moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Atomy Kimów

W nocy z 5 na 6 marca 2017 roku Korea Północna wystrzeliła z poligonu rakietowego Tongchang-ri, przy granicy z Chinami, 4 rakiety balistyczne dalekiego zasięgu w kierunku Japonii. Trzy z nich spadły w granicach wyłącznej strefy ekonomicznej Nipponu. Japońscy eksperci wojskowi ocenili, że jednoczesne wystrzelenie 4 rakiet to nowa strategia północnokoreańska, której celem jest „zapchanie” systemu obronnego Japonii. Ten może mieć bowiem problemy z zestrzeleniem tylu rakiet w jednej chwili. Zwłaszcza, że wraz z rzeczywistymi rakietami Koreańczycy mogą wypuścić setki makiet. Wydaje się, że na obecnym etapie, rakiety północnokoreańskie mogą swobodnie zniszczyć Koreę Południową i Japonię, wraz ze stacjonującymi tam wojskami USA, a także mogą osiągnąć wyspę Guam i tamtejszą bazę amerykańską.

Korea Południowa opracowała plan całkowitego zniszczenia Pjongjangu, gdyby KRLD szykowała się do ataku nuklearnego. Pociski balistyczne miałyby zniszczyć wszystkie dzielnice stolicy Korei Północnej, a zwłaszcza te, w których mógłby przebywać Kim Dzong Un. Przeciwko rakietom średniego zasięgu Amerykanie dysponują sterowanymi radarem i zainstalowanymi na okrętach wojennych pociskami „Aegis” oraz rakietami przechwytującymi PAC-3, czyli „Patriot Advanced Capability-3. Niestety, pociski te nie ochronią ani miast ani lotnisk. Najskuteczniejszym obecnie systemem antyrakietowym jest THAAD, czyli „Terminal High-Altitude Area Defence”. Do końca tego roku Korea Południowa otrzyma od Amerykanów takie wyrzutnie do obrony przed rakietami KRLD typu „Nodong”. Japonia rozważa zainstalowanie tych systemów. Jednakże ich skuteczność jest jedynie prawdopodobna, nie zaś stuprocentowo pewna. W Korei Południowej sytuację uważa się za poważną, zwłaszcza że na manewrach na początku 2006 roku Korea Północna symulowała ataki na południowokoreańskie porty i lotniska, z których korzystają siły zbrojne USA.

Wydaje się, że na obecnym etapie rakiety północnokoreańskie mogą swobodnie zniszczyć Koreę Południową i Japonię, wraz ze stacjonującymi tam wojskami USA, a także mogą osiągnąć wyspę Guam i tamtejszą bazę amerykańską. Znany amerykański publicysta czasopisma „Arms Control Wonk” Jeffrey Lewis uważa, że atak na tych kierunkach może stanowić treść obecnej strategii KRLD, ale rakietę z głowicą atomową, która może dotrzeć do USA, KRLD będzie w stanie wyprodukować do 2020 roku. Jednak eksperci amerykańscy twierdzą, że Stany Zjednoczone nie są obecnie w stanie zestrzelić rakiety w momencie startu, a systemy antyrakietowe, rozmieszczone na zachodzie kraju, wraz z tymi na Alasce, nie są najbardziej skuteczne. Tymczasem Koreańczycy z Północy mogą mieć nawet 100 wyrzutni rakietowych, a na każdą wyrzutnię przypada kilka pocisków. Niedawno 2 wyrzutnie rakiet międzykontynentalnych zostały umieszczone na ruchomych lawetach.

Produkcja bomby atomowej i rakiet to dla kierownictwa KRLD już „stara sprawa”. Obecnie KRLD ma mniej więcej 13-20 bomb jądrowych, a około 2020 roku będzie miała już 80 bomb atomowych. A jeśli deklaracja wodza Kima o wyprodukowaniu przez KRLD bomby wodorowej była prawdziwa, to również może mieć kilka bomb wodorowych. KRLD ma nieograniczone zasoby rudy uranu, który wzbogaca w swoich instalacjach w Yongyon i Trechon. KRLD do tej pory przeprowadziła doświadczenia z 20 rakietami „Musudan” (zasięg ok. 5600 km), które mogą dosięgnąć wyspy Guam czy Trepodong-2 (ok. 6700 km, a nawet 10 000 km). W lutym 2016 roku rakieta balistyczna dalekiego zasięgu wyniosła na orbitę okołoziemską pierwszego północnokoreańskiego satelitę. Bombę atomową można zrzucić z samolotu, samą rakietę można odpalić. Jednak by to zrobić z ładunkiem nuklearnym, musi on zmieścić się w rakiecie. Powinien być – mówiąc językiem laika –odpowiednio mały także dlatego, że rakieta musi być w stanie go udźwignąć. Wysokiej rangi północnokoreańscy zbiegowie twierdzą, że proces miniaturyzacji głowic zostanie opanowany do końca bieżącego roku. Stąd główne wysiłki KRLD koncentrują się na miniaturyzacji głowic nuklearnych, które można by umieścić na międzykontynentalnych rakietach balistycznych, mogących dosięgnąć USA. Specjaliści szacują, że w przypadku opanowania technologii miniaturyzacji głowic, Pjongjang będzie mógł produkować 4-8 zminiaturyzowanych głowic rocznie.

W sierpniu 2016 roku KRLD wystrzeliła pocisk balistyczny z okrętu podwodnego, który pokonał 500 km. To stworzyło nowe zagrożenie w regionie oraz dla USA, gdyż wspomniany wyżej system THAAD jest nakierowany wyłącznie na obszar lądowy i jest bezskuteczny w przypadku wyrzutni na okręcie.

Problem polega na tym, że z uwagi na całkowicie zamknięty charakter KRLD nie można zweryfikować żadnych danych dotyczących północnokoreańskiego programu atomowego. Nie można nawet zlokalizować wyrzutni ani poligonów, czyli miejsc, w które USA mogłyby prewencyjnie uderzyć i je zniszczyć. Jak donosi dziennik „The Wall Street Journal” taką możliwość poważnie rozpatruje się dziś w USA. W ostatnich dniach specjalny zespół przygotował dla prezydenta Donalda Trumpa raport, zalecający tego rodzaju inwazję. W raporcie podano, że Kim nie ma środków, by pokonać USA.

Z kolei znany amerykański think-tank, jakim jest Brookings Institute uważa, że równolegle z sankcjami, które dotąd nie przyniosły pożądanych skutków, Stany Zjednoczone powinny zaprząc do działania dyplomację i prowadzić wobec KRLD politykę dialogu, perswazji i zachęt finansowych, by odwieść Kim Dzong Una od rozwijania programu atomowego i zainteresować go raczej rozwojem gospodarczym. Eksperci tego think-tanku oraz przedstawiciele CIA mówią nawet o celowości nawiązania stosunków dyplomatycznych z KRLD, by uzyskać możliwość bezpośredniego zbierania informacji o tym zamkniętym kraju z budynku przedstawicielstwa.

The Brookings Institute próbuje wyjaśnić przyczyny prac KRLD nad bronią atomową. Po pierwsze, program ten w społeczeństwie tworzy złudny prestiż reżimu Kimów w celu jego utrzymania i po drugie jest czynnikiem odstraszania ewentualnego agresora przed próbą dokonania przewrotu. Zresztą, generalnie eksperci amerykańscy uważają, że program jądrowy KRLD, wbrew obiegowym opiniom mediów i deklaracjom polityków, nie ma charakteru ofensywnego, a jedynie charakter odstraszający, przydający prestiżu, ułatwiający wymuszanie ustępstw oraz nacisk dyplomatyczny. Coś w tym jest, bo gdyby nie ten program, KRLD byłaby państwem marginalnym w świecie, czyli jak mówi jeden z polskich profesorów, „niepotrzebnym nikomu”. Wywiad południowokoreański niemal powtarza te argumenty twierdząc, że broń jądrowa daje KRLD militarną wyższość nad sąsiadami, silny argument w negocjacjach i umacnia jedność wewnętrzną północnokoreańskiego społeczeństwa.

KRLD nie reaguje na protesty w świecie. Interesujące jest to, że KRLD podpisała Układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, lecz potem się z niego wycofała. Efektów nie przyniosły prowadzone przez kilka lat tzw. 6-stronne rokowania. Wydaje się, że jedynie Chiny mogłyby zmusić północnokoreańskie kierownictwo do wstrzymania programów jądrowych. Jednakże po ujawnieniu przez Trumpa planów „osaczenia” Chin, Stanom Zjednoczonym raczej trudno będzie uzyskać wsparcie ze strony Pekinu, który będzie nadal chronił reżim północnokoreański przed upadkiem. Przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, ChRL obawia się napływu milionów uchodźców z upadłej KRLD, a po drugie Chiny są zainteresowane istnieniem Korei Północnej w charakterze strefy buforowej, oddzielającej je od krajów, gdzie są wojska USA, tj. od Japonii (50 tys. żołnierzy USA) i Korei Południowej (28,5 tys. żołnierzy USA). Stąd niektórzy eksperci międzynarodowi nie wykluczają, że ostatnie działania KRLD podjęła z inspiracji Chin, które czekają na propozycję współpracy ze strony USA licząc, że coś „ugrają” dla siebie.

Po upadku ZSRR Korea Północna podjęła bliską współpracę w dziedzinie jądrowej z Syrią i Iranem. W KRLD znaleźli zatrudnienie bezrobotni konstruktorzy radzieckich rakiet, zastępowani stopniowo przez Pakistańczyków i Irańczyków. W latach 90. XX wieku w KRLD z paliwa jądrowego i odpadów reaktora w Yongbyon rozpoczęto odzyskiwanie plutonu do produkcji broni jądrowej. W październiku 2006 roku przeprowadzono tam pierwszą próbę bomby atomowej o mocy mniejszej niż 5 kiloton: KRLD stała się 9. państwem atomowym w świecie. W 2009 roku doszło do drugiej próby bomby atomowej, tym razem o sile 10 KT. W sumie KRLD przeprowadziła już pięć prób atomowych. Ogłoszono też, że KRLD potrafi wzbogacać uran: umiejętność tę w 2002 roku przekazał Koreańczykom Pakistan. Pierwsze pociski rakietowe wyprodukowano w KRLD około 40 lat temu. Ich silniki były oparte na technologii radzieckiej. W 1990 roku przeprowadzono pierwsze doświadczenia z rakietą Rodong-1 o zasięgu 1300 km, potem były rakiety Taepodong-1 o zasięgu 1500 km, Masudan-1 o zasięgu 5600 km i Taepodong-2 o zasięgu 6700 km. Rosjanie, którzy obserwują rozwój programu rakietowego KRLD uspokajają świat i USA, że zasięg rakiet północnokoreańskich nie przekroczył dotąd 1000 km.

Budżet wojskowy KRLD stanowi 25% jej PKB, a według Instytutu Studiów Strategicznych Armii USA w programie atomowym KRLD pracuje 3 tys. osób, z których około 200 osób to wybitni specjaliści.

Jacek Potocki , publicysta zajmujący się bezpieczeństwem międzynarodowym

dodaj komentarz

komentarze


Drugi dzień obrad NATO w Brukseli
Sprawdź swoją kondycję na AWL
Polonia bliżej marynarki
Rumuńsko-polskie ćwiczenia taktyczne
Walka o Zamojszczyznę
Trotyl pod zabytkowym mostem
Polskie niszczyciele min dla Belgii i Holandii?
Za trzy lata Muzeum Wojska Polskiego będzie już na Cytadeli
Będzie więcej dróg o znaczeniu obronnym
„Kwartalnik Bellona” ma 100 lat
Kolej na poligon. A może i dla pasażerów?
Posłowie debatowali o modernizacji
Amunicja do radzieckich czołgów sprzedana
ORP „Drużno” po nowemu
Nowe drony kamikadze
Pierwszy zrzut cichociemnych
Motoryzacyjne zakupy armii
Jeszcze mobilniejsze NATO
Nowa kolekcja warszawskiego muzeum
Nurkowie muszą zachować zimną krew
Lotnik z Radomia wrócił z medalami z Antarktydy i Chile
Nowa współpraca wojskowa UE
Żołnierze na skoczniach narciarskich
Witamy w domu
Resort obrony opracował zmiany w ustawie o weteranach
Antoni Macierewicz w Kanadzie o rosyjskiej agresji
Ministrowie obrony w Brukseli
„Sophia” z polskim akcentem
IPN wznowił poszukiwania ofiar totalitaryzmu
Terytorialsi przysięgali we Włodawie
Centrum dowodzenia NATO w Polsce?
Ćwierćmaraton Komandosa po raz czwarty
Argentyńska zagadka
Prawie 80 dni z ORP „Wodnik”
Polscy lotnicy kontra ISIS
Polacy na straży bezpieczeństwa NATO
Awanse generalskie w Narodowym Dniu Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”
Prezydent podpisał ustawę budżetową na 2018 rok
Strażacy na medal
Lucyna, zuch dziewczyna
Polska wigilia w Rumunii
Posłowie o budżecie obronnym na 2018 rok
Mastery nad Dęblinem
Komandosi szkolą się przed misją
W Elblągu powstał pułk wsparcia dowodzenia
Wyższe dodatki dla żołnierzy
Polish WAAF, czyli Pestki w służbie wojska
Troje żołnierzy wystartuje w PyeongChang
Zostań lekarzem w mundurze
Biało-Czerwone Iskry w Pjongczangu
Oto kawałek mnie
Nowi wiceministrowie obrony
Srebro polskich spadochroniarzy w futsalu
Prezydent z ministrem o dowodzeniu armią
Artylerzyści ćwiczyli przed „Błyskiem”

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO