moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Wojna koreańska a sprawa polska

O świcie 25 czerwca 1950 roku armia północnokoreańska przekroczyła 38 równoleżnik i po trzech dniach błyskawicznej ofensywy zdobyła Seul. Następnie zajęła niemal 90% terytorium Korei Południowej. Ten krwawy konflikt miał także polskie wątki, co wynikało z sytuacji, w jakiej znaleźli się Polacy po 1945 roku.

Po wybuchu wojny koreańskiej w kręgach polskiej emigracji odżyły nadzieje na konflikt światowy, który zrzuci sowieckie jarzmo z naszego kraju. Powrócono do projektu odbudowy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Najaktywniejszym tego orędownikiem był generał Władysław Anders. Jesienią 1950 roku poleciał za ocean i zaproponował szefom obrony Stanów Zjednoczonych utworzenie polskiego kontyngentu wojskowego (Free Polish Contingent) w Europie Zachodniej, w którym mogło służyć 100 tys. żołnierzy. Jednak mimo wielu deklaracji i przejawów sympatii dla sprawy polskiej wizyta generała Andersa w Ameryce Północnej nie przyniosła spodziewanych efektów. Od amerykańskich polityków i wojskowych nie uzyskał ani zgody na tworzenie polskich formacji wojskowych, ani też finansowego wsparcia. Jedynym pozytywnym skutkiem było przypomnienie Amerykanom o problemach Polski oraz uświadomienie, że emigracja polska nadal ma spory potencjał polityczny i wojskowy. Jednak Waszyngton chciał wykorzystać ją dla własnych celów politycznych. Dlatego, podobnie jak Brytyjczycy czy Francuzi, prowadził z polskimi władzami podwójną grę. Z jednej strony kokietowano emigrację obietnicami, z drugiej zaś nie zamierzano wcale zrywać kontaktów z rządem komunistycznym w Warszawie, co uniemożliwiało ponowne uznanie władz polskich na uchodźstwie.

Podobnie jak w czasie II wojny światowej, w szeregach oddziałów US Army walczących na Półwyspie Koreańskim było sporo żołnierzy polskiego pochodzenia. Niewątpliwie jednym z najsłynniejszych był pułkownik Francis Stanley „Gabby” Gabreski. Ten syn polskich emigrantów z Pensylwanii w latach II wojny okazał się najlepszym asem lotnictwa amerykańskiego w Europie. W Korei dowodził 51 Skrzydłem Myśliwskim. Miał na swym koncie kilka zestrzelonych MiG-ów nieprzyjaciela. W armii amerykańskiej pojawili się także Polacy, którzy z powodów politycznych nie wrócili po wojnie do kraju. Tak było między innymi w wypadku Alberta Sługockiego, który został spadochroniarzem w elitarnym 503 Pułku Piechoty Powietrznodesantowej. Tak motywował włożenie munduru US Army: „Była to dla mnie ostatnia szansa na odwet za okupację komunistyczną i zniewolenie mojej Polski”. Przez dwa lata walczył w Korei. Został trzykrotnie ranny. Do Stanów Zjednoczonych powrócił dopiero po dziesięciu latach – z kolejnej azjatyckiej wojny USA – w Wietnamie.

Pułkownik Gabreski w kokpicie swojego odrzutowca F-86 Saber US Air Force po zwycięskim powrocie z walki. Fot. USAF/Wikipedia 

Sprawa Tadeusza Wyrwy

Jednak największy rozgłos w czasie wojny koreańskiej zyskał w Stanach Zjednoczonych Polak, który odmówił wyjazdu do Korei, by w ten sposób przypomnieć o losie swej zniewolonej ojczyzny. Pobór do US Army objął również świeżo przybyłych do Ameryki uchodźców, tak zwanych dipisów, którzy po zakończeniu II wojny światowej postanowili wyemigrować ze zniszczonej Europy. W ich gronie znaleźli się dwaj byli akowcy, ojciec i syn: Józef i Tadeusz Wyrwowie, którym udało się uciec z komunistycznej Polski do amerykańskiej strefy okupacyjnej w zachodnich Niemczech. Kapitan Józef Wyrwa „Stary” był jednym z wybitnych dowódców partyzanckich. Współdziałał z majorem „Hubalem”, pracował w konspiracji w ZWZ, przede wszystkim jednak dowodził partyzanckim oddziałem NSZ, z którym w lecie 1944 roku przeszedł do AK i zasilił jej 25 Pułk Piechoty. Jego syn Tadeusz „Orlik” od 14. roku życia był zaangażowany w konspirację i pod komendą ojca okazał się również zdolnym partyzantem, awansując na podporucznika i zdobywając za swoje czyny bojowe Krzyż Walecznych. Obaj też doświadczyli represji ze strony bezpieki i zostali uwięzieni, ale udało im się zbiec.

W 1949 roku Wyrwowie osiedlili się w Chicago, gdzie podjęli pracę. Tadeusz planował kontynuację przerwanych studiów prawniczych. Wszystko jednak zmieniło się 3 sierpnia 1950 roku – w dniu, w którym stanął przed komisją poborową przy West Jackson Street w Chicago. Tam nieoczekiwanie odmówił poddania się badaniom lekarskim i oświadczył zaskoczonym Amerykanom, że jako uchodźca polityczny, żołnierz i polski obywatel podlega jedynie prawowitemu rządowi polskiemu w Londynie i jest w każdej chwili gotów wstąpić w szeregi Wojska Polskiego podległego legalnemu rządowi RP. Słowa Wyrwy wywołały wściekłość u tłumacza – Amerykanina polskiego pochodzenia, sierżanta Adama Kubińskiego, który miał krzyknąć: „Ja was znam, dipisi, komuniści, wywrotowcy! Przyjechaliście do Ameryki żreć, a robić wam się nie chce. Dlaczego nie wracacie do Polski?” Wyrwa odpowiedział spokojnie, że nie wraca dlatego, ponieważ Polska zajęta jest przez Rosjan. Młody Polak został odesłany do domu z ostrzeżeniem, że zajmie się nim FBI. Następnego dnia w chicagowskiej prasie rozpętała się na jego temat burza. Początkowo Wyrwa został poddany totalnemu ostracyzmowi, ale się nie ugiął. 8 sierpnia 1950 roku opublikował oświadczenie, w którym między innymi przypomniał Amerykanom rolę, jaką ich kraj odegrał w oddaniu Polski Sowietom. Na końcu zaapelował: „Niech [Stany Zjednoczone – PK] cofną uznanie prosowieckiemu rządowi w Warszawie, a przywrócą uznanie legalnemu rządowi polskiemu w Londynie i wtedy nie tylko ja jeden, ale bardzo wielu Polaków, a także obywateli Europy Środkowej, zgłosi się dobrowolnie do walki przeciwko Rosji pod swoimi własnymi sztandarami”. Tak jasno postawione stanowisko zmieniło częściowo nastawienie wobec hardego Polaka. Część prasy zaczęła go bronić, zwłaszcza gazety młodej niepodległościowej emigracji polskiej: „Dziennik Polski” z Detroit i nowojorski „Nowy Świat”. Poparcie dla Tadeusza Wyrwy zaczęło docierać także z Londynu. Bardzo ważna była zwłaszcza przychylność organu kombatantów Polskich Sił Zbrojnych – „Orła Białego” i generała Władysława Andersa. Były dowódca 5 Kresowej Dywizji Piechoty generał Nikodem Sulik podkreślił na łamach „Orła Białego”, że polscy żołnierze pragną walczyć z bolszewikami o wolność kraju, lecz nie zamierzają bić się o Jałtę, która stała się zaprzeczeniem wszelkich zasad. Przypominano też przeciwnikom „Orlika”, że obywateli polskich obowiązuje nadal ustawa o obywatelstwie polskim, która zakazywała służby w obcej armii bez zgody polskich władz, w tym wypadku rządu polskiego w Londynie.

Mimo tych opinii Tadeusz Wyrwa 4 marca 1952 roku został aresztowany przez FBI. Wytoczono mu proces przed Sądem Okręgowym Północnego Okręgu stanu Illinois. Obrońcami Wyrwy zostali mecenasi Roman E. Posanski i Juliusz Kanarek. Prokurator James B. Parsons postawił Polakowi zarzut złamania Universal Military and Service Act przez odmowę poddania się procedurze poborowej. Zaznaczył przy tym, że wprawdzie w 1950 roku Wyrwa podpisał dokument zwalniający go z obowiązku służby wojskowej za cenę utraty prawa do ubiegania się o obywatelstwo amerykańskie, ale w międzyczasie weszła nowa ustawa poborowa, która znosiła tego rodzaju zwolnienia od służby wojskowej. Mecenas Posanski replikował, że Tadeusz Wyrwa jest wciąż obywatelem polskim i podlega władzy rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie. Z tego powodu nie ma gdzie wyjechać, a powrót do Polski równałby się z wyrokiem śmierci.

Proces młodego Polaka zaczął budzić tak wielkie emocje, nie tylko wśród amerykańskiej Polonii, że władze postanowiły się zeń wycofać. Sprawę ostatecznie umorzono w sierpniu 1952 roku ku niezadowoleniu samego oskarżonego, który liczył, że jej rozgłos w końcu uświadomi Amerykanom tragiczny los Polski. Jednak pod nieobecność oskarżonego prokurator oświadczył, że amerykańskie władze wojskowe dowiedziały się, iż Tadeusz Wyrwa był żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych, podlega więc kategorii 4-A, która zwalnia z poboru kombatantów II wojny światowej. Słowa prokuratora o nieznanym wcześniej władzom amerykańskim fakcie służby Wyrwy w armii polskiej były wierutnym kłamstwem, gdyż zarówno sam „Orlik”, jak i dziennikarze niejednokrotnie podkreślali przynależność oskarżonego do AK. Sędzia William J. Cambpell (słynny pogromca Ala Capone) poparł wniosek prokuratora i sprawę umorzył. Po zakończeniu procesu obaj Wyrwowie opuścili Stany Zjednoczone i wyjechali do Hiszpanii. Ostatecznie „Orlik” osiadł we Francji, w której dane mu było wreszcie ukończyć studia i rozpocząć pracę naukową. Większą jej część poświęcił dziejom AK i historii Polski.

Bibliografia
„Najnowsza historia świata 1945–1963”, t. I pod red. A. Patka, J. Rydla i J.J. Węca, Kraków 2000.
P. Korczyński, „Wojownicy, żołnierze i śmierć nie zawsze pełna chwały”, Kraków 2014.
J. Wyrwa, „Pamiętnik partyzanta”, Londyn 1991.

Piotr Korczyński , historyk, redaktor kwartalnika „Polska Zbrojna. Historia”

autor zdjęć: USAF/Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze

~bohun
1593277860
Fajnie, że Przypomnieliście Wyrwów! Dziś zapomnianych bohaterów
09-BD-BF-D1

Fabryka pocisków ziemia–powietrze
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Testy autonomicznego Black Hawka
PSL: niech NBP przekaże zysk na obronność
Psiakrew, harmata!
Francuski most na Odrze
Zostać pilotem Apache’a
Akcja młodego terytorialsa
Kompetencje warte ponad milion dolarów
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Polsko-estoński sojusz
Jubileuszowa i rekordowa Setka Komandosa
Donald Trump: Jesteśmy bardzo blisko
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Taktyka „stopniowego oślepiania”
Polsko-szwajcarska współpraca obronna
Syndrom Karbali
Wojna z Iranem: eskalacja bez przełomu
Szef MON-u: polskie Patrioty nie trafią na Bliski Wschód
Historyczny triumf terytorialsa
Borsuki wyszły w pole
Ćwiczą, aby bronić granicy
Nie tylko błękitne berety
Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Początek wielkiej historii
Debata o bezpieczeństwie
Polska buduje przewagę w kosmosie
Od złota do brązu, czyli lekkoatleci na medal
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Praktyki w AMW, czyli morska sztafeta
MON pomoże uczcić ofiary UPA
Daglezja bez tajemnic
Marynarze po raz trzeci z rzędu najlepsi w wieloboju żołnierskim
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Fińska armia luzuje rygory
Buty żołnierzy po nowemu
A może studia na WAT?
Ratunek na szczycie
NATO coraz silniejsze
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Program „Narew” się rozkręca
Wyróżnienia za sportowe sukcesy
„Ślązak” w warsztacie
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Wypadek w PKW UNIFIL
Piekło „Pługa”
Pierwsze K9 w Braniewie
Wojskowi judocy, zapaśnicy i taekwondzistka pokazali klasę
Artylerzyści z Węgorzewa w natarciu
Szkoła pilotów FPV
ASzWoj zaprasza na dzień otwarty
Czas nadziei, czas pokoju
Patrol z Syriusza
Nie udostępniamy nieba do ataków na Rosję
PKW Irak ewakuowany
Lasery dla polskiego wojska
Prototyp E-7 dla USAF
Terytorialsi strzelali z nowych Grotów
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Koniec niemieckiej misji powietrznego wsparcia
Sztuka spadania
W Sejmie o wyższym szkolnictwie wojskowym
Polski sukces w Duńskim Marszu

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO