moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Afgańska lekcja

W listopadzie 2001 roku, już po rozpoczęciu wojny afgańskiej, Osama bin Laden wygłaszał w Dżalalabadzie przemówienie skierowane do lokalnych przywódców plemiennych. Według relacji świadków miał przekonywać zgromadzonych, że zjednoczeni i silni wiarą w Allaha mogą dać Amerykanom lekcję, tak jak niegdyś dali ją Rosjanom. Słowa te mogły wydawać się wówczas rozpaczliwą próbą podbudowania morale afgańskich bojowników w obliczu nieuchronnej klęski, by jeszcze choć przez chwilę osłaniali ucieczkę przywódców talibów i Al-Kaidy do Pakistanu. Dziś, niemal 18 lat od tamtych wydarzeń, widać jednak, że Osama bin Laden miał rację. U podnóży Hindukuszu Amerykanie odebrali bolesną lekcję.

Inwazja na Afganistan była pokazem potęgi Stanów Zjednoczonych. W ciągu niecałego miesiąca od ataków na World Trade Center zdołały zorganizować operację w odległym państwie. W ciągu dwóch kolejnych – rozbić całkowicie siły talibów oraz zająć cały kraj. A wszystko to przy minimalnych stratach własnych. Do końca 2001 roku koalicja straciła zaledwie 12 ludzi, z czego tylko jeden zginął z rąk przeciwnika, a reszta w różnego rodzaju wypadkach. W grudniu oddziały afgańskiego Sojuszu Północnego wspierane przez amerykańską piechotę morską wkroczyły do Kandaharu. Upadek miasta, kolebki talibów, był symbolicznym końcem ich rządów w Afganistanie.

Pomimo tamtej klęski oraz śmierci Osamy bin Ladena i mułły Muhammada Omara wojna w Afganistanie wciąż trwa. Stany Zjednoczone wydały na nią prawie bilion dolarów, zginęło ponad dwa i pół tysiąca osób a 20 tysięcy zostało rannych. Doliczając straty innych państw koalicji i wśród prywatnych kontraktorów liczba ta sięga siedmiu i pół tysiąca poległych i prawie czterdziestu tysięcy rannych. Afgańska armia rządowa walcząca u boku koalicji straciła zaś co najmniej siedemdziesiąt tysięcy żołnierzy. Mimo przytłaczającej przewagi liczebnej i technologicznej koalicji, talibowie nie tylko przetrwali do dziś, ale wciąż pozostają jedną z liczących się sił, kontrolują co najmniej jedną piątą terytorium kraju i wiele wskazuje na to, że ostatecznie wojnę wygrają. Powoli szykują się już do ponownego przejęcia władzy.

 

Pierwszego września zakończyła się w Katarze kolejna tura rokowań między USA a talibami, podczas której wynegocjowano projekt porozumienia. Stany Zjednoczone stopniowo mają wycofywać się z Afganistanu. W zamian żądają gwarancji, że terytorium tego kraju nie będzie udostępniane zagranicznym organizacjom terrorystycznym do szkolenia i przygotowywania operacji poza jego granicami. Wśród warunków porozumienia znalazł się także postulat dotyczący zawieszenia broni oraz rozpoczęcia rozmów między talibami a rządem. Negocjacje te są już tylko próbą wyjścia z twarzą z przedłużającego się konfliktu, a obietnice, które USA próbują wymusić na przywódcach talibów są czysto symboliczne. Gdy ostatni żołnierz NATO opuści Afganistan, nic nie będzie stało na przeszkodzie, by talibowie wszelkie ustalenia złamali. Mało prawdopodobne jest bowiem, by Amerykanie zdecydowali się wówczas na ponowną interwencję.

Równie wątpliwe, by talibowie dogadali się z obecnym rządem, którego członków uważają za zdrajców i zagraniczne marionetki. Ten zaś raczej nie przetrwa długo bez zewnętrznej pomocy, a już na pewno nie będzie w stanie kontrolować całego kraju. Po wyjściu z Afganistanu Amerykanów i ich sojuszników państwo to czekają albo rządy talibów, albo chaos wojny domowej. A najpewniej jedno i drugie, czyli z grubsza powrót do stanu sprzed 2001 roku. Można więc powiedzieć, że Stany Zjednoczone i NATO przegrały wojnę afgańską. A konsekwencje tej przegranej sięgają daleko poza granice Afganistanu.

Osama bin Laden z doświadczeń walki z Sowietami wyniósł przekonanie, że zdeterminowani bojownicy dżihadu mogą pokonać nawet największe światowe potęgi, które może i dysponują przewagą technologiczną, finansową czy liczebną, ale brakuje im ducha walki. Mimo iż pokonanie ich militarnie nie wchodzi w grę, to można je wykrwawić, wymęczyć, złamać ich polityczną wolę. W przekonaniu tym utwierdziła go klęska Amerykanów w Somalii w 1993 roku – stosunkowo niewielkie straty podczas bitwy w Mogadiszu skłoniły prezydenta Clintona do wycofania amerykańskich sił z tego kraju. Zarówno przywódca Al-Kaidy, jak i jego zastępca Ayman al-Zawahiri wielokrotnie dawali wyraz temu przekonaniu w wystąpieniach czy pismach, na długo przed przemówieniem Osamy bin Ladena w Dżalalabadzie.

– Walki podczas dżihadu w Afganistanie obaliły mit supermocarstw w umysłach młodych mudżahedinów – pisał al-Zawahiri we wspomnieniach zatytułowanych “Rycerze spod sztandaru Proroka”. – Związek Radziecki, superpotęga z największą armią lądową na świecie, został zniszczony, a szczątki jego żołnierzy zaległy w Afganistanie na oczach muzułmańskich młodzieńców i przy ich udziale – przekonywał. Zwabienie Amerykanów do Afganistanu za pomocą zamachów na WTC miało doprowadzić do ich wykrwawienia, a w konsekwencji upadku, tak jak interwencja afgańska była gwoździem do trumny Związku Radzieckiego.

Trudno byłoby wystąpić z tezą, że wojna w Afganistanie zniszczy Stany Zjednoczone, podobnie zresztą jak powody upadku ZSRR były bardziej złożone niż chcieliby to widzieć przywódcy Al-Kaidy. Jednak długa, krwawa wojna z terrorem, zapoczątkowana atakami z 11 września, co najmniej podkopała potęgę amerykańskiego imperium. Zaangażowane w dwie lądowe interwencje – w Afganistanie i Iraku – oraz niezliczone operacje antyterrorystyczne w innych krajach zbyt późno zauważyło znacznie poważniejsze zagrożenie w postaci rosnącej potęgi Chin. Wojna nie przyniosła żadnych pozytywnych skutków: Al-Kaida przekształciła się w co najmniej równie groźne, jeśli nie groźniejsze ISIS, które przez kilka lat kontrolowało ogromne terytoria w Iraku i Syrii i które ma afiliowane grupy od Sahelu, przez Półwysep Arabski aż po Sri Lankę i Filipiny. Talibowie wracają do władzy, próżnię władzy w Iraku wypełnia Iran, zaś Stany Zjednoczone starają się wycofać z Bliskiego Wschodu, by przygotować się do konfrontacji z Chinami.

Wojna w Afganistanie jest niepełnym, ale jednak zwycięstwem zza grobu Osamy bin Ladena.

Stanisław Sadkiewicz , były żołnierz 6 Brygady Powietrznodesantowej, specjalista ds. bezpieczeństwa i zarządzania ryzykiem

autor zdjęć: Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Piątka z czwartego wozu
Dyplomatyczna gra o powstanie
MilTech trampoliną dla nowoczesnych technologii
Po co Stanom Zjednoczonym Grenlandia?
Oskarżony Maduro
Trump i Zełenski zadowoleni z rozmów na Florydzie
Skażenie środkiem bojowym jak prawdziwe
Co nowego w przepisach?
„Dzielny Ryś” pojawił się w Drawsku
Ferie z WOT – załóż mundur i przejdź szkolenie wojskowe
Przyszłość Peruna i polskiego kosmodromu
Silniejsza obrona granic Litwy
Ministrowie ds. służb: Wnioskujemy o spotkanie z prezydentem
Koniec bezkarności floty cieni?
„Pułaski” do remontu
Zdarzyło się w 2025 roku – IV kwartał
MON wzmacnia południowo‑wschodnią Małopolskę
Medalowe żniwa pływaków CWZS-u
Psy gryzące, tropiące i do detekcji
Bokserzy walczyli o prymat w kraju
Polski oficer na czele zespołu okrętów NATO
Nowe oznakowanie pojazdów Żandarmerii Wojskowej
Świąteczne spotkanie w PKW Turcja
W cieniu dumy floty
Powrót do przeszłości Westerplatte
Pancerniacy jadą na misję
Trump zabrał głos po ataku na Wenezuelę
Odpalili K9 Thunder
Nowe Daglezje na nowy rok
The Era of Polish IFVs
„Bezpieczny Bałtyk” czeka na podpis prezydenta
Żołnierze z Braniewa pomagają walczyć ze śnieżycą
Ile powołań do wojska w 2026 roku?
„Koalicja chętnych” o gwarancjach dla Ukrainy
Gąsienicowy Baobab dla polskiego wojska
Snowboardzistka i pływacy na medal
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
Wojsko kontra śnieżyce
Polski oficer dowodzi zespołem NATO
Udane starty biatlonistów CWZS-u w krajowym czempionacie
Ósmy Husarz już wylądował w Ebbing
Przyszłość obrony i odstraszania
Amerykański szogun
Maduro czeka na zarzuty, głos zabierze ONZ
GROM w obiektywie. Zobaczcie sami!
Prezydent Zełenski spotkał się z premierem Tuskiem
Wielkopolanie powstali przeciw Niemcom
Góral z ORP „Gryf”
Zdarzyło się w 2025 roku – III kwartał
Piechota górska w Wojnarowej coraz liczniejsza
Na tronie mistrza bez zmian
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
USA: chcemy Grenlandii
Żandarmi na strzelnicy taktycznej
Szukali zaginionych w skażonej strefie
Terapeutyczny kalendarz – cegiełka na pomoc dla weteranów
Miliardy na logistykę i łączność
ORP „Wicher” – pierwszy polski kontrtorpedowiec
Niebo pod osłoną
„Albatros” na elitarnych manewrach NATO
Prezydenci Polski i Ukrainy spotkali się w Warszawie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO