moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Bałkański łącznik. Captain John Peter Nash

Aby zapewnić łączność Sztabu Naczelnego Wodza z Komendą Główną Armii Krajowej, na teren Europy zrzucono na spadochronach kilkudziesięciu oficerów. Ich zadaniem była organizacja tras i placówek łączności odpowiedzialnych za przekazywanie poczty i emisariuszy. Jednym ze spadochroniarzy był kapitan Józef Maciąg.

Od lewej: ppor. Józef Maciąg; kpt. Jerzy Fryzendorff; ppor. Włodzimierz Drzewieniecki; ppor. Wiktor Kromkay. Szkoła Podchorążych Rezerwy Piechoty Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Palestyna, 1942. Zbiory Włodzimierza Drzewienieckiego, digitalcommons.buffalostate.edu

Józef Maciąg urodził się 24 kwietnia 1914 roku w Wiszegradzie koło Sarajewa w Kondominium Bośni i Hercegowiny jako poddany cesarza Franciszka Józefa. Był synem Dalmatynki Rozalii Dokić i Polaka Michała Maciąga. Jego ojciec służył w artylerii C.K. armii i wziął udział w Wielkiej Wojnie, a do Polski powrócił z Błękitną Armią generała Józefa Hallera. Matka po zakończeniu wojny przedarła się przez zrewoltowane Węgry do Krakowa. Na Węgrzech urodziła drugiego syna, Ottona. W Krakowie do rodziny dołączył mąż, a w 1920 roku urodził się im trzeci syn, Ludwik. W 1922 roku przeprowadzili się do Białej Podlaskiej, ponieważ Michała Maciąga przeniesiono do 9 Pułku Artylerii Polowej w tym garnizonie.

 

REKLAMA

„Żelazny” podporucznik

Najstarszy z rodzeństwa Józef, po ukończeniu szkoły powszechnej kontynuował naukę w Korpusie Kadetów nr 3 w Rawiczu. Dnia 15 lipca 1934 roku został podchorążym Szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, a po promocji 15 października 1936 roku rozpoczął służbę w 34 Pułku Piechoty w Białej Podlaskiej. Od 1937 roku na mocy Dekretu Prezydenta RP z dnia 12 marca 1937 o służbie wojskowej oficerów wydłużono okres służby w stopniu podporucznika do trzech lat. Udział w wojnie podporucznik Józef Maciąg rozpoczął jako zastępca dowódcy 1 kompanii batalionu marszowego 34 Pułku Piechoty. Batalion ten od 8 do 12 września 1939 roku wchodził w skład Ochrony Kwatery Głównej Naczelnego Wodza w twierdzy Brześć, a w dniach 13–16 września 1939 roku uczestniczył w obronie twierdzy przed natarciem XIX Korpusu Pancernego generała Guderiana. Po opuszczeniu twierdzy, między 16 a 26 września 1939 roku batalion marszowy uczestniczył w odwrocie Grupy „Brześć”, a następnie w składzie Grupy pułkownika Tadeusza Zieleniewskiego. Po kapitulacji Grupy 2 października 1939 roku w rejonie Domostawa – Momoty podporucznik Józef Maciąg uniknął niewoli i nie rozstając się ze swoim Visem, szybko znalazł się w konspiracji. Na przełomie 1939 i 1940 roku pod pseudonimem „Sas” był członkiem kierownictwa organizacji konspiracyjnej „Miecz i Pług”, a następnie Związku Walki Zbrojnej w rejonie Leśna Podlaska – Łosice – Sitnik. Pod koniec roku, jako kurier Armii Krajowej opuścił Generalne Gubernatorstwo, przechodząc przez zieloną granicę i ciągle posiadając Visa, przedarł się przez Węgry i Bałkany do Palestyny, gdzie 3 grudnia 1940 roku zameldował się w punkcie zbornym Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich w Hajfie. Jego dotychczasowy pseudonim „Sas” przejął w działalności konspiracyjnej najmłodszy brat Ludwik.

Józef Maciąg do 1 marca 1942 roku pełnił służbę w Ośrodku Zapasowym SBSK jako instruktor, ciągle w stopniu podporucznika. W tym też czasie, 26 stycznia 1942 roku zawarł związek małżeński z Anną Stapińską. Następnie przeniesiony do Centrum Wyszkolenia Broni i Służb na Środkowym Wschodzie, służył tam do 12 stycznia 1943 roku. Dwukrotnie został pominięty w awansie, podobnie jak kilku innych podporuczników z jego promocji, czego nie mógł zrozumieć i czym był rozgoryczony. Według Włodzimierza Drzewienieckiego „w Batalionie Ćwiczebnym dokuczał nam bez przerwy zastępca ppłk. Nakoniecznikoffa, ppłk dypl. Tadeusz Jakubowski. Trudno było to wszystko znieść. Zdenerwowany był zwłaszcza [Józef] Maciąg, wybitny i zasłużony oficer, pozostający w stopniu podporucznika blisko sześć lat!”. W październiku 1942 roku został odkomenderowany na kurs oficerów Middle East Staf School Haifa. Był to brytyjski odpowiednik polskiej Wyższej Szkoły Wojennej, po ukończeniu której przysługiwał tytuł oficera dyplomowanego. W tym czasie ukazał się również rozkaz personalny dowództwa Armii Polskiej na Wschodzie nr 14/42, zgodnie z którym podporucznik Józef Maciąg został awansowany do stopnia porucznika ze starszeństwem od 1 stycznia 1943 roku. Na początku stycznia z Maciągiem spotkał się rotmistrz dyplomowany Jerzy Szymański z Oddziału Specjalnego Sztabu Naczelnego Wodza i zaproponował mu udział w misji specjalnej na terenie okupowanej Jugosławii. Rotmistrz nie ukrywał przed porucznikiem, że został wybrany ze względu na doskonałą znajomość języka serbskiego. Od tego momentu wydarzenia ogniskujące się wokół Józefa Maciąga znacznie przyspieszyły.

Sytuacja w Jugosławii i polskie zamiary

W celu organizacji i utrzymania łączności (emisariusze, kurierzy, poczta) pomiędzy Komendą Główną ZWZ/AK w Warszawie a Sztabem Naczelnego Wodza w Londynie, niezbędnej do przesyłania i podejmowania meldunków i raportów, oba dowództwa utworzyły bazy i placówki łączności między innymi w Katowicach, Sztokholmie, Budapeszcie, Belgradzie, Stambule, Szwajcarii, Kairze, Paryżu i nieokupowanej części Francji. Ze względu na przeciwdziałanie Niemców łączność kurierska się rwała i meldunki nie dochodziły na czas. W połowie 1941 roku po aresztowaniu personelu placówki „Sława” w Belgradzie ruch kurierów na trasie południowej przez bazy „Romek” w Budapeszcie – „Sława” – „Bey” w Stambule ustał. Po zamarciu ruchu, w 1942 roku Baza Łączności Oddziału Specjalnego Sztabu Naczelnego Wodza – „Muł” w Kairze, kierowana przez podpułkownika dyplomowanego Waleriana Mercika, postanowiła odbudować placówkę w Jugosławii. W listopadzie 1942 roku Mercik zwerbował kapitana Kazimierza Korzeniowskiego z 3 Dywizji Strzelców Karpackich, który przed wojną pracował w Jugosławii oraz znał język serbski i miejscowe stosunki. Pod koniec grudnia 1942 roku przyleciał do Kairu wspomniany rotmistrz Szymański z upoważnieniem do rozmów z Wydziałem Zarządu (Kierownictwa) Operacji Specjalnych (Special Operations Executive, SOE) w Kairze i być może z rządem jugosłowiańskim, przebywającym wówczas w Kairze, w celu dokonania uzgodnień dotyczących wysłania dwóch oficerów do wojskowej misji brytyjskiej działającej przy sztabie generała Dragoljuba Mihailovicia „Dražy” (wschodnia Serbia). Brytyjczycy wyrazili zgodę, w tym również na przesyłanie meldunków przez ich radiostację. Polska radiostacja do łączności z krajem, Londynem i „Mułem” miałaby zostać dosłana w następnej fazie. Powiadomiony przez brytyjskiego oficera łącznikowego, generał Mihailović przekazał do wykorzystania trzy kontakty w miastach Timisoara i Jimbolia w Rumunii, skąd kurierzy byliby zabierani do jego dowództwa w Homolijskiej Planinie. Kapitan Korzeniowski 13 stycznia 1943 roku zmienił zdanie i odmówił wylotu do Jugosławii.

Przygotowanie do misji, zadania i skok

Dopiero 3 lutego 1943 roku podpułkownik Mercik powiadomił Oddział Specjalny Sztabu Naczelnego Wodza, że jedynym kandydatem, który wyraził zgodę na wyjazd do Jugosławii, jest teraz porucznik Józef Maciąg. Kurs spadochronowy rozpoczynał się 10 lutego 1943 roku, a kandydat nadal był słuchaczem Middle East Staff School Haifa. W tej sytuacji szef Sztabu Naczelnego Wodza wysłał depeszę do generała Władysława Andersa z poleceniem odwołania porucznika Józefa Maciąga ze szkoły i skierowania na kurs spadochronowy (tygodniowy), a następnie na kurs dywersji (specjalny) trwający trzy tygodnie. Ostatnim elementem szkolenia był tak zwany kurs odprawowy. W przypadku porucznika Józefa Maciąga trwał on aż do 20 maja 1943 roku. Podczas kursu został on zapoznany z czekającymi go zadaniami, otrzymał nową tożsamość oraz złożył przysięgę, podobnie jak cichociemni, na rotę obowiązującą w Armii Krajowej. To ostatnie oznaczało, że cały czas pozostawał w służbie Rzeczypospolitej Polskiej i nie był agentem SOE pomimo występowania w brytyjskim mundurze. Przyjął pseudonim „Wola” i, po uzgodnieniu z SOE, pseudonim operacyjny – captain John Peter Nash, pod którym miał funkcjonować na Bałkanach. Placówka, którą miał zorganizować przy brytyjskiej misji wojskowej, otrzymała kryptonim „Drawa” z budżetem 4 tys. dolarów rocznie. Z powodu złej pogody oraz obłożenia zadaniami jedynego samolotu transportowego, którym dysponowali Brytyjczycy w bazie Bengazi, lot był przekładany, a sam oficer wykorzystał ten czas na zapoznanie się z aktualną sytuacją w Serbii, nauczenie się szyfru i na rehabilitację nogi kontuzjowanej podczas skoku treningowego.

Główne zadanie, które otrzymał, obejmowało utrzymywanie łączności z krajem poprzez przyjmowanie i ekspediowanie nadchodzącej z kraju poczty i kurierów do Kairu lub Stambułu – zależnie od będących w dyspozycji dróg, zapewnienie bezpieczeństwa kurierów i poczty oraz zorganizowanie szlaków łączności w kierunku Rumunii i Węgier. Dodatkowo miał meldować o sytuacji Polaków służących w oddziałach niemieckich na Bałkanach. Zakres zadań ewoluował w czasie i „Wola” otrzymał wskazówki, aby starał się zorganizować oddział z żołnierzy Polaków zbiegłych z formacji niemieckich, lecz wykorzystywał ich wyłącznie do realizacji zadania głównego. W ostatnim dniu kursu odprawowego, 20 maja, „Wolę” odprawił osobiście przebywający w tym czasie w Egipcie szef Sztabu Naczelnego Wodza, generał brygady Tadeusz Klimecki, który zaznaczył, że osobisty udział w akcji bojowej jest niedopuszczalny ze względu na ryzyko niewykonania zadania głównego. Obecność szefa Sztabu NW wśród prowadzących kurs świadczyła o dużym znaczeniu misji „Woli”. Porucznik Józef Maciąg wyjechał do bazy w Bengazi 3 czerwca 1943 roku, lecz z powodu odwoływania kolejnych lotów został zrzucony wraz z dwoma Brytyjczykami dopiero w nocy z 15 na 16 czerwca 1943 roku na Homolijską Planinę pod Žagubicą w północno-wschodniej Serbii, niedaleko zbiegu granic bułgarskiej i rumuńskiej. Zrzut odbył się w okręgu czetników dowodzonych przez podpułkownika Velimira Pileticia, a misją SOE w tym rejonie dowodził major Eric Greenwood. Z tym dniem porucznik Józef Maciąg został również awansowany do stopnia kapitana i już jako captain Nash rozpoczął wykonywanie powierzonych zadań.

Organizacja szlaku kurierskiego

Wkrótce po wylądowaniu i aklimatyzacji kapitan Józef Maciąg zaczął penetrować pogranicze rumuńskie, wielokrotnie przeprawiając się na lewy brzeg Dunaju. Wykorzystywał do tego niewielką łódkę (dinghy), którą mu niezwłocznie dostarczono. Kilkakrotnie dotarł do Turnu Severin oraz Timisoary w Rumunii i 30 czerwca 1943 roku w pierwszym meldunku poinformował „Muła” o możliwości założenia w tych miastach placówek i zbudowania szlaku dla kurierów na odcinku kolejowym pomiędzy nimi. Następnie podróżował do Belgradu i dalej na południe, już ze wsparciem Brytyjczyków, aż do Prisztiny. Na rozpoznanym szlaku powoli organizował lokale dla kurierów. Była to praca ciągła, ponieważ niemieckie służby również działały i lokale konspiracyjne założone na szlaku były dekonspirowane. Wymuszało to zakładanie nowych w miejsce zdekonspirowanych. W nocy z 8 na 9 września 1943 roku w rejon Prisztiny został zrzucony następny oficer „Muła” – porucznik Zbigniew Piątkowski „Mak” alias lieutenant Alfred Link w celu organizacji placówki „Pristina” i dalszej budowy szlaku kurierskiego do Kairu i Stambułu. W listopadzie misja brytyjska przekazała Nashowi radiostację wraz z radiotelegrafistą, co umożliwiło mu nieskrępowaną łączność z bazą „Muł”. W nocy z 13 na 14 września 1943 roku w północnej Grecji obok miejscowości Kastania skoczył na spadochronie porucznik Stanisław Hołły „Harnaś” alias lieutenant Adam Kula, kierownik placówki „Larissa”, który dołączył do misji brytyjskiej. W nocy z 18 na 19 października 1943 roku w pobliżu jeziora Ochrydzkiego, po stronie albańskiej, skoczył na spadochronie porucznik Leon Gradowski „Michał” alias lieutenant Michael Lis, kierownik placówki „Ohrida”. Tymi siłami przystąpiono do budowy szlaku kurierskiego na trasie: „Liszt” (Budapeszt) – „Drawa” (Serbia) – „Pristina” (Kosowo) – „Ohrida” (Macedonia) – „Larissa” (Grecja) – „Muł” (Kair).

Zadanie dodatkowe – formowanie polskich oddziałów

W czerwcu 1943 roku captain Nash rozpoznał miejscowość Bor oraz obóz Organizacji Todt przy kopalni miedzi, a następnie zwerbował po wyłonieniu mówiących po polsku klientów lokalnych winiarni, swoich kilku pierwszych żołnierzy, w tym kaprala Jasińskiego i chorążego Witczaka. To był zalążek jego oddziału. Informacja o formującym się polskim oddziale zaczęła krążyć po okolicy. W sierpniu Nash meldował do „Muła”, że w oddziałach roboczych Todta są Polacy, w tym oficerowie, oraz że jest w stanie natychmiast sformować z nich jedną kompanię, pod warunkiem otrzymania broni i orzełków na czapki. Dawało to podstawy do planowania sformowania polskich oddziałów w Jugosławii. Podpułkownik Mercik próbował w kilkunastu depeszach przekonać Oddział Specjalny Sztabu Naczelnego Wodza o możliwości i konieczności zorganizowania na Bałkanach oddziałów złożonych z Polaków – uciekinierów z Organizacji Todta i dezerterów z Wehrmachtu. Odpowiedzi były odmowne i wskazujące na konieczność skoncentrowania wysiłku na wykonywaniu zadania głównego, czyli zapewnieniu łączności pomiędzy Komendą Główną AK a Sztabem Naczelnego Wodza. W tym czasie do Nasha dołączali następni uciekinierzy z obozów pracy w Jugosławii.

Niemniej upór kierownika bazy zrobił swoje i około 20 czerwca 1943 roku otrzymał zgodę Naczelnego Wodza na formowanie oddziałów polskich w Jugosławii oraz ich udział w walkach powstańczych. We wrześniu na formowanie polskiej kompanii wyrazili również zgodę Brytyjczycy, zaznaczając, że żołnierze powinni nosić polskie odznaki i dystynkcje oraz mieć polskie książeczki żołdu (Army pay-book 64), a oficer dowodzący odpowiadać będzie za dyscyplinę, wewnętrzną administrację i awanse. Orzełki i pay-booki dostarczono Maciągowi w nocy z 18 na 19 października 1943 roku. Niestety, nie udało się wtedy dokonać zrzutu jego zastępcy, porucznika Jerzego Waletki. Z czasem Maciągowi udało się zorganizować „polską kompanię” w sile 198 żołnierzy. Składała się z trzech części: oddziału dywersyjnego liczącego 160 żołnierzy i dowodzonego przez podporucznika czasu wojny Zygmunta Katuszewskiego, oddziału osłony placówki odbiorczej i magazynów z 29 żołnierzami i oddziału dyspozycyjnego Nasha w składzie dziewięciu żołnierzy. Uciekinier z obozu pracy, strzelec z cenzusem Katuszewski został awansowany na podporucznika czasu wojny na wniosek kapitana Józefa Maciąga, zatwierdzony przez 2 Korpus Polski zgodnie ze wspomnianym Dekretem Prezydenta RP z dnia 12 marca 1937 roku.

Od lata 1943 roku oddział dywersyjny przeprowadził wiele aktów dywersji i zasadzek ogniowych, staczając liczne potyczki. Jedną z największych akcji przeprowadzono 24 lipca 1943 roku. Był to zsynchronizowany atak trzech grup bojowych na niemiecki personel techniczny i budowę tunelu kolejowego pomiędzy Petrovacem a Žagubicą oraz atak czwartej grupy na obóz Organizacji Todta pod Petrovacem, z którego uciekło około ośmiuset robotników. W wyniku akcji budowę tunelu zablokowano na kilka tygodni. Innym wyczynem było zorganizowanie przez Nasha ucieczki około dwustu sowieckich jeńców z obozu pod Turnu Severin. Liczne akcje dywersyjne przeciwko infrastrukturze drogowej i kolejowej odróżniały „polską kompanię” od czetników Dragoljuba Mihailovicia „Dražy”.

Śmierć Nasha

W grudniu 1943 roku z powodu zatargu pomiędzy kierownikiem misji brytyjskiej a dowódcą czetników postanowiono przenieść personel do innej misji brytyjskiej. Marsz był prowadzony w dwóch grupach. W jednej szli kapitan Józef Maciąg, captain „Joy” (Peterson), brytyjski radiotelegrafista z radiostacją oraz dziesięciu polskich żołnierzy obstawy. Podczas postoju na noc we wsi Suke Majdanpek grupa zajęła trzy zagrody na wzgórzu. Wczesnym ranem wieś zaatakowali niemieccy żołnierze wspierani ogniem z moździerzy. Żołnierze eskorty otwarli ogień, zatrzymując tyralierę. Z domykającego się okrążenia udało się wyrwać radiotelegrafiście osłanianemu przez trzech żołnierzy eskorty. Kapitan Józef Maciąg wrzucił dokumenty i pay-booki do paleniska w piecu, a potem ostrzeliwał się z progu chaty ze swojego Visa. Niemcy wstrzelali się z moździerzy w zabudowania na wzgórzu, co przydusiło ogień obrońców, i wdarli się do wsi. Wszyscy partyzanci, z wyjątkiem captaina „Joya” polegli w bezpośredniej walce. Kapitan Józef Maciąg zginął od granatu wrzuconego do chaty, z której prowadził ogień. Captain „Joy” na początku starcia udał obłożnie chorego i został po jego zakończeniu wzięty do niewoli. Potyczkę obserwowali z daleka żołnierze eskorty, którzy uszli z obławy. Po kilku dniach złożyli obszerny meldunek podporucznikowi Zygmuntowi Katuszewskiemu.

O śmierci kapitana Józefa Maciąga została poinformowana baza „Muł”. Polscy żołnierze byli przekonani, że atak Niemców nastąpił w wyniku zdrady czetników, a nie donosu mieszkańców wsi. Po miesiącu odnalazł się captain „Joy”, któremu udało się uciec z niemieckiego szpitala w Belgradzie. Po zakończeniu wojny podporucznik Katuszewski złożył oficjalny meldunek w sztabie 8 Armii w sprawie zachowania się captaina „Joya”. Brytyjczycy powołali komisję, która stwierdziła: „Capt Peterson nie jest dżentelmenem”. W ocenie podpułkownika Waleriana Mercika „kpt. Józef Maciąg zasłużył na pewne miejsce wśród najdzielniejszych i najbardziej ofiarnych naszych żołnierzy w wojnie 1939-45”. Kapitan Józef Maciąg został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari V klasy. Jego grób znajduje się na cmentarzu Brytyjskiej Wspólnoty Narodów w Belgradzie, w kwaterze polskich lotników z 1586 Eskadry do zadań specjalnych, poległych podczas lotów na pomoc powstańczej Warszawie.

Źródła cytatów:

W. Drzewieniecki, Angielski szlif. Wspomnienie oficera sztabu 2. Korpusu, Toruń 2001, s. 29.
Z. Katuszewski, Kryptonim „Homolje”, Warszawa 1967, s. 265.
W. Mercik, Próby zorganizowania oddziałów polskich na Bałkanach (relacja osobi#sta z wprowadzeniem Grzegorza Mazura), „Zeszyty Historyczne” nr 139, Paryż 2002, s. 138.

Literatura:

L. Głowacki, Działania wojenne na Lubelszczyźnie w roku 1939, Lublin 1976.
Józef Maciąg, Kolekcja akt żołnierzy polskich poległych, zaginionych i zmarłych w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, Centralne Archiwum Wojskowe Wojsko#wego Biura Historycznego, sygn. X.3174.
Z. Katuszewski, Kryptonim „Homolje”, Warszawa 1967.
L.A.B. Kliszewicz, Placówka Łączności w Jugosławii w czasie ostatniej wojny (krypto#nimy „Sława”, „Drawa”), „Zeszyty Historyczne” nr 63, Paryż 1983.
W. Mercik, Próby zorganizowania oddziałów polskich na Bałkanach (relacja osobista z wprowadzeniem Grzegorza Mazura), „Zeszyty Historyczne” nr 139, Paryż 2002.
K.A. Tochman, Cichociemni 1941–1945, „Biuletyn IPN” nr 3, Warszawa 2021.
J. Tucholski, Spadochroniarze, Warszawa 1991.


 

ANDRZEJ ŁYDKA podpułkownik rezerwy, doktor nauk społecznych. Weteran działań poza granicami państwa w Kosowie, Iraku, Gruzji i Afganistanie. Publicysta portalu Polska-zbrojna.pl

ppłk rez. Andrzej Łydka

autor zdjęć: Zbiory Włodzimierza Drzewienieckiego, digitalcommons.buffalostate.edu; archiwum Stowarzyszenia Klubu Kawalerów Orderu Wojennego Virtuti Militari, Centralne Archiwum Wojskowe WBH

dodaj komentarz

komentarze


Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
 
Polski duch w Londynie
Wypadek w Przewodowie – trwa wyjaśnianie przyczyn
Pioruny dla Norwegii
Nominacje generalskie w Dzień Podchorążego
Włoskie Air Policing w Polsce
Czarna Dywizja odzyskała tytuł mistrzowski w futsalu
Wojskowi kucharze z Polski w światowej czołówce
Szóste zwycięstwo mjr. Piotra Szpigla w maratonie w Lublińcu
Więcej zaszkodzili mi Polacy niż Anglicy
Wojska rakietowe i artylerii świętują
BohaterON-y rozdane
Międzynarodowa debata o bezpieczeństwie
Narada byłych szefów BBN-u
„Drogi do niepodległości” – serwis specjalny na rocznicę odzyskania niepodległości
Upadek mitu mocarstwa
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Ukraina otrzyma Patrioty?
Bezpieczeństwo flanki wschodniej
Operacja „Market-Garden” – klęska na własne życzenie
W Sejmie o Patriotach
Sześć medali mistrzostw Polski dla panczenistki i sztangistów
Armii przybędzie ponad 2100 nowych podoficerów
Śladem profesjonalistów
Pioruny w linii
Kolejne Rosomaki WEM
Abramsy w porcie
Nowy wymiar sił powietrznych
Podchorążowie przejmują władzę na uczelniach i świętują
Zmiany w dodatkach dla poszkodowanych
Z okazji urodzin wielkiego Polaka
Kierunek: przestrzeń kosmiczna
„Albatros” pisze swoją historię
Polsko-koreańska debata
Dodatek za ochronę granicy
Abrams: początek historii
Polak dowódcą misji szkoleniowej dla wojsk ukraińskich
F-15 przyleciały do Łasku
GlobState 2022: W NATO zmiana środka ciężkości
Noc, która przeszła do narodowej legendy
F-22 w Polsce pokazują siłę Sojuszu
Parlamentarzyści z NATO: Rosja to terrorysta
Najlepsze projekty dronów nagrodzone
Zostań szeregowym zawodowym!
Przez sport do wojska z krakowskim Wawelem
NATO pozostaje w gotowości
Artyleria na Marsie
Ryzykowna gra ajatollahów
„Gamer” w akcji. Laserowy trening logistyków
USA: nasi żołnierze w Europie zostaną na dłużej
Spadochroniarze gotowi do unijnego dyżuru
Ukraiński batalion certyfikowany w Polsce
Pięć razy złoto dla 12 Dywizji Zmechanizowanej
W Brukseli o bezpieczeństwie Europy
Sześć złotych medali marynarzy na pływackim czempionacie
Siedemnastka gotowa na Liban
Ogień z Abramsów

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO