moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Bohater Yoga

Był jednym z najcenniejszych szpiegów Zachodu w czasach zimnej wojny. W ciągu półtora roku przekazał Amerykanom i Brytyjczykom tysiące dokumentów poświęconych przede wszystkim sowieckiemu arsenałowi nuklearnemu. Płk Oleg Pieńkowski, agent GRU, który przeszedł na stronę wolnego świata, urodził się dokładnie sto lat temu. Zginął straszliwą śmiercią.


Oleg Pieńkowski wysłuchuje wyroku w sprawie o szpiegostwo.

Ogromna hala. Dwaj mężczyźni wyszarpują trzeciego z samochodu. Wloką go po posadzce. Przystają przy człowieku w skórzanym płaszczu. Ten wyciąga pistolet i przystawia do głowy więźnia. Pociąga za spust, ale rozlega się tylko suchy trzask iglicy. „Do pieca z nim!” – rzuca do swoich podwładnych. Więzień krzyczy. Po chwili znika, wrzucony do buchającej żarem czeluści.

Scena z filmu „Jack Strong” w reżyserii Władysława Pasikowskiego przedstawia śmierć Olega Pieńkowskiego, sowieckiego oficera szpiegującego na rzecz USA i Wielkiej Brytanii. Wcześniej egzekucję w podobny sposób opisał Wiktor Suworow, pisarz i były agent, który w odróżnieniu od Pieńkowskiego zdołał wymknąć się na Zachód. Nagranie z niej miał widzieć podczas kursu dla agentów GRU, później jednak kilkakrotnie zmieniał wersje. Jak było w istocie? – Trudno rozstrzygnąć – przyznaje prof. Krzysztof Kubiak, historyk wojskowości i ekspert ds. bezpieczeństwa. – W tej historii jest więcej pytań i spekulacji niż twardych faktów – dodaje. Jedno wszakże nie ulega wątpliwości. Był jednym z najcenniejszych agentów, jakich w czasie zimnej wojny zdołał pozyskać Zachód. Jeśli nie zgoła najcenniejszym.

REKLAMA

List do przyjaciół

Moskwa, sierpień 1960 roku. Po Wielkim Moście Moskworeckim nieopodal Kremla przechadza się para amerykańskich turystów. W pewnym momencie podchodzi do nich nieznany człowiek. Wciska im list, rzuca szeptem, że powinni go jak najszybciej zanieść do ambasady swojego kraju, po czym pospiesznie się oddala. Turyści są zdezorientowani, ale spełniają jego prośbę. W ambasadzie kopertę otwiera oficer wywiadu. Czyta: „Zwraca się do was przyjaciel, który stał się bojownikiem o prawdę i demokrację. Posiadam dokumenty o ogromnej wartości dla waszego rządu. Chciałbym wam je przekazać”. Amerykanie mają problem. Z jednej strony boją się, że to prowokacja ze strony Sowietów. Z drugiej – z sugestii zawartych w liście jasno wynikało, że zwraca się do nich oficer bardzo wysoko umocowany w strukturach GRU, czyli wojskowego wywiadu. A taki człowiek może wiedzieć naprawdę sporo. Zwlekają jednak z nawiązaniem kontaktu. W sprawę wciągają Brytyjczyków, którzy w owym czasie lepiej znają sowieckie realia. Ostatecznie na pierwsze spotkanie decydują się dopiero niemal rok później – wiosną 1961 roku. Idzie na nie pracujący dla MI6 brytyjski biznesmen Greville Wynn. Autorem listu okazuje się agent GRU w stopniu pułkownika, Oleg Pieńkowski, który działa pod przykrywką urzędnika Państwowego Komitetu Koordynacji Prac Naukowo-Badawczych. Oficer przekazuje Wynnowi plik dokumentów, które analitycy CIA i MI6 oceniają jako niezwykle cenne. Pierwsi nadają sprawie kryptonim „Hero”, drudzy zaś „Yoga”. Tak rozpoczyna się krótki, ale niezwykle intensywny okres współpracy.

List, który Pieńkowski napisał do Amerykanów, można dziś przeczytać na stronie internetowej CIA. Agencja upubliczniła też szereg innych dokumentów. Do dziś jednak trudno rozstrzygnąć, dlaczego sowiecki oficer zdecydował się stanąć po drugiej stronie barykady. – Według Amerykanów Pieńkowski był zdeklarowanym antykomunistą (wywodził się z rodziny białogwardyjskiego oficera – przyp. ŁZ), częste wyjazdy na Zachód obnażyły zaś w jego oczach istotę sowieckiego systemu – zaznacza prof. Kubiak. – Niewykluczone też, że pułkownik chciał się w ten sposób sprzeciwić agresywnej polityce Kremla, która w jego ocenie mogła doprowadzić do kolejnej światowej wojny – dodaje.


Radziecki paszport Olega Pieńkowskiego

Pieńkowski musiał mieć świadomość, że z takiej konfrontacji ZSRR raczej nie wyjdzie zwycięsko. Wbrew buńczucznym deklaracjom Nikity Chruszczowa, że rakiety zdolne do przenoszenia głowic jądrowych Sowieci produkują niczym parówki, faktycznie ich przemysł zbrojeniowy zaczynał łapać zadyszkę. Wojna oznaczałaby klęskę ZSRR i miliony ofiar. Pieńkowski wierzył, że Amerykanie swoją przewagę wykorzystają do szachowania coraz bardziej nieobliczalnego Kremla. Mało tego, wspomniany Suworow wysnuł nawet tezę, że Pieńkowski działał na zlecenie sowieckich przeciwników Chruszczowa. – Oczywiście i tego nie wiemy, ale Suworow to źródło raczej mało wiarygodne – przekonuje prof. Kubiak. Jakkolwiek by było, w ciągu trwającej półtora roku współpracy Pieńkowski przekazał na Zachód blisko 10 tys. sfotografowanych dokumentów, zapis rozmów zaś, które prowadzili z nim amerykańscy i brytyjscy agenci, zajął 1500 stron.

Meldunek w kamieniu

Pieńkowski gromadził informacje na różne sposoby. Do części miał dostęp sam, część wyławiał podczas rozmów z niczego nieświadomym przyjacielem gen. Siergiejem Wariencowem, dowódcą sowieckiej artylerii i wojsk rakietowych. Już po zdemaskowaniu Pieńkowskiego Wariencow został zdegradowany i wyrzucony z armii, po czym popełnił samobójstwo.

„Yoga” przekazywał materiały podczas wyjazdów na Zachód, ale też w moskiewskich parkach czy przez skrzynki kontaktowe. Jedną z nich był sztuczny kamień zostawiany przez niego przy trasie Moskwa – Kijów. O kontakt prosił za pośrednictwem ukrytej w mieszkaniu radiostacji. Zakodowane odpowiedzi otrzymywał przez audycje w radiu BBC. Do analizy informacji gromadzonych przez Pieńkowskiego CIA i MI6 powołały specjalne zespoły. – Materiały zawierały przede wszystkim informacje o sowieckim potencjale nuklearnym: liczbie, budowie czy rozmieszczeniu rakiet – wyjaśnia prof. Kubiak. Ich waga był trudna do przecenienia, ponieważ wcześniej Amerykanie i Brytyjczycy poruszali się w tej materii niemal po omacku. Opierali się przede wszystkim na raportach Reinharda Gehlena, pozyskanego do współpracy szefa jednego z departamentów Abwehry. W czasie II wojny światowej stał się on ekspertem w sprawach wschodnich. Z drugiej strony miał skłonność do wyolbrzymiania wiadomości o sile armii ZSRR. Z jego doniesień wynikało, że pomiędzy amerykańskimi a sowieckimi zasobami nuklearnymi istnieje poważna luka. Pieńkowski zadał temu kłam, a jego informacje najpewniej odegrały ogromną rolę podczas kryzysu kubańskiego.

Jesienią 1962 roku Chruszczow postanowił rozmieścić na Kubie rakiety z ładunkami nuklearnymi. W odpowiedzi prezydent John F. Kennedy wysłał w okolice wyspy marynarkę i zagroził, że każdy sowiecki statek, który spróbuje przełamać blokadę, zostanie zatopiony. Tymczasem jednostki z kolejnymi rakietami właśnie zmierzały w kierunku Kuby. Świat stanął na krawędzi wojny atomowej. Ostatecznie Chruszczow się ugiął i nakazał zawrócić statki. Kennedy miał wyjść z kryzysu obronną ręką właśnie dzięki Pieńkowskiemu. Jego informacje sprawiły, że był świadomy swojej przewagi militarnej i mógł zagrać va banque. – Jeśli tak było w istocie, Pieńkowskiego śmiało można uznać za dżokera w rozgrywce, która miała kluczowe znaczenie dla losów świata – przyznaje prof. Kubiak.

System zamknięty

Pieńkowski wpadł przez przypadek. Za czasów ZSRR – co wielokrotnie podkreślał w swoich książkach Wiktor Suworow – KGB rywalizowało z GRU. Służby cywilne kopały dołki pod wojskowymi i odwrotnie. Dawne animozje dały o sobie znać i w tym przypadku. Szefom KGB nie podobało się to, że Pieńkowski często składa wizyty w brytyjskiej ambasadzie, nie składając o tym oficjalnych meldunków. Szefowie pułkownika sprawę zignorowali, bo mieli do niego zaufanie, ale kagiebiści zaczęli go śledzić. Wynajęli lokal nad mieszkaniem Pieńkowskiego i pod jego nieobecność wywiercili w suficie dziurę, przez którą wpuścili niewielką kamerkę. Zarejestrowała ona jak szpieg – używając atramentu sympatycznego – przygotowuje meldunek dla łącznika, a potem chowa go w sztucznym kamieniu.

Pieńkowski został aresztowany w październiku 1962 roku. Podczas śledztwa miał być torturowany. Wkrótce Sowieci wytoczyli mu pokazowy proces. Wyrok: kara śmierci. Według najbardziej rozpowszechnionej wersji, w maju 1963 roku pułkownik został rozstrzelany. Według innych – spalony w hutniczym piecu. Badający sprawę dziennikarz Bogusław Wołoszański wysunął hipotezę, według której agent trafił do łagru i tam popełnił samobójstwo. – Może to zabrzmi brutalnie, ale z punktu widzenia historyka nie ma to większego znaczenia. Sowieci zdołali wyeliminować jednego z najcenniejszych agentów Zachodu. Uszczelnili system – podsumowuje prof. Kubiak.


 

Korzystałem z materiałów zamieszczonych na stronie CIA ( www.cia.gov/liberary/readingroom ), książek Wiktora Suworowa („Akwarium”, „Matka diabła. Kulisy rządów Chruszczowa”, „Alfabet Suworowa”) oraz książki Bogusława Wołoszańskiego, „Sensacje XX wieku. Po II wojnie światowej”.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: East News / SPUTNIK Moscow, wikipedia

dodaj komentarz

komentarze

~Scooby
1556034240
Myślę, że Pieńkowski przede wszystkim uratował ZSRR. W tamtych czasach sowieci posługiwali się głownie blefem i propagandą , stąd Pieńkowski dostarczając m.in. informacje o zasięgu , ilości rakiet i ich gotowości bojowej chronił ZSRR przed amerykańskim uderzeniem prewencyjnym. A no bo: " nie były produkowane jak parówki" , nie były w ciągłej gotowości bojowej i nie mogły dolecieć do USA w istotnej liczbie.
EC-B4-95-43

A Torn Subcontinent
 
Szykują się zmiany w wojskowych emeryturach
Preselekcja u komandosów
„Operacja Wuhan”: Judo mężczyzn
Czarny odchodzi do cywila
Zmiany w kształceniu przyszłych kaprali
XV Bieg Katorżnika – najbardziej błotnista edycja
Najpierw „Sonda”, później promocja
Łask ponownie z dyżurem bojowym
Od sojusznika do kata
Blitzkrieg na stepach Mongolii
„Agile Spirit”. Gruziński sprawdzian LITPOLUKRBRIG
Obrady Rady Unii Europejskiej
Najpierw czekanie, potem pośpiech
Jedna misja, jeden zespół
Wozy amunicyjne do Raków
Rivalry on Closed Sea
Przez krew zdobyty Śląsk
Zmiana ustawy o weteranach trafiła do Sejmu
Zielonka dla Patriotów
Sprawdzają Brutusa
Polscy żołnierze otworzą w Libanie nowy rozdział
Warszawa walczy, wracamy
Gen. Błazeusz na wysokim stanowisku w NATO
Szukamy następcy Herculesa
Strzelać nauczyłem się sam
Nowelizacja ustawy o weteranach w Sejmie
Terytorialsi na poligonie w Wędrzynie
Przysięga śląskich terytorialsów
Polscy lekkoatleci mistrzami Europy
Rozpoczynamy nową erę
„Operacja Wuhan”: Biegi na orientację
Spełniliśmy swój obowiązek
W NATO o zwiększeniu obecności militarnej USA w Polsce
Irańskie szachy
High Confidence Operations
Świętuj z wojskiem na piknikach!
W Polsce będzie więcej żołnierzy z USA
Festyn Komandosa w Dziwnowie już w najbliższy weekend
Zmiany emerytalne dla żołnierzy
Wielofunkcyjny scyzoryk
Piknik ze smakiem
A Wave of Alliances
Terytorialsi – ćwiczą i pomagają
Kobiety w armii chcą mieć piłkarską reprezentację
Posłowie o kondycji polskiego przemysłu obronnego
Wojna wywiadów
Cienka niebieska linia
Śladami Pierwszej Pancernej
„Operacja Wuhan”: Spadochroniarstwo
Desant z transportowca-giganta
„Pułaski” wrócił do kraju
Święto Wojska Polskiego – relacja na żywo
Amerykańska przyszłość WZL
Pętla dla terytorialsów z Wielkopolski
Prezydent przedłużył misję „Sophia”

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO