Pociąg do złota

Wojsko już nieraz pomagało w poszukiwaniach skarbów i wyjaśnianiu tajemnic z przeszłości.

Gorączka złota opanowała od 18 sierpnia południe Polski. W okolicach Wałbrzycha i pobliskiego zamku Książ, po sensacyjnych informacjach w mediach na temat ukrytego pociągu wypełnionego złotem, kosztownościami i dziełami sztuki, pojawiły się tysiące ciekawskich, historyków amatorów i poszukiwaczy skarbów. Władze musiały aż zamknąć dostęp do terenu między 61. i 65. km linii kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha.

 

Wsparcie wojska

Na prośbę włodarzy Wałbrzycha wojewoda dolnośląski Tomasz Smolarz przesłał wniosek do ministra obrony narodowej o zbadanie sprawy. Tomasz Siemoniak wyjaśnił mediom, że całą sprawę traktuje trochę z przymrużeniem oka i jako świetną promocję miasta. Ponieważ jednak wojewoda złożył oficjalny wniosek, to MON potraktowało go poważnie. Szef resortu obrony dodał, że zasięgnął opinii dowódcy generalnego i postanowił wysłać wojsko na wstępny rekonesans. I tak 4 września zespół złożony z kilkunastu żołnierzy, m.in. z szefostwa Oddziału Zagrożeń Niemilitarnych Zarządu Inżynierii Wojskowej oraz jednostek saperskich i chemicznych z Brzegu, Głogowa i Wrocławia, spotkał się z prezydentem Wałbrzycha, żeby poznać materiały dostarczone władzom miasta przez znalazców domniemanego pociągu. Później grupa rekonesansowa wyruszyła do miejsca ukrycia składu. Wojskowi zbadali ukształtowanie terenu, rodzaj gruntu, dokonali wstępnych pomiarów. Oszacowali, jakie prace należałoby wykonać, aby sprawdzić, czy pod wzgórzem istotnie istnieje sztolnia i czy w wyrobisku mógł zostać ukryty pociąg.

Wszystkie informacje, zdjęcia, notatki posłużyły członkom zespołu rekonesansowego do sporządzenia meldunku. Po jego analizie dowódca generalny gen. broni Mirosław Różański przesłał do wojewody dolnośląskiego informację, co władze lokalne powinny zrobić, aby wojsko mogło przystąpić do badań specjalistycznych z użyciem sprzętu.

Kilka dni później na terenie, gdzie podobno został ukryty ów pociąg, pojawiła się grupa robotników, aby uprzątnąć teren. Wycięto drzewa, krzaki, wywieziono gruz i śmieci. W Urzędzie zaczęto pisać umowę, na której podstawie wojsko przystąpi do kolejnej fazy sprawdzania terenu.

W 1 Brzeskiej Brygadzie Saperów zaczęto przygotowywać ekipę specjalistów. Zgodnie z wymogami żołnierze zostali zaszczepieni m.in. przeciwko kleszczom i tężcowi. Zaplanowano, że około 20-osobowa ekipa wyjedzie w okolice Wałbrzycha  w ostatnich dniach września.

Nie będą to jednak prace wydobywcze. Żołnierze jedynie dokładnie sprawdzą cały teren, aby móc ustalić, czy w ziemi nie ma niewybuchów z czasów II wojny światowej. Jeśli takie się znajdą, patrol saperski podejmie je i unieszkodliwi. Gdy teren będzie czysty, zapadną kolejne decyzje, czy dalszymi pracami (potwierdzeniem istnienia pociągu oraz jego wydobywaniem) również będzie się zajmowało wojsko, czy ze względów ekonomicznych zrobią to firmy cywilne wynajęte przez miasto.

 

Doświadczenia w eksploracji

W 1985 roku grupa wojskowych prowadziła prace poszukiwawcze na terenie cysterskiego klasztoru w Lubiążu. Zdaniem niektórych historyków, na terenach wokół zabytkowego kompleksu hitlerowcy ulokowali wielką podziemną fabrykę zbrojeniową, a wejście do niej miało znajdować się w wieży kościelnej. Saperzy z pomocą funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przez wiele dni przekopywali teren i robili odwierty w miejscach wskazanych m.in. przez radiestetów. Zdjęcia lotnicze wykonywane metodą termowizyjną zdawały się potwierdzać teorię o istnieniu wielu podziemnych komór. Cała operacja była prowadzona w ścisłej tajemnicy, a do zabezpieczania prac skierowano nawet oficerów kontrwywiadu.

Ludzie ze służb w dzień i w nocy patrolowali teren w nieoznakowanych samochodach. W trakcie akcji poszukiwawczej obserwowali również okolicę przez lornetki z kościelnej wieży. Kilka lat później jeden z oficerów kontrwywiadu opowiedział, że z chwilą rozpoczęcia poszukiwań w okolicach Lubiąża pojawiło się nagle niespotykanie dużo samochodów z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi.

Nie wiadomo, czy wojskowi specjaliści potwierdzili istnienie w Lubiążu tajnej podziemnej fabryki. Prawdopodobnie nie, ponieważ do dzisiaj nie ma na ten temat żadnych informacji. Żołnierze jednak znaleźli skarb. Był to wielki garnek wypełniony srebrnymi i złotymi monetami, będącymi w obiegu do 1810 roku. Trzymano to w tajemnicy. Każdy uczestnik ekspedycji musiał podpisać dokument, że nigdy jej nie wyjawi.

Głośno o tej sprawie zrobiło się na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu wytoczono proces. W czasie przesłuchań wyjaśnił, że większość cennej kolekcji numizmatycznej sprzedano za granicą, a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczono na dofinansowanie akcji wywiadowczych naszych agentów za granicą. W 1992 roku sprawa została umorzona z powodu przedawnienia.

 

Na tropie skarbu

Płk rez. Zbigniew Łubiński, niegdyś zastępca szefa wojsk inżynieryjnych Śląskiego Okręgu Wojskowego, po odejściu ze służby przyznał, że ekspedycja do Lubiąża była tylko jedną z wielu, w których uczestniczyli żołnierze. Jego zdaniem, od zakończenia wojny saperzy kilkadziesiąt razy brali udział w różnych wyprawach poszukiwawczych. Ostatnim dużym zadaniem wojskowych specjalistów było sprawdzenie, czy prawdziwe są doniesienia o tym, że we wnętrzu góry Sobiesz w okolicach Piechowic istniał kompleks podziemnych hal. Do dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego polecenie przeprowadzenia poszukiwań wpłynęło ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Do władz docierały wówczas informacje podobne do tych, z którymi mamy do czynienia obecnie. O górze Sobiesz krążyły legendy. Opowiadano, że w czasie wojny wydrążono pod nią długie tunele, do których pewnego dnia wjechał pociąg, wypełniony przez hitlerowców złotem z Wrocławia. Ponoć miała w nim być również bursztynowa komnata. Mówiono też, że znajdowały się tam nawet plany hitlerowskich technologii i materiały promieniotwórcze. Poszukiwania prowadzone przez wojsko w okolicach Piechowic nie przyniosły jednak rezultatów. Wówczas nie odnaleziono „złotego pociągu”.

 

Komentarz: Joanna Lamparska

Czy we wskazanym przez znalazców miejscu hitlerowcy rzeczywiście ukryli tzw. złoty pociąg? Nie jestem w stanie odpowiedzieć, że tak, ale nie odważę się też negować. Opowieści o jakimś ukryciu w pobliżu linii kolejowej Świebodzice – Szczawienko krążą wśród miejscowej ludności od dawna. Może się okazać, że dojdzie do jakiegoś znaleziska, ale z pewnością nie wielkości pociągu, na dodatek wypełnionego złotem i kosztownościami. Na Dolnym Śląsku jest zresztą jeszcze kilka tajemniczych miejsc wartych dokładnego zbadania.

Według specjalistów, zdjęcia z georadaru przedstawione przez autorów sensacji są niewiarygodne. Zdaniem fachowców, sprzęt, którym dysponują „znalazcy”, nie jest w stanie spenetrować gruntu na głębokości ponad 50 m, a taka liczba się już pojawiła. Dowiedzieliśmy się niedawno, że już w 2014 roku ktoś próbował zainteresować tą sprawą dyrekcję Muzeum Wojska Polskiego, pokazując skany z georadaru. Nie zgłoszono tego jednak wtedy oficjalnie władzom, więc nie było rozgłosu.

Ciekawe jest to, że w Centralnym Archiwum Wojskowym został odnaleziony wykaz bocznic kolejowych eksploatowanych po II wojnie światowej przez polskie i radzieckie wojsko oraz tych używanych wcześniej przez Niemców do celów wojskowych. Widniała w nim bocznica zlokalizowana w odległości 64,93 km od Wrocławia na trasie do Wałbrzycha, czyli niemal przy 65. km, wskazywanym jako jedno z dwóch hipotetycznych miejsc, w których miał się znajdować wlot do tunelu, gdzie Niemcy jakoby ukryli pociąg. W wykazie znajduje się także adnotacja: „wszystkie wyminowane”.

Bardzo dobrze, że rekonesans wykonuje wojsko. Armia zrobi to w sposób wiarygodny i bezpieczny. Pozostawienie tego terenu bez zabezpieczenia i ochrony spowoduje napływ setek poszukiwaczy, łowców skarbów i amatorów przygód. Jeżeli w tym miejscu znajdują się np. jakieś niewybuchy z czasów wojny, wielu ludziom może się stać krzywda.

 

Joanna Lamparska jest dziennikarką z Wrocławia, autorką wielu książek o Dolnym Śląsku.

Bogusław Politowski

autor zdjęć: NAC





Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO