moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Polskie skrzydła

Mamy nowoczesne wielozadaniowe F-16 i pamiętające ZSRR Su-22. Potężne transportowe Herculesy i niewielkie Bryzy. Na co dzień służą nie tylko w Siłach Powietrznych, ale też w Wojskach Lądowych i Marynarce Wojennej. Nasi piloci latali nimi podczas misji w Iraku, Afganistanie i operacji antyterrorystycznych na Morzu Śródziemnym czy Morzu Czarnym. Z okazji Święta Lotnictwa Polskiego przedstawiamy samoloty i śmigłowce, które służą polskiej armii.

MiG-29 Fulcrum

Fot. Bartosz Bera

– Dziś wszyscy zachwycają się „efami”, dla mnie jednak to właśnie MiG-29 jest najpiękniejszym samolotem – przyznaje pilot myśliwca. Dwa mocne silniki, zgrabna sylwetka z dwoma statecznikami pionowymi – tak w kilku zdaniach można opisać myśliwce radzieckiej produkcji. To naddźwiękowy samolot przeznaczony do walki powietrznej na bliskich i średnich odległościach.

Projekt samolotu powstał w 1972 roku w ZSRR. Nowy odrzutowiec miał zastąpić starsze konstrukcje MiG-21 i MiG-23. Prototyp wniósł się w powietrze w 1977 roku, a do służby wszedł siedem lat później. Samolot był udany, powstało wiele wersji rozwojowych i modyfikacji z różnym wyposażeniem i uzbrojeniem. MiG-i eksportowane były do wielu krajów świata, m.in. do Polski, Czechosłowacji, Rumunii, Iraku, Peru i Węgier.

Pierwsze MiG-i w Polsce wystartowały w 1989 roku. 12 fabrycznie nowych samolotów otrzymał 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego w Mińsku Mazowieckim. Kolejne egzemplarze Polska dostała od Czech, wymieniając je za 11 śmigłowców W-3 Sokół. W 2004 roku za symboliczną kwotę – jedno euro za sztukę – Polska kupiła od Luftwaffe kolejne 23 samoloty, z których ostatecznie do służby w Siłach Powietrznych weszło 14 najlepiej utrzymanych. Poniemieckie MiG-i trafiły do bazy lotniczej w Malborku. Ze względu na duże kopcenie z silników, samoloty te nazywane bywają „smokerami”.

Myśliwce przez lata były modernizowane i unowocześniane. Kilka tygodni temu lifting zakończył pierwszy z 16 myśliwców z Mińska Mazowieckiego. – To maszyna nowej generacji. Została wyposażona w przyrządy gwarantujące dokładniejszą nawigację. Bardzo to poprawi komfort pracy pilotów – mówił ppłk pil. Artur Kałko, dowódca grupy działań lotniczych z 23 Bazy Lotnictwa Taktycznego. Zmodernizowany samolot wyposażony jest m.in. w ciekłokrystaliczny ekran, nowoczesny system nawigacyjny współpracujący z wojskowym i cywilnym GPS-em oraz laserową platformę, dzięki której piloci określą swoje położenie w przestworzach.

Obecnie polskie wojsko ma 31 tego typu maszyn. Stacjonują w 23 Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim oraz w 41 Eskadrze Lotnictwa Taktycznego w Malborku.

Maksymalny pułap: 18 000 m. Maksymalna prędkość: 2,30 Ma. Maksymalny zasięg z dodatkowym zbiornikiem paliwa: 2100 km.

Su-22 Fitter

Fot. Przemysław Maliszewski

Przez lotników samolot ten zwyczajowo nazywany jest „Suczką”. Przydomek ten wywodzi od skrótu Su, ten zaś pochodzi od nazwiska Pawła Suchoja, szefa biura konstrukcyjnego, w którym powstał ten samolot. W latach osiemdziesiątych, kiedy pierwsze egzemplarze pojawiły się w Polsce, samolot spowijała aura tajemnicy. To obecnie najstarszy bojowy samolot w lotnictwie polskim. Mimo to maszyna jest intensywnie wykorzystywana, lubiana i niezawodna. Dla większości pilotów i techników pozostaje legendą lotnictwa. Su-22 jest eksportową wersją radzieckiego samolotu szturmowo-bombowego Su-17. Maszyna używana była przez armie państw byłego Układu Warszawskiego, trafiła również do krajów na Bliskim Wschodzie, do Libii, Wietnamu, Peru i Angoli.

W latach 80. do Polski dotarło ponad 100 egzemplarzy samolotu w różnych wersjach: M4 i szkolnej UM3K. Druga to tzw. szparka. Wyposażona jest m.in. w peryskop, dzięki któremu instruktor widzi przestrzeń przed samolotem.

Su-22 to jednosilnikowa maszyna o konstrukcji półskorupowej. Skrzydła o zmiennej geometrii, dzięki czemu można regulować kąt natarcia od +28 do +68 stopni. Wlot powietrza znajduje się w nosie, a w stożku zamontowano urządzenia radiolokacyjne.

Niegdyś Su-22 służyły na wojskowych lotniskach w Powidzu, Mirosławcu, Świdwinie i w Pile. Obecnie polskie Siły Powietrzne mają 32 egzemplarze tego samolotu. Wszystkie służą w 21 Bazie Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie.

Warto wspomnieć o dwu szczególnych egzemplarzach samolotu Su-22. Maszyna z numerem 3005 jest pierwszym egzemplarzem, który otrzymaliśmy od ZSRR (obecnie jest w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie). Drugi Su-22 z numerem 707 wyróżnia się niezwykłym, tygrysim malowaniem. Został tak ozdobiony przed udziałem w NATO Tiger Meet.

Maksymalny pułap: 15 200 m. Maksymalna prędkość: 1850 km/h. Maksymalny zasięg: 2550 km.

C-130 E Hercules

Fot. Damian Figaj

Amerykański, czterosilnikowy samolot transportowy po raz pierwszy wylądował w Powidzu w marcu 2009 roku. Kolejne dwa egzemplarze dotarły do Polski rok później. Obecnie w wyposażeniu Sił Powietrznych jest pięć takich transportowców. Do dyspozycji lotników jest jeszcze jeden, nielatający Hercules. Żołnierze wykorzystują go do szkolenia naziemnego. Wszystkie egzemplarze stacjonują w Powidzu w 33 Bazie Lotnictwa Transportowego.

Hercules to samolot o napędzie turbośmigłowym, produkowany przez amerykańską wytwórnię Lockheed. Maszyna rozpoczęła służbę za oceanem pod koniec 1956 roku. Wyprodukowano przeszło 2200 egzemplarzy tych maszyn w kilkudziesięciu wersjach. Samolot lata w armiach aż 50 państw.

C-130 to największy samolot transportowy w polskim wojsku. Jego głównym zadaniem jest transport towarów i ludzi (także rannych) na średnich odległościach. Herculesy latają w rejon stacjonowania polskich żołnierzy, np. do Afganistanu, przewożą wojskowych i sprzęt na międzynarodowe ćwiczenia. Zabezpieczały np. wylot polskich F-16 na ćwiczenia na Alaskę. Herculesy służą także do desantowania skoczków spadochronowych i ładunków. Mogą uczestniczyć w akcjach ratowniczych i humanitarnych. Zaletą samolotu jest zdolność do lądowania na nieutwardzonych pasach startowych.

Samoloty C-130E, wyprodukowane w 1970 roku i wyremontowane w USA, Polska otrzymała od Amerykanów jako bezzwrotne wsparcie wojskowe w ramach programu FMF – Foreign Military Financing.

Jednorazowo na pokład samolotu może wsiąść 92 pasażerów lub 64 spadochroniarzy. Maszyna może przewieźć aż 20 ton ładunku na odległość do 4 tys. km.

CASA C-295 M

Fot. EADS

„Kaśka” albo „Łaciata” – tak o lżejszych transportowcach produkowanych w Hiszpanii mówią lotnicy. Samoloty CASA C-295 M stacjonują w 8 Bazie Lotnictwa Transportowego w Balicach. Służą do przewożenia towarów, ludzi, desantowania skoczków i ładunków. Wykonują także loty o statusie HEAD z najważniejszymi osobami w państwie. Transportowce zabezpieczają ćwiczenia innych rodzajów sił zbrojnych, przygotowane są do transportu rannych, wykonują loty deportacyjne. CASY wspierają także polską transplantologię. W ramach „Akcji serce” przewożą organy do przeszczepów.

Przez dwa lata samoloty te stacjonowały także w Afganistanie. Na ich pokładzie przewożono ludzi, wyposażenie i uzbrojenie dla Polaków i sojuszników.

Są wszędzie tam, gdzie służą polscy żołnierze. W przeszłości latały do PKW w Libanie, na Bałkany, do Konga, Iraku, Czadu.

W Siłach Powietrznych jest 14 maszyn tego typu. 8 Baza Lotnictwa Transportowego do końca roku otrzyma jeszcze dwa nowe egzemplarze.

Pierwszym hiszpańskim transportowcem był wyprodukowany w 1971 roku niewielki C-212. Prototypem „Kaśki” jest nieco późniejsza wersja C-235. W porównaniu z nią współczesna maszyna ma dłuższy kadłub, wzmocnioną konstrukcję skrzydła, wzmocnione podwozie i silniki o większej mocy. Pierwszy prototyp C-295M wystartował w 1997 roku.

CASA to samolot z tylną rampą ładunkową. Wyposażony jest w najnowocześniejsze systemy nawigacji GPS, radiolokacyjne stacje ostrzegawcze. Kokpit samolotu posiada najwyższej jakości cyfrowe wyświetlacze, informujące załogę o parametrach lotu, sytuacji nawigacyjnej i pokładowej.

Maksymalny pułap: ok. 9000 m. Maksymalna prędkość: 480 km/h. Maksymalny zasięg przy ładunku 4000 kg: 4970 km. Do samolotu można załadować ponad 9 tys. kg ładunku lub 49 żołnierzy z pełnym wyposażeniem.

PZL-130 Orlik

Fot. Artur Weber

Od połowy lat dziewięćdziesiątych na Orlikach wyszkoliły się pokolenia młodych pilotów wojskowych. Samolot służy do szkolenia podstawowego podchorążych Wyższej Szkoły Oficerskiej w Dęblinie. Orliki sławę zyskały także dzięki zespołowi akrobacyjnemu z Radomia. Tworzą go piloci – instruktorzy, którzy na co dzień uczą podchorążych Szkoły Orląt w lataniu na samolotach PZL-130. Zespół Akrobacyjny „Orlik” występował m. in. w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Francji, Belgii, Holandii, Czechach, Słowacji, Litwie.

Wstępny projekt Orlika powstał pod kierownictwem Andrzeja Frydrechewicza w 1981 roku w PZL Warszawa-Okęcie. Przez lata samolot modyfikowano techniczne, by ostatecznie rozpocząć produkcję seryjną w 1991 roku. Pierwsze egzemplarze PZL-130TB przekazano Wyższej Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie na początku 1994 roku.

Obecnie w polskich Siłach Powietrznych samolotem podstawowego szkolenia lotniczego jest wersja PZL-130TC-1 Orlik. Ten jednosilnikowy, dwumiejscowy samolot (uczeń i instruktor) wyposażony jest w silnik turbośmigłowy z automatycznie przestawianym śmigłem. Konstrukcja jest całkowicie metalowa z chowanym podwoziem. Wyposażenie zbliżone jest do tego, jaki zastosowano w samolocie TS-11 Iskra. W maszynie zamontowano także fotel katapultowy, rejestrator parametrów lotu, nawigacyjny odbiornik satelitarny.

Maksymalny pułap: 10 000 m. Maksymalna prędkość: 480 km/h. Maksymalny zasięg: 1100 km.

Samolot TS-11 Iskra

Fot. Konrad Kifert

Pierwszy odrzutowiec polskiej produkcji. Służy przede wszystkim do szkolenia pilotów. Jego historia sięga lat 50. ubiegłego wieku. Wówczas to Inspektorat Lotnictwa zdecydował o budowie nowoczesnego samolotu szkolnego. Zadanie powierzono zespołowi Tadeusza Sołtyka z Instytutu Lotnictwa. Pierwszy oblot prototypu Iskry odbył się w lutym 1960 roku. Niedługo potem ruszyła produkcja. Do końca lat 80. Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu wyprodukowały 424 maszyny tego typu. Głównie z myślą o polskiej armii, ale nie tylko. Iskry trafiały też do Indii, gdzie – podobnie jak w Polsce – służyły do szkolenia wojskowych pilotów. Ci zgodnie twierdzą, że to samolot wdzięczny w pilotażu i bezpieczny.

– W przypadku awarii silnika, Iskrę można wprawić w lot szybowy i spokojnie sprowadzić na lotnisko. Oczywiście musi się znajdować w odpowiedniej strefie – mówi płk Waldemar Gołębiowski, dowódca 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego. Polskie Siły Powietrzne mają obecnie kilkadziesiąt TS-11. Z samolotów tych korzysta też występujący na całym świecie zespół akrobacyjny „Biało-Czerwone Iskry”. W najbliższych latach maszyny te zostaną jednak wycofane z użytku. Armia wszczęła już procedurę zakupu nowego odrzutowego samolotu szkolnego.

Samoloty osiągają prędkość 720 km/h, ich zasięg to 1250 km, maksymalny pułap zaś to 11,5 tys. metrów.

Samolot F-16

Fot. Bartosz Bera

Jeden z najnowocześniejszych samolotów wielozadaniowych na świecie, zwany w Polsce „Jastrzębiem”. Produkują go amerykańskie zakłady Lockheed Martin, jest używany w 25 krajach. Polskie Siły Powietrzne mają ich 48–32 stacjonują w Poznaniu-Krzesinach, zaś 16 w Łasku. Produkcja F-16 ruszyła połowie lat 70. W 1981 r. samoloty po raz pierwszy sprawdzono w walce. Lotnictwo Izraela użyło ich podczas ataku na reaktor atomowy Osirak w Iraku. Blisko 250 F-16 brało też udział w operacji „Pustynna burza” (1991 rok). Amerykańscy piloci prowadzili tam m.in. bombardowania. Łącznie wykonali 13,5 tysiąca lotów i zestrzelili dwa irackie MiG-i.

F-16 ma do dyspozycji działko pokładowe, może korzystać z pocisków rakietowych i rzucać bomby. Maksymalna prędkość samolotu to 2300 km/h, minimalna – 230 km/h. Maszyna osiąga pułap 15 240 metrów i ma zasięg 3200 km. Pierwsza para F-16 do służby w naszej armii weszła w listopadzie 2006 roku. Polska ma dziś przeszło 60 wyszkolonych pilotów, niemal dziesięciu z nich posiada status instruktora. Za sterami „Jastrzębi” spędzili ok. 30 tysięcy godzin. Brali udział w prestiżowych ćwiczeniach „Red Flag” na Alasce, a także „Desert Hawk” w Izraelu, gdzie zebrali najwyższe noty. Od niedawna Polska sama szkoli pilotów F-16. Tak zwany Basic Course jest prowadzony na Krzesinach.

An-28/M-28 Bryza

Fot. Marian Kluczyński

Jeden z najbardziej uniwersalnych samolotów w polskiej armii. Kilka typów tej maszyny służy zarówno w Siłach Powietrznych, jak i Marynarce Wojennej. An-28 został skonstruowany w radzieckim biurze Olega Antonowa. Zgodnie z założeniem mógł być produkowany w wielu wersjach, m.in. transportowej, sanitarnej, patrolowej czy desantowej. Oblot prototypu nastąpił w 1969 roku. Dziewięć lat później AN-28 wszedł do seryjnej produkcji w Polsce. W Mielcu tworzone były kadłuby, w Rzeszowie silniki. Do końca lat 80. część samolotów wędrowała do ZSRR. Po ustrojowym przełomie, w mieleckim biurze konstrukcyjnym zostały zaprojektowane nowocześniejsze wersje maszyny.

M-28 (w wersji „Skytruck”) był drugim produkowanym w Polsce samolotem, który przeleciał ocean. Działo się to w 1994 roku. Wkrótce maszyny tego typu kupiły armie Stanów Zjednoczonych, Wenezueli, Kolumbii, Wietnamu, Indonezji i Nepalu. Polskie wojsko używa łącznie kilkadziesiąt An-28 i M-28. W najbardziej wszechstronny sposób maszyny te wykorzystywane są w lotnictwie morskim. Służą tam jako samoloty patrolowo-rozpoznawcze, transportowe oraz monitoringu ekologicznego. Bryzy w zależności od typu mają różne parametry. Z reguły osiągają jednak pułap ok. 6 tys. metrów i rozwijają prędkość 355 km/h.

Mi-24

Fot. Bartosz Bera

Hokeje, krokodyle, latające czołgi, latające wozy piechoty – tak o śmigłowcach szturmowych Mi-24 mówią piloci i miłośnicy lotnictwa. W polskiej armii służą przeszło 30 lat.

Głównym zadaniem tych maszyn jest wsparcie Wojsk Lądowych poprzez niszczenie stanowisk ogniowych przeciwnika, transport żołnierzy i ładunków, ewakuacja żołnierzy oraz rannych. Śmigłowce (28 egzemplarzy) służą w 1 Brygadzie Lotnictwa Wojsk Lądowych – w jednostkach w Inowrocławiu i Pruszczu Gdańskim. W Polsce wykorzystuje się dwa typy tych maszyn: Mi-24D i zmodernizowaną Mi-24W. Śmigłowiec przygotowany jest do niszczenia celów naziemnych, wyposażony w systemy kierowania ogniem do wystrzeliwania przeciwpancernych pocisków.

„Hokeje” (nazwa nawiązuje do kształtu belki ogonowej) standardowo mają ruchome, czterolufowe karabiny maszynowe kalibru 12,7 mm. Dodatkowo są wyposażone m.in. w wyrzutnie pocisków rakietowych S-5 kalibru 57 mm.

Przed kierowanymi pociskami rakietowymi wystrzeliwanymi z ziemi chroni je stacja aktywnych zakłóceń w podczerwieni oraz wyrzutnie flar. Przed ostrzałem małokalibrową bronią zabezpiecza śmigłowce solidne opancerzenie – w sumie 450 kg, ochronę stanowi także strzelec pokładowy.

Przez cztery lata, od 2004 roku śmigłowce Mi-24 służyły w PKW w Iraku, a od 2008 do dziś używane są w Afganistanie.

Załogę Mi-24 tworzy pilot (tylna kabina), operator uzbrojenia (przednia kabina) oraz technik pokładowy. Kabiny rozlokowano w taki sposób, by obaj członkowie załogi mieli jak najlepszą widoczność. Poza załogą na pokład „Hokeja” wejść może ośmiu żołnierzy z uzbrojeniem i wyposażeniem.

Śmigłowce Mi-24 kupiły armie ok. 30 państw. Brały one udział w walkach m.in. w Somalii, Kambodży, Afganistanie, Angoli, Libanie, Czadzie i Kuwejcie.

Prędkość: do 335 km/h, zasięg 500 km, zasięg z dodatkowymi zbiornikami ok. 1100 km. Masa własna: 8 520kg, masa startowa 11 500 kg.

Śmigłowiec SH-2G

Fot. Czesław Cichy

Śmigłowiec pokładowy, przystosowany do współpracy z fregatami rakietowymi typu Oliver Hazard Perry. Jego główne zadanie polega na wykrywaniu, a także identyfikacji okrętów – zarówno tych operujących na wodzie, jak i pod jej powierzchnią. Do namierzania okrętów podwodnych załodze SH-2G służą pławy hydroakustyczne oraz detektor anomalii magnetycznych. Większość śmigłowców pokładowych Marynarki Wojennej może też przenosić torpedy MU-90.

Pierwsze SH-2G zostały wyprodukowane w Stanach Zjednoczonych, w latach 60. Na początku XXI wieku cztery maszyny tego typu trafiły do Marynarki Wojennej. Na co dzień współpracują z fregatami ORP „Gen. T. Kościuszko” i ORP „Gen. K. Pułaski”. W ciągu dziesięciu lat ich piloci spędzili w powietrzu 3600 godzin, 3700 razy lądowali i startowali z okrętowych pokładów. Wykonywali zadania na Bałtyku, Morzu Śródziemnym, Północnym, Czarnym, na Oceanie Atlantyckim. SH-2G dwukrotnie wchodziły w skład Stałego Zespołu Sił Odpowiedzi NATO i brały udział w operacji antyterrorystycznej „Active Endeavour”.

Śmigłowiec Mi-14 PŁ

Fot. Bartosz Bera

W podstawowej wersji to śmigłowiec do zwalczania okrętów podwodnych. Może je namierzać na kilka sposobów: za pomocą stacji hydroakustycznej, zrzucanych do wody pławów radiohydroakustycznych (rejestrują dźwięki emitowane przez okręt), wreszcie detektora anomalii magnetycznych (rejestruje powodowane przez okręt chwilowe zmiany natężenia magnetycznego Ziemi). Z nieprzyjacielską jednostką śmigłowce potrafią walczyć samodzielnie – wykorzystując torpedy MU-90 albo bomby głębinowe. O odkryciu okrętu podwodnego lotnicy mogą też powiadomić fregatę rakietową, która weźmie ciężar zmagań na siebie. Załoga Mi-14 PŁ składa się z dwóch pilotów, technika pokładowego oraz nawigatora, który odpowiada też za obsługę systemów pokładowych. Śmigłowiec potrafi rozwinąć prędkość 230 km/h, a jego pułap praktyczny wynosi 3,5 tys. metrów.

Marynarka Wojenna korzysta też z dwóch śmigłowców Mi-14 PŁ w wersji ratowniczej. Z myślą o tego typu zadaniach zostały one zmodyfikowane trzy lata temu. Przebudowa wiązała się m.in. z przystosowaniem kabiny do transportu rozbitków i poszerzeniem bocznych drzwi. Załoga Mi-14 PŁ/R składa się z pięciu osób: dowódcy, drugiego pilota, technika pokładowego, lekarza oraz ratownika medycznego.

Śmigłowce W-3 Sokół/ W-3 PL Głuszec/ W-3 RM Anakonda

Anakonda. Fot. Adam Roik/Combat Camera DO SZ

W-3 to wielozadaniowy śmigłowiec produkowany przez PZL Świdnik. Od 1985 roku powstało blisko 150 tego typu maszyn. Można je spotkać w kilkunastu krajach świata, m.in. Rosji, Niemczech, Czechach, Wietnamie, Filipinach czy Korei Płd. W Polsce z różnych wersji śmigłowca W-3 korzystają Siły Powietrzne, Wojska Lądowe i Marynarka Wojenna. Maszyny te służą do transportu, ratownictwa, sprawdzają się też na polu walki. W latach 2003–2006 cztery śmigłowce W-3 służyły w Iraku, gdzie wchodziły w skład Samodzielnej Grupy Powietrzno-Szturmowej. Do zadań ich załóg należało monitorowanie i ochrona dróg oraz strategicznych elementów infrastruktury, np. rurociągów, ratownictwo bojowe, transport rannych i sprzętu. W-3 osłaniały też konwoje i ubezpieczały akcje sił szybkiego reagowania. W 2004 roku w pobliżu Karbali jeden ze śmigłowców rozbił się. Zginęły wówczas trzy osoby, kolejne trzy zostały ranne.

Z kolei Marynarka Wojenna korzysta m.in. z siedmiu śmigłowców W-3 RM Anakonda. Służą one do prowadzenia akcji ratowniczych przede wszystkim na morzu, ale też na lądzie w odległości do 100 km od linii brzegowej. Brygada Lotnictwa MW jako jedyna formacja w kraju utrzymuje ciągłą gotowość do prowadzenia tego typu działań – lotnicy pełnią całodobowe dyżury. W ciągu dwudziestu lat przeprowadzili przeszło pół tysiąca akcji, podczas których udzielili pomocy blisko 300 osobom.

Śmigłowiec Mi-2

Fot. Bartosz Bera

Średni wielozadaniowy śmigłowiec wykorzystywany zarówno przez instytucje cywilne, policję, jak i armie kilkunastu państw świata. W Polsce używają go zarówno Siły Powietrzne, Wojska Lądowe, jak i Marynarka Wojenna. Mi-2 mogą pełnić m.in. funkcje transportowo-łącznikowe, jak i bojowe.

Śmigłowiec został zaprojektowany przez biuro radzieckiego konstruktora Michaiła Mila. Możliwości maszyny po raz pierwszy zaprezentowano w jednym z kołchozów pod Moskwą. Mi-2 przeprowadził tam oprysk pól. Sowieci pochwalili się nim także rok później, kiedy to śmigłowiec pobił międzynarodowy rekord przelotu na trasie 100 kilometrów. Mimo to Mi-2 nigdy nie był w ZSRR seryjnie produkowany. Licencję kupili Polacy i zajęły się tym zakłady w Świdniku. Ostatecznie wyprodukowały one 5,5 tys. śmigłowców, z czego część sprzedana została właśnie do ZSRR.

Mi-2 był wykorzystywany podczas wojny radziecko-afgańskiej, a także w czasie akcji ratowniczej po katastrofie w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Co ciekawe, Mi-2 wystąpił w jednym z filmów o przygodach Agenta 007. Na jego pokładzie radziecki generał przylatuje na spotkanie z Jamesem Bondem. Na śmigłowcu widoczne jest logo świdnickich zakładów.

Mi-2 osiąga prędkość 200 km/h, pułap 4 tys. metrów, a jego zasięg to blisko 800 kilometrów.

Śmigłowce Mi-8/Mi-17

Mi-17. Fot. Damian Figaj

„Betoniarki”, czyli śmigłowce Mi-8 i Mi-17 (powstałe w biurze konstrukcyjnym Michaiła Mila), uznaje się za jedne z najlepszych i najtańszych (ze względu na koszt produkcji) maszyn tego typu na świecie. W 40 krajach lata ok. 12 tysięcy sztuk Mi-8. W Polsce korzysta z nich przede wszystkim wojsko i policja. Wojskowe Mi-8 zgromadzone są przede wszystkim w Wojskach Lądowych w 1 Dywizjonie Lotniczym w Leźnicy Wielkiej, latają także w Siłach Powietrznych – w grupach poszukiwawczo-ratowniczych. W sumie jest ich siedemnaście egzemplarzy. Oblot prototypu śmigłowca Mi-8 wykonano w 1961 roku. Seryjna produkcja rozpoczęła się w 1965 roku.

W polskim wojsku Mi-8 służą od 1968 roku. Obecnie wykorzystywane w armii produkowane są od początku lat siedemdziesiątych. Początkowo wykorzystywano je wyłącznie do transportu powietrznego, później także do prac montażowych – jako latające dźwigi. Służą do zadań szturmowych i ratowniczych. Śmigłowce Mi-8 i Mi-17 mają możliwość zamontowania na podwieszeniach zasobniki z niekierowanymi pociskami rakietowymi S-5. Posiadają też mocowania w drzwiach i oknach dla karabinów maszynowych oraz broni indywidualnej piechoty. Maksymalny pułap: 4500 m. Maksymalna prędkość: 250 km/h. Maksymalny zasięg: 500 km.

SW-4 Puszczyk

Fot. Damian Figaj

Śmigłowiec (oprócz W-3 i wcześniej Mi-2) jest głównym wiropłatem, na którym w Szkole Orląt szkolą się przyszli piloci. Wojskowi studenci w Dęblinie latają na Puszczykach od 2006 roku. Wszystkie dwadzieścia cztery egzemplarze śmigłowca (jeden w czerwcu miał wypadek, ale jeszcze jest w wojskowej ewidencji), którymi dysponuje armia, znajdują się w 4 Skrzydle Lotnictwa Szkolnego.

Śmigłowiec produkowany jest przez PZL Świdnik. Mimo niewielkich gabarytów bardzo dobrze radzi sobie w powietrzu. Napędzany jest jednym silnikiem turbinowym Rolls-Royce`a. Budowa maszyny to tzw. układ wirnika nożnego. Ma trzyłopatowy wirnik nośny z łopatami i dwupłatowe śmigło ogonowe. Może przewozić w sumie 5 osób (pilot i 4 pasażerów). Po obu stronach ma otwierane drzwi przednie i przesuwane tylne, co ułatwia załadunek. W wersji pasażerskiej śmigłowiec może przewieźć do 150 kg ładunku. Wojskowa wersja wiropłata przystosowana jest do wykonywania lotów w nocy. Może także zostać dozbrojona w małokalibrowe działko.

Od stycznia tego roku studenci z Dęblina szkolą się także w pilotażu trenując na symulatorze Puszczyków. Uczą się na nim podstawowych umiejętności – startu, lądowania, manewrów w locie i radionawigacji.

Maksymalny pułap: 5200 m. Maksymalna prędkość: 260 km/h. Maksymalny zasięg: 790 km. Czas lotu bez tankowania ok. 5 godzin.

Magdalena Kowalska-Sendek, Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Krzysztof Walczak

dodaj komentarz

komentarze

~m
1415487600
Dziwne, że nie skorzystano z okazji, żeby usunąć MI-2 z wyposażenia WP zastępując go właśnie SW4. Po co utrzymywać w linii ten latający złom ?
6F-01-D2-17
~Duszny
1389300360
Szkolenie w Dęblinie odbywa się obecnie na śmigłowcach SW-4 oraz Mi-2. Jeśli pilot-uczeń opanował technikę pilotowania SW-4 jest szkolony do lotów na śmigłowcu Mi-2, który posiada dwa silniki (Puszczyk jest śmigłowcem jednosilnikowym). W-3 był wykorzystywany do szkolenia pilotów śmigłowców w przeszłości.
81-52-C6-44
~POLAK
1387889760
Polska to czym dysponuje to śmiech na sali, na zapewniania bezpieczeństwa oraz odparcia ataku Polska powinna posiadać 350 do 400 myśliwców F-16 a nie debatować czy 48 czy może 60 sztuk. Wojska lądowe 3000 ciężkich czołgów IV iV generacji oraz 3000 sztuk lekkich czołgów np; ANDERS. 4500 Rosomaków i 3000 następców BWP, 180 Krabów, 500 Langusta i cały system obrony powietrznej i karkietowej około 200 zestawów np; Partiot PAC3. Armia zawodowa 150 tyś oraz poborowych zakoszarowanych 150 tyś a plany poboru na 4-5 milionów żołnierzy. Polska stałaby sie kraje bezpiecznym i poważnanym na całym świecie. Sugełowałbym tu jako starszak posiadanie 150 rakiet z głowicami atomowymi. Marynarka wojenna powinna posiadać około 100 okrętów nawodnym mocno uzbrojonych oraz dodatkowo 25 okrętów podwodnych i 80 jednostek uzbrojonych mniejszych.
8E-5D-F2-D9
~Zyga
1378553940
Nam teraz sa potrzebne F-16 V (Viper) .To co mamy to kropla w morzu.Innych nam juz nie trzeba bo zaplecze juz jest.A ten bedzie Top 2 V generacji.Top jeden jest i bedzie F-22
E4-3A-E4-E0
~Lars
1378469580
Gripeny nie są kompatybilne z Nato. Przykład był niedawno, misja w Libii.
53-1C-5F-EB
~globusss
1377941940
Według mnie Polacy zamiast F-16 powinni kupić samoloty JAS-39 Gripen. Byłyby one znacznie lepszym samolotem na nasze warunki i pogodowe i na nasze lotniska. Poza tym Gripeny są tańsze.
59-89-8B-63
~Luke
1377696720
Wszystko jest i wyglada dardzo ladnie no ale prawda jest take ze Polska potrzebuje jeszcze 32-42 nowe samoloty odrzutowe jak f-16 czy Mig-29 w najbliszych latach i napewno bedzie wieceh F16 ale mazy mi sie dwu silnikowy (Rafael, F15E albo Euro fighter) Tak samo Polska mushi dokupic 2-3 sztuki wiekszego transportowego samolotu (C130J albo AM400) A tak naprawde to Polskie Wojsko naprawdw potrzebuje wjecej zolnizy, nowsza marynarke, i system obrony powietrznej.
89-B5-6E-3D

Sąd zdecyduje o losach pomnika katyńskiego w Jersey City
Kierunek – wschodnia flanka
Eurosatory – osobiste wymogi
Żandarmeria świętuje
Patrioty bronią nieba na „Saber Strike”
Nowy inspektor marynarki wojennej
Polityka fałszywego uśmiechu
Sukces Trumpa czy Kima?
Amerykańskie inwestycje w obronność krajów bałtyckich
„Bękarty wojny” w Dachau
Francja inwestuje w obronność
Polski komandos szkolił afgańskich nawigatorów naprowadzania
Starcie pancernych plutonów
Z ziemi widzą więcej niż piloci
Trening z koktajlami Mołotowa
Minister obrony na spotkaniu w Rumunii
Świnoujście świętowało 100-lecie marynarki
Co z kierowcami pojazdów uprzywilejowanych?
IPN szuka szczątków polskich żołnierzy na Litwie
Terytorialsi na kursie dla ratowników wodnych
„Saber Strike ’18” – decydujące starcie
LOT Szkoły Orląt
GROM, jak rodziła się legenda
W Radomiu o przygotowaniach do Air Show
Pomoc potrzebującym żołnierzom
Bliski Wschód – definicja chaosu
Myśliwce F-16 dla Chorwacji
Więcej pieniędzy dla cywilów w wojsku
Eurosatory 2018 zakończone
Ustawa degradacyjna przyjęta przez rząd
Jak polscy partyzanci zdobyli niemiecki garnizon
Dzieci wyśpiewały i wytańczyły Niepodległą
Na jakich zasadach powrót do armii?
15–30 czerwca 1918 – Błękitna Armia pod polskimi sztandarami
Polscy piloci wracają z Kuwejtu
Gen. Sokołowski: Judo świetnie kształtuje charakter
Porady z paragrafem
Koszykarze z Czarnej Dywizji mistrzami Wojska Polskiego
NATO utworzy nową strukturę dowodzenia
Eurosatory – królestwo militarnych pojazdów
Eurosatory 2018: Robotyzacja pola walki
Polskie skrzydła w Afryce
Porządki w programach śmigłowcowych
Ławka, która łączy tradycję z nowoczesnością
Wyjątkowa misja
Wojskowi judocy na tatami
Pomnik katyński w Jersey City. Prawda historyczna kontra polityczna poprawność
Puma i Kuguar na Mazurach
Legenda polskiej partyzantki
Akademia Wojsk Lądowych otwiera drzwi
Scenariusze dla Tygrysów
Szachiści najlepsi w mistrzostwach NATO
Naukowcy przypomnieli dorobek Wyższej Szkoły Wojennej
Srebrny medal st. szer. Mateusza Polaczyka
IPN odnalazł szczątki kolejnego niezłomnego
Egzamin „Kormorana” na Świnie

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO