moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Sokół na ratunek

Latanie w górach to niezła szkoła. Uczy pokory i weryfikuje umiejętności. Ale jednocześnie przynosi nam ogromną satysfakcję, bo wiemy, że niesiemy pomoc – mówi kpt. pil. Magdalena Turczak, dowódca komponentu lotniczego, który przez dwa tygodnie stacjonował w Zakopanem. Wojsko wspiera ratowników TOPR-u w czasie, gdy ich śmigłowiec przechodzi przegląd techniczny.

19 listopada w okolicach Zamarłej Turni (2179 m n.p.m.) doszło do wypadku. Wspinająca się na pionową skałę taterniczka odpadła od ściany. Uratowała ją asekuracja linowa, ale podczas upadku poważnie zraniła się w nogę. Na ratunek do poszkodowanej wezwano Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Ratownicy do akcji ruszyli na pokładzie wojskowego śmigłowca. To było wasze pierwsze wspólne działanie?

Kpt. pil. Magdalena Turczak: Braliśmy już wcześniej udział w dwóch wspólnych akcjach. Pomogliśmy dwóm turystkom na Małym Kościelcu oraz turyście znajdującym się w trudnym miejscu pod Rysami. Jednak dla mnie, ze względu na trudność oraz fakt, że pilotowałam śmigłowiec jako dowódca załogi, to właśnie akcja pod Zamarłą Turnią na długo zostanie w pamięci.

Może Pani opowiedzieć, co się tam wydarzyło?

Po otrzymaniu wezwania o pomoc przetransportowaliśmy ratowników TOPR-u w pobliże miejsca zdarzenia. Najpierw z pokładu Sokoła desantowało się na wyciągarce pokładowej dwóch ratowników, którzy zaczęli ubezpieczać miejsce do zjazdu do poszkodowanej. Następnie polecieliśmy na lądowisko przy centrali TOPR-u po kolejnych trzech ratowników oraz specjalistyczny sprzęt. Potem opuściliśmy ich na grań i odlecieliśmy do miejsca bazowania, gdyż wiadomo było, że akcja będzie wymagała więcej czasu. Toprowcy musieli bowiem zjechać do poszkodowanej i opuścić ją do podstawy ściany skalnej. Po około godzinie, gdy już byli gotowi do ewakuacji, ponownie przylecieliśmy i podebraliśmy poszkodowaną w noszach na wyciągarce pokładowej i przetransportowaliśmy ją na szpitalne lądowisko w Zakopanem. Z informacji ratowników wynikało, że dziewczyna miała poważną ranę nogi i straciła dużo krwi i bez szybkiej pomocy jej życie mogło być zagrożone.

Akcja ratunkowa śmigłowcem była więc niezbędna.

Ratownicy TOPR-u wyjaśniali nam później, że dotarcie do poszkodowanej na nogach i ewakuacja z gór mogłaby zająć nawet 10 godzin. A w takim przypadku czas ma ogromne znaczenie.


Film: Michał Zieliński / polska-zbrojna.pl

Będziemy wspominać tę akcję nie tylko dlatego, że w pewnym stopniu przyczyniliśmy się do uratowania tej taterniczki. To była bardzo wymagająca misja lotnicza. Musieliśmy precyzyjnie desantować ratowników, wykonywaliśmy zawisy bardzo blisko grani skalnej i musieliśmy uważać na silne podmuchy wiatru.

Jest trudniej?

Loty ratunkowe w górach są wymagające z wielu powodów, a także uczą dużej pokory do siebie i sprzętu. Przede wszystkim śmigłowiec inaczej zachowuje się w terenie nizinnym, a inaczej, gdy latamy na wysokości ponad 2 tysięcy metrów. Nie tankujemy tu do pełna, a jedynie tyle, ile potrzeba na nieco ponad godzinę lotu. Dzięki temu maszyna jest lżejsza, ma więcej mocy, a my możemy wykonywać zawis na dużych wysokościach. Poza tym trzeba pamiętać, że wszędzie ograniczają nas skały, a podmuchy wiatru mogą przesunąć śmigłowiec. Lądować możemy tylko w kilku przygotowanych do tego miejscach. Dlatego najczęściej wykonujemy zawis nad miejscem zdarzenia i korzystamy z wyciągarki pokładowej lub liny nośnej.

Załoga wojskowego śmigłowca W-3 Sokół stacjonuje w Zakopanem od połowy listopada. Lotnicy w górach pozostaną do połowy grudnia, czyli do czasu aż śmigłowiec ratowniczy TOPR-u zakończy coroczny przegląd techniczny. Jak wyglądają wasze dyżury w Tatrach?

Załoga śmigłowca i trzech ratowników TOPR-u każdego dnia pełni dyżury na terenie Wojskowego Ośrodka Szkoleniowo-Kondycyjnego w Zakopanem. Codziennie rano uruchamiamy śmigłowiec do próby przedlotowej, sprawdzamy silniki, agregaty oraz systemy, następnie wykonujemy zawis, a technik pokładowy sprawdza czy zamontowana na pokładzie wyciągarka działa poprawnie. Jeżeli testy wypadną pomyślnie, meldujemy o gotowości do dyżuru. Ten trwa osiem godzin i kończy się po zachodzie Słońca o godzinie 16. A gdy dostajemy wezwanie, mamy nie więcej niż kilkanaście minut, by ruszyć w stronę poszkodowanego. Oczywiście im wcześniej się podniesiemy, tym lepiej.

Na pokładzie zawsze podróżują z wami toprowcy. To oni dowodzą akcja ratunkową?

Doskonale znają topografię Tatr, co ułatwia szybsze dotarcie do poszkodowanych. Naszym zadaniem jest dostarczenie ich bezpiecznie w rejon zdarzenia, następnie ewakuowanie turystów. Na pokładzie mamy zawsze trzech ratowników. Dwóch tzw. ratowników dołowych, którzy desantują się do poszkodowanych i jednego ratownika pokładowego, który dowodzi akcją ratunkową. On też pomaga nam właściwie ustawić śmigłowiec w czasie zadania. Niekiedy mówią nam, że mamy się przesunąć w zawisie o „pół meterka”. To naprawdę bardzo precyzyjne latanie.

Jak często dotąd podrywaliście Sokoła?

W ciągu dwóch tygodni udzieliliśmy pomocy jedenastu poszkodowanym. Przypadki były różne, najczęściej ewakuowaliśmy turystów, którzy z powodu trudnych warunków panujących na szlakach nie mogli kontynuować wycieczki. Najbardziej niebezpieczny był przypadek mężczyzny, który niedaleko wierzchołka Rysów stracił rak i z trudem utrzymywał się w skale jedynie za pomocą czekana. Wiele z tych historii mogło się różnie skończyć, dlatego cieszymy się, że możemy służyć turystom, a przede wszystkim ratownikom TOPR-u, którzy niosą realną i profesjonalną pomoc poszkodowanym.


Kpt. pil. Magdalena Turczak na co dzień służy w Dowództwie 3 Skrzydła Lotnictwa Transportowego. Dziesięć lat temu ukończyła „Szkołę Orląt” i jest pilotem Mi-2, Mi-24 i W-3 Sokół. W powietrzu spędziła ponad 1000 godzin.

Rozmawiała Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: Michał Zieliński, Marcin Firczyk / TOPR

dodaj komentarz

komentarze


Nowe łodzie wojsk specjalnych
Ostatni cichociemny patronem szkoły w Gliwicach
Świat się zbroi na rekordową skalę
Natarcie w deszczu
Powrót WAM-u
Sześć medali żołnierzy w sportach walki
Syndrom Karbali
WAM coraz bliżej Łodzi
Nowe zasady finansowania szkolenia żołnierzy-medyków
Wielkie serce K9
Generał Chmielewski na czele cyberwojska
Systemy antydronowe poszukiwane
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
Pościg Leopardów
Bieg ku pamięci bohaterów
Terytorialsi wspierają służby w powiecie biłgorajskim
Australijską armią będzie dowodzić kobieta
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Polacy w morskiej tarczy
Zły Łęg nie taki straszny
Edukacja na potrzeby nowej fabryki rakiet
Nauki i nauczki z Afganistanu
Mosty nad Narwią
Flaga, flaga państwowa, barwy narodowe – biało-czerwony przewodnik
Młodzi mechanicy pojazdów specjalnych
Polsko-irlandzkie rozmowy o współpracy
Lekcja 3 Maja
Szef MON-u na Defence24 Days
Zbrojeniówka wchodzi do Raciborza
Rumuni rozdzielają środki z SAFE
Mundury noszą ludzie
„Końca cywilizacji” w Iranie na razie nie będzie
Celne oko strzelców z „armii mistrzów”
Czekając na czołgi
Marynarz w koreańskim tyglu
Cenckiewicz rezygnuje z szefostwa BBN
Medyczne centrum w Krakowie
Premier: Polska zbuduje armadę dronową z Ukrainą
Rzeźnik w rękach GROM-u
Groźny incydent w Libanie
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Zbrodnia i kłamstwo
Silniki do Abramsów będą serwisowane w Dęblinie
Medale żołnierzy w pływaniu, biegach i chodzie
Wicepremier apeluje o jedność
Pancerne starcie w Świętoszowie
Zmiana resortowych planów: jeszcze więcej OPW
WOT z Kraśnika i Zamościa walczy z żywiołem
NATO i USA o Iranie
Zbrodnia bez kary
Kosmiczne oko armii
Wypadek w PKW UNIFIL
„Kryzys” na AWL-u
Srebro dla AWL-u w grach wojennych
Bursztynowy wstrząs
Czołgi poszły w las
Początek wielkiej historii
Sprzęt wojskowy i technologia na PGE Narodowym
Żołnierze USA będą się uczyć w Powidzu
Bałtycka tarcza na horyzoncie
Ostrosz zamiast Mureny
Kluczowe 30 dni
Od cyberkursu po mundurówkę
Adaptacja i realizm

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO