moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Atuty sprawnej organizacji

Projekt Borsuka jest już niemal na ukończeniu. W PGZ liczymy wręcz miesiące do czasu formalnego jego zakończenia. Chcielibyśmy, aby produkcja seryjna rozpoczęła się w 2025 roku. Mam nadzieję, że wcześniej uda się dostarczyć do wojska partię tych wozów do testów – mówi Sebastian Chwałek, prezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

W lipcu Polska Grupa Zbrojeniowa podpisała największą w swej historii umowę z Ministerstwem Obrony Narodowej, dotyczącą budowy trzech fregat. Czy uda się uniknąć błędów popełnionych w programie „Gawron”?

Sebastian Chwałek: Program „Miecznik” jest dużym wyzwaniem dla całego polskiego przemysłu obronnego, bo w jego realizację będzie zaangażowanych kilkudziesięciu dostawców spoza PGZ. Jestem jednak optymistą, jeśli chodzi o szanse na jego powodzenie. Znacząco różni się on od programu „Gawron” pod względem skali przedsięwzięcia i sposobu realizacji. Wprawdzie od podpisania umowy na ORP „Ślązak” do jego wejścia do służby upłynęło 18 lat, jednak sama budowa okrętu trwała najwyżej 4,5 roku. Program ciągnął się, gdyż były długie okresy – jak to określano – „beznakładowego finansowania”, czyli po prostu nie było pieniędzy. Do tego jednostka w trakcie budowy została mocno przeprojektowana. Ostatecznie, zamiast korwety, powstał patrolowiec. Jeśli chodzi o fregatę typu Miecznik, będziemy blisko współpracować z dostawcą projektu, którego wskaże Inspektorat Uzbrojenia. W grze jest co najmniej trzech zagranicznych oferentów: z Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Niemiec. Wszyscy mają duże doświadczenia w projektowaniu i budowie tej klasy okrętów. Firmy hiszpańska i brytyjska obecnie realizują kontrakty na jednostki podobne do tych oferowanych Polsce. Poza tym mamy jasno sprecyzowane założenia taktyczno-techniczne dla przyszłej fregaty, które mogą ulegać tylko niewielkim modyfikacjom związanym z wyborem konkretnego projektu.

Kolejnym wyzwaniem dla PGZ będzie „Narew”, czyli program rakietowego systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu.

Program „Narew” będzie większy pod względem finansowym i bardziej skomplikowany od „Miecznika”. Nie ogranicza się on tylko do kilkunastoletniego okresu dostaw wybranego systemu przeciwlotniczego. Obejmuje też serwisowanie, remonty, rozbudowy i modernizacje w kilkudziesięcioletnim cyklu życia produktu. W „Narwi” będziemy blisko współpracowali z zagranicznym dostawcą technologii rakiety. Jest co najmniej dwóch oferentów zainteresowanych współpracą z nami. Pragnę jednak podkreślić, że znacząca część elementów systemu to będą konstrukcje krajowe. Ten program to dla naszej Grupy skok nie tylko technologiczny, lecz także organizacyjny. Dlatego już się do niego przygotowujemy. Podobnie jak w „Mieczniku” w realizację „Narwi” zostaną zaangażowane również prywatne firmy.

Kontrowersje wzbudziła zapowiedź zakupu 250 amerykańskich czołgów Abrams. Czy rzeczywiście te plany oznaczają pogrzebanie programu „Wilk”, czyli uruchomienia produkcji nowego czołgu w kraju?

To są dwa różne sposoby pozyskania uzbrojenia. W przypadku abramsów chodzi o sprzęt dla czterech batalionów czołgów, a tych w wojskach lądowych jest kilkanaście. Wozy te mają być kupione w ramach pilnej potrzeby operacyjnej i dostarczone armii w najbliższych latach. Kontrakt z Amerykanami nie zamyka kwestii nowego czołgu, bo wojsko potrzebuje ich jeszcze 600–700 – a także mostów towarzyszących, sprzętu inżynieryjnego – by w latach trzydziestych ostatecznie zastąpić nimi T-72, a w następnej dekadzie leopardy.

W jaki sposób można doprowadzić do uruchomienia produkcji nowego czołgu w Polsce w akceptowalnej przez wojsko perspektywie czasowej?

Jedną z możliwości jest nawiązanie współpracy ze wskazanym przez MON zagranicznym podmiotem, który ma już gotowy pojazd. Takie rozmowy prowadzimy na poziomie przemysłów. Inną jest dołączenie Polski do zagranicznego programu, którego efektem ma być czołg nowej generacji. Uważam, że bylibyśmy w stanie stosunkowo szybko przygotować projekt własnego wozu, aczkolwiek konieczny byłby import niektórych komponentów, zwłaszcza napędu. Mam nadzieję, że w niedługim czasie zostanie podjęta przez siły zbrojne decyzja o wyborze odpowiedniego sposobu pozyskania nowego czołgu w ramach programu „Wilk”.

A kiedy będzie dostępny nowy bojowy wóz piechoty Borsuk?

Projekt jest już niemal na ukończeniu. W PGZ liczymy wręcz miesiące do czasu formalnego jego zakończenia, co wiąże się z przebadaniem zarówno samego podwozia, jak i wieży ZSSW-30. Chcielibyśmy, aby produkcja seryjna borsuka rozpoczęła się w 2025 roku. Mam nadzieję, że wcześniej uda się dostarczyć do wojska partię tych wozów do testów w jednostkach liniowych, by poznać opinie przyszłych użytkowników.

Mankamentem projektu jest to, że obejmuje on tylko wersję bojową.

Próbujemy temu zaradzić. PGZ przygotowuje się, by – jeśli zapadną konkretne decyzje w MON-ie – szybko przedstawić propozycje wersji specjalistycznych borsuka, aby uniknąć błędów, które popełniono w przeszłości przy KTO Rosomak.

Mimo to program „Rosomak” uznawany jest za sukces. Co stanie się z nim dalej?

Rosomak jeszcze przez kilkanaście lat będzie nowoczesnym pojazdem, otwarta jest opcja MLU [Mid-Life Upgrade]. Liczę na przyspieszenie programu „Serwal”, czyli jego następcy, który powinien pojawić się w wojsku pod koniec przyszłej dekady, kiedy KTO będą już w okolicach trzydziestki. Mam nadzieję, że pozytywny wpływ na ten program będzie miała zapowiedziana przez ministra obrony zmiana systemu pozyskiwania uzbrojenia i sprzętu wojskowego.

Wróćmy do borsuków. Czy PGZ jest gotowa do seryjnej produkcji tych wozów?

Szacujemy, że rocznie bylibyśmy w stanie dostarczyć sprzęt dla jednego batalionu.

Czy jest rozważane przeniesienie produkcji części pojazdów poza Hutę Stalowa Wola, gdyby zamówienia MON-u były większe?

Tak. Pierwszą ważną kwestią są zdolności produkcyjne zakładu. Do ich szybkiego zwiększenia nie wystarczy zakup maszyn. Barierą jest brak odpowiedniej liczby wykwalifikowanych pracowników. Druga to bezpieczeństwo produkcji w razie zagrożenia. Dlatego pracujemy nad jej multiplikacją w części naszych zakładów. Jako Grupa mamy podobne zdolności produkcyjne [jak HSW] w różnych lokalizacjach, m.in. na Śląsku. Stąd produkcję komponentów, a nawet niektórych wersji specjalistycznych borsuka mógłby przejąć np. gliwicki OBRUM.

Zamówiliśmy tureckie drony, a co z waszymi projektami bezzałogowych statków powietrznych?

W Turcji MON zamówiło w ramach pilnej potrzeby operacyjnej bojowy system Bayraktar TB2. PGZ natomiast realizuje programy dotyczące obserwacyjnych BSP. Jednym z nich jest „Orlik”. W drugiej połowie sierpnia rozpoczęły się obloty zmodyfikowanej platformy. Jest też szansa, że niebawem zostanie podpisana umowa na projekt „Wizjer”, czyli mini-BSP.

Od lat PGZ jest zaangażowana w prace nad systemem zarządzania polem walki, czyli BMS [Battlefield Management System]. Co dzieje się z tym projektem?

Prowadzimy intensywne negocjacje z MON-em i – jak wszystko dobrze pójdzie – jeszcze w tym roku podpiszemy umowę na BMS, który w pierwszej kolejności będzie montowany w rosomakach.

Tak wielkie programy wymagają sprawnej organizacji. Co w tej kwestii zmieniło się w Grupie?

Staramy się stworzyć strukturę organizacyjną, która zapewni zdolności do realizacji konkretnych projektów dla MON-u. Przykładem takich posunięć było połączenie wojskowych zakładów lotniczych, które zajmowały się serwisowaniem tego samego sprzętu. WZL Nr 2 zajmowały się płatowcami, a WZL Nr 4 silnikami lotniczymi. Gdy stały się jednym podmiotem, znikło wiele barier utrudniających współpracę. Musimy też odtwarzać niektóre kompetencje, utracone przez nasze zakłady zbrojeniowe w wyniku wieloletniego niedofinansowania i braku decyzji w sprawie uruchomienia nowych projektów. By je uzyskać, potrzebne są inwestycje. Już teraz naszym atutem są doświadczona kadra menedżerska w większości spółek i wysoko wykwalifikowane załogi.

Najlepszej prasy nie ma Autosan. Jaka będzie przyszłość tej firmy?

Obecnie Autosan ma zdolności do produkcji autobusów z różnym napędem, ale powstają tam też m.in. elementy wyrzutni na rzecz programu „Wisła”. Chcemy szerzej włączyć sanocką firmę w projekty militarne. W najbliższym czasie ma być tam ulokowana produkcja pojazdu o wysokiej mobilności i zwiększonej ładowności, który może stanowić ofertę dla programu „Pegaz”.

Dlaczego HSW, która ma już Autosan, przejmuje też Wojskowe Zakłady Inżynieryjne w Dęblinie?

Przejęcie zakładu w Dęblinie przez HSW to naturalny proces związany z koniecznością rozbudowy jej potencjału produkcyjnego i serwisowego. W tym ostatnim przypadku wiele z nowych produktów, takich jak raki czy kraby, niedługo będzie wymagało serwisowania. Dęblińskie zakłady natomiast nie są na tyle obłożone pracą, by problemem było przyjęcie nowych zadań.

Od lat słabością PGZ jest niewielki eksport. Jakie są bariery blokujące jego wzrost?

Eksport na poziomie około miliarda złotych rocznie jest niezadowalający. W mojej ocenie moglibyśmy go podwoić lub nawet potroić, ale nie z dnia na dzień. Wśród barier utrudniających wejście na rynki zagraniczne są ograniczone moce produkcyjne naszych zakładów. Odczuwalne są też ograniczenia licencyjne ze strony dostawców zagranicznych. Ogromne znaczenie mają również niedoceniane w Polsce kwestie polityczne. Dla wielu państw zakupy broni są często elementem szerszej współpracy i sojuszy. Pomimo tych ograniczeń być może niebawem podpiszemy interesujące kontrakty. Jeśli takie będzie oczekiwanie klientów, jesteśmy gotowi na uruchomienie produkcji poza Polską.

Jaki wpływ miała na funkcjonowanie PGZ pandemia?

Odczuwalne były absencje pracowników, ale nie musieliśmy przerywać produkcji. Pandemia pokazała słabość międzynarodowych łańcuchów dostaw. Miesiącami czekaliśmy na części do produkcji lub serwisowania, które wcześniej docierały z dnia na dzień. Doświadczenia te skłaniają do zastanowienia się, czy nie powinniśmy rozpocząć w kraju produkcji niektórych z nich. Już podpisaliśmy umowę na wytwarzanie luf armatnich dla leopardów w HSW. Możliwe, że niebawem rozszerzymy naszą ofertę o lufy do T-72 i inne komponenty.

Rozmawiał Tadeusz Wróbel

autor zdjęć: PGZ

dodaj komentarz

komentarze

~ja
1631018280
A co z RPG? Jakaś cisza?
85-6A-12-62

„Horyzont” przedłużony
PZL Mielec w planach MON-u
Koń roboczy Gladiusa
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Z prądem i pod prąd
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Polska bliżej Turcji
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Ważka, czyli bezzałogowce w wirtualnym świecie
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Karaluch pokazał się na MSPO
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Flanka pod strażą
Autonomia w kosmosie
Anatomia pocisku
Hity MSPO 2026: polski CBWP, Gladius 2 i systemy antydronowe
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Testy dronów dalekiego zasięgu. Można je usłyszeć lub zobaczyć
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Abordaż z polskim wsparciem
Fachowcy od zadań specjalnych
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
„Zielona lista” już za miesiąc
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Gorący lipiec PKW Łotwa
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Wyrok po tragedii w Krzekowie
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
FlyMate – połączenie rozpoznania z uderzeniem
Nowy hełm dla polskich żołnierzy
Priorytetem WOT jest dziś mobilność
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Radar P-18 PL i Gladius 2 z nagrodami MSPO
Pomerania Has Potential
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
„Wielka ucieczka” okiem historyka
„Zielona lista” to przełom w przepisach mundurowych
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Europejski debiut Iryda+ X1
Centrum zarządzania kryzysowego na kołach na MSPO
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
San nabiera kształtów
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Pomorze ma potencjał
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Wspólne zakupy z SAFE
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Jak oślepić drona
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Prezydencka wizyta na MSPO
Satelity ochronią Bałtyk?
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Silniki Daimlera do Jelcza będą montowane w Polsce
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Morski game changer
Kanada – wiodący kraj MSPO
Naprawianie Jelcza
„Model 44”. Mniej wozów, więcej dronów
Ciężki BWP będzie nosił nazwę Niedźwiedź
W Birczy o historii i bezpieczeństwie
Od mikrodronów po daleki zasięg
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
Unex znaczy wszechstronny
Patriotyzm gospodarczy na MSPO
Battalions of the Future
Pioruny do 2030 roku
Walka w dwóch światach
Polsko-fiński dron saperski

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO