moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Fabryka dżihadystów

Mimo wyparcia Państwa Islamskiego z ostatniego kontrolowanego przez tę organizację terytorium w Syrii, dżihadyści w tym kraju nie zostali pokonani. Chodzi nie tylko o ukryte komórki, ale też rozwijający się w prowincji Idlib emirat Al-Kaidy – pisze w najnowszej „Polsce Zbrojnej” Witold Repetowicz, korespondent wojenny. Ofensywa przeciw dżihadystom w Idlibie jest tylko kwestią czasu.

Dokument „O ojcach i synach”, nakręcony przez syryjskiego reżysera Talala Derkiego, który spędził ponad dwa lata w rządzonej przez Al-Kaidę syryjskiej prowincji Idlib, pokazuje na przykładzie losów jednej z mieszkających tam rodzin ponurą prawdę o tym, co się dzieje na tym skrawku Syrii. Główny bohater to Abu Osama, członek związanej z Al-Kaidą Dżabhat an-Nusra, przemianowanej na Hajat Tahrir asz-Szam (HTS). Został on aresztowany na początku rewolucji syryjskiej, ale udało mu się wydostać z więzienia. Z jego opowieści wynika, że zawsze był islamistą oraz zwolennikiem Al-Kaidy. Swego najstarszego syna nazwał na cześć jej twórcy i dziękował Allahowi, że chłopiec urodził się w rocznicę zamachu na World Trade Center. Innym dzieciom dał zresztą imiona na cześć terrorystów, którzy 11 września przeprowadzili atak. Abu Osama nie jest jednak potworem czy psychopatą, lecz człowiekiem szczerze kochającym swoich najbliższych. Choć wojna sprawiła, że jego system wartości uległ dramatycznym przeobrażeniom.

 

REKLAMA

Pogoń za utopią

Abu Osama w jednej z rozmów opowiada o wierze w sprawiedliwy świat, co ma nastąpić po wprowadzeniu rządów szariatu. Jest to oczywiście reakcja na autorytarne i skorumpowane rządy w świecie arabskim. Sam islam u swego zarania miał również aspekt rewolucji społecznej, skierowanej przeciwko dominacji arystokracji kurajszyckiej. To właśnie do tej koranicznej tradycji sprzeciwu wobec niesprawiedliwości władzy nawiązują tacy zwolennicy Al-Kaidy jak Abu Osama. To jest jednak utopia, a jak pokazuje historia, próby wprowadzania utopii w życie kończyły się ludobójstwem. Abu Osama, jak przystało na członka Al-Kaidy, nie ukrywa zresztą, że ten sprawiedliwy świat trzeba budować przemocą, mordując wszystkich wrogów Allaha.

Bez względu na to, w co by wierzył Abu Osama, w czasie wojny schodzi to na dalszy plan. Aby móc wprowadzać w życie te ideały, trzeba najpierw zwyciężyć. Dlatego jego rozmowy z sąsiadami i kompanami z Al-Kaidy koncentrują się na bombach, minach, egzekucjach czy odcinaniu głów. I w takiej atmosferze wychowywane są dzieci Abu Osamy. Przemoc staje się wartością samą w sobie.

Przykład rodziny Abu Osamy nie jest odosobniony. To obraz rzeczywistości w rządzonej przez Al-Kaidę prowincji Idlib. W zachodnich środkach masowego przekazu oraz wypowiedziach polityków ta rzeczywistość wciąż zaklinana jest opowiadaniem o „umiarkowanej opozycji” i „umiarkowanych rebeliantach”. Tymczasem rezydujący w Turcji tzw. opozycyjny rząd nie ma żadnego wpływu na to, co się dzieje w Idlibie, a miejscowi dżihadyści, tacy jak Abu Osama, uważają jego przedstawicieli za zdrajców i tchórzy. W tej prowincji nie ma miejsca dla „umiarkowanej opozycji”, od razu groziłaby jej śmierć. Tymczasem dzieci takie jak Osama, pierworodny bohatera dokumentu Talala Derkiego, są poddawane brutalnym szkoleniom wojskowym, tak by stały się maszynkami do zabijania.

Zapomniana prowincja

Od dłuższego czasu uwaga międzynarodowej opinii publicznej koncentruje się na walce z tzw. Państwem Islamskim. Tymczasem Al-Kaida została trochę zapomniana i powstanie emiratu tej organizacji w Idlibie umknęło uwadze mediów. Sprzyjało temu wspominanie o tej prowincji tylko w kontekście zagrożenia katastrofą humanitarną, jeśli uderzą na nią Baszszar al-Asad czy Rosjanie. Ale atak ten jest de facto nieuchronny, a im później nastąpi, tym paradoksalnie gorzej dla Europy. Nie ma bowiem wątpliwości, że emirat Al-Kaidy w Syrii byłby nie tylko stałym zagrożeniem dla tego kraju oraz regionu Bliskiego Wschodu, lecz także źródłem zamachów terrorystycznych w Europie. To, czy Zachód będzie wspierał tamtejszych dżihadystów, nie ma wpływu na ich stosunek do „niewiernych”. Pokazali to zresztą wyraźnie w Libii, gdzie zaledwie rok po tym, jak w wyniku interwencji zbrojnej z udziałem USA doszli do władzy, zaatakowali amerykański konsulat w Benghazi i zamordowali ambasadora tego kraju.

Już w lipcu 2017 roku HTS przejęła kontrolę nad stolicą prowincji Idlib, czyli miastem o tej samej nazwie, i zdobyła w tym regionie absolutną dominację. Jej rywalami nie były zresztą żadne oddziały prodemokratyczne, lecz konkurencyjni, protureccy dżihadyści z takich organizacji jak Ahrar asz-Szam czy Nur ad-Din al-Zenki. W tym czasie, w rezultacie turecko-rosyjsko-irańskich rozmów rozpoczętych w styczniu 2017 roku w Astanie, stolicy Kazachstanu, doszło do stworzenia tzw. stref deeskalacji. De facto otworzyły one drogę syryjskiej armii wspieranej przez Rosjan do przejęcia w 2018 roku pełnej władzy nad wszystkimi terenami kontrolowanymi przez rebeliantów i dżihadystów z wyjątkiem Idlibu oraz Autonomicznej Administracji Północno-Wschodniej Syrii, czyli terytorium kontrolowanego przez Syryjskie Siły Demokratyczne (Syrian Democratic Forces – SDF). I od tego czasu tylko one pozostają poza kontrolą rządu w Damaszku. Nie licząc terenów Państwa Islamskiego, które zostały w międzyczasie włączone do autonomicznej administracji północno-wschodniej Syrii.

HTS tymczasem rozszerzał swój stan posiadania w Idlibie, chociaż w październiku 2017 roku do tej prowincji wkroczyły wojska tureckie. Formalnie ich celem było wsparcie procesu deeskalacji, faktycznie jednak chodziło o niedopuszczenie do syryjskiej ofensywy. Tureckie wojsko ustawiło więc na linii frontu swoje punkty obserwacyjne. We wrześniu 2018 roku w ramach tzw. formatu astańskiego (Iran-Turcja-Rosja) uzgodniono w Soczi stworzenie w Idlibie strefy zdemilitaryzowanej, która miała być kontrolowana przez wspólne patrole rosyjsko-tureckie. Rzeczywiście pojawiły się one w marcu 2019 roku, po kolejnym szczycie w Soczi, na którym jednak Rosja wyraziła głębokie niezadowolenie z powodu braku implementacji wcześniejszych porozumień przez Turcję. Częścią porozumienia miało być bowiem wycofanie się HTS ze strefy zdemilitaryzowanej.

Tymczasem ta organizacja w styczniu 2019 roku znów przystąpiła do ofensywy przeciwko konkurencyjnym dżihadystom. Walki te nie wzbudziły większego zainteresowania świata. Uwaga była skoncentrowana na starciach SDF z tzw. Państwem Islamskim w ostatnim bastionie kalifatu, czyli enklawie Hadżin, a następnie Al-Baghouz Faukani, we wschodniosyryjskiej prowincji Dajr az-Zaur.

Innym głośnym problemem stało się zapowiedziane wycofanie się USA z północno-wschodniej Syrii i groźba inwazji tureckiej na ten rejon, wreszcie irańskie plany przeprowadzenia lądowego połączenia z Iranu przez Irak i Syrię do Libanu i Morza Śródziemnego. Jeżeli chodzi o Idlib, to przeważnie z ulgą przyjmowano, że nie doszło do tego, przed czym w 2018 roku kilkakrotnie ostrzegał Jan Egeland, przedstawiciel ONZ do spraw humanitarnych w Syrii, czyli do pełnej militarnej inwazji.

I chociaż faktycznie inwazji nie było, to walki się toczyły. Rosjanie i armia rządowa przeprowadzali naloty, często intensywne, a obie strony ostrzeliwały się z artylerii. Przede wszystkim jednak HTS w błyskawicznej kampanii zmusiła Nur ad-Din al-Zenki, Ahrar asz-Szam i tzw. Narodowy Front Wyzwolenia (koalicję ugrupowań dżihadystycznych stworzoną pod auspicjami Turcji) do kapitulacji i wycofania się z Idlibu, przejmując pełną kontrolę nad 80% tego terytorium, składającego się z wspomnianej prowincji i przylegających części prowincji Aleppo, Latakia oraz Hama.

Efekt domina

Na spotkaniu w Soczi przywódcy Rosji i Iranu dali Recepowi Erdoğanowi wyraźnie do zrozumienia, że sytuacja, w której Al-Kaida kontroluje Idlib, jest nie do zaakceptowania. I choć Putin wykluczył na razie inwazję na Idlib, to w tym kontekście wydaje się ona nieuchronna. Problem komplikuje zresztą aktywizacja Państwa Islamskiego w Idlibie po upadku jego ostatniej reduty w Baghouz. Syryjska armia od dawna jest gotowa do operacji przeciwko HTS, ale blokują ją tureckie punkty obserwacyjne oraz brak zgody ze strony Rosji. Problem tej prowincji jest też ściśle powiązany z autonomiczną administracją północno-wschodniej Syrii. Moskwa z satysfakcją przyjęła zapowiedź USA wycofania się z tego terenu i wszystko wskazywało na to, że Kurdom nie pozostanie nic innego, jak oddać się pod protekcję Kremla. Dlatego Putin w lutym 2019 roku wykluczył zgodę na wejście Turcji na te tereny. Gdy jednak się okazało, że wycofanie USA będzie niepełne i Kurdowie utrzymali sojusz z Amerykanami, to zwiększyło się prawdopodobieństwo nowego „dealu” między Turcją a Rosją. Ankara zaatakuje Kurdów w północno-wschodniej Syrii mimo utrzymania obecności USA na tych terenach, a Rosja z Al-Asadem w tym czasie rozpoczną inwazję na Idlib.

Ofensywa przeciwko Al-Kaidzie w Idlibie z całą pewnością wywoła nowy kryzys humanitarny oraz masową migrację do Europy, stymulowaną przez Turcję i Rosję. Nie ulega też wątpliwości, że dla Turcji ta operacja będzie odwróceniem uwagi od jej własnej inwazji na tereny północno-wschodniej Syrii, na których wojna skończyła się już kilka lat temu. Zachód będzie się koncentrować na potępianiu Rosji oraz wróci do retoryki opartej na fikcji „umiarkowanej opozycji” i „umiarkowanych rebeliantów”. Tymczasem strumień migracyjny skierowany do Europy zostanie wykorzystany przez pokonanych dżihadystów, pragnących wydostać się z Bliskiego Wschodu. W Europie wzrośnie więc zagrożenie terrorystyczne. Paradoksalnie jednak im później zacznie się ofensywa na Idlib, tym sytuacja będzie gorsza, bo tej w prowincji jest coraz więcej takich Osamów, dzieci pokazanych w „O ojcach i synach”.

Witold Repetowicz

autor zdjęć: Aaref Watad / AFP / East News

dodaj komentarz

komentarze


Zmiany w przepisach mundurowych
 
„Pułaski” wrócił do kraju
Posłowie o kondycji polskiego przemysłu obronnego
Rivalry on Closed Sea
Zmiana ustawy o weteranach trafiła do Sejmu
Nowe nakolanniki
Kolejna szabla AFN zdobyta
Żołnierze WOT wesprą harcerzy
Formowanie 19 Brygady
Brytyjska „pamiątka”
Zgarnęli złoto w Dolinie Krzemowej!
ORP „Mewa” – historia bliska końca
Bomby dla Jastrzębi produkowane w Polsce
Polscy żołnierze otworzą w Libanie nowy rozdział
Misja specjalna „Projektu Wojownik”
Moja „bazówka”
Wkręceni w skoki
Stawiamy na rozwój
Wielki Mecz: pomoc dla dzieci, szacunek dla żołnierzy
Szykują się zmiany w wojskowych emeryturach
„Wojskowe wyzwanie” u pancerniaków
Tak umierał Wołyń
Obrady Rady Unii Europejskiej
Defilada na Śląsku pod hasłem „Wierni Polsce”
Nowelizacja ustawy o weteranach w Sejmie
Polsko-francuska szkoła uczuć
Desant na czeskich spadochronach
Polscy żołnierze wracają do Libanu
Terytorialsi – ćwiczą i pomagają
„Operacja Wuhan” na ostatniej prostej
Raki dla zawiszaków
You Don’t Get to Choose Your Tasks Here
Kierunek: Afganistan
„Dragon’19” od kuchni
Obława pełna białych plam
Gotowi na F-35?
Kolejne drony dla WOT-u
NATO silniejsze z rezerwistami
Rywalizacja na zamkniętym morzu
Pierwsze kroki w „Legii Akademickiej”
Płk Krasnodębski – pierwszy dowódca Dywizjonu 303
Rozdarty subkontynent
Rozpoczynamy nową erę
Sojusze na fali
Działalność firm na rzecz obronności
Zdobądź stopień naukowy doktora na WAT
Pięcioro żołnierzy medalistami II Europejskich Igrzysk
Sport nie dzieli, sport łączy
W NATO o zwiększeniu obecności militarnej USA w Polsce
Weterani zapraszają kolegów z USA i Mołdawii
F-35 wylądowały w Powidzu
Nowi szturmani w JW Agat
W Polsce będzie więcej żołnierzy z USA
The Chariots of Jihad
Judocy z Czarnej Dywizji najlepsi w armii
Morska Bryza w pobliżu Krymu
Prezydent przedłużył misję „Sophia”
Zjawimy się tam, gdzie trzeba
Polskie szpadzistki mistrzyniami Europy
Ankona – samodzielna polska operacja
Od konfliktu do zgody
Dni Huty Pieniackiej były policzone

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO