moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Śmierć za pomoc sąsiadom

Ten dzień mieszkańcy Paulinowa pamiętają do dziś. 24 lutego 1943 roku niemieccy żołnierze i policjanci przeprowadzili w mazowieckiej wsi pacyfikację. Jedenaście osób zapłaciło życiem za to, że pomagali Żydom zbiegłym z getta w pobliskiej Sterdyni. W namierzeniu Polaków pomógł nazistom prowokator – najpewniej żydowskiego pochodzenia.

–Mama wspominała, że 23 lutego wieczorem ludzie widzieli wyładowane Niemcami ciężarówki. Jechały gdzieś od strony Sterdyni i znikały w lesie. Następnego dnia okazało się, że Paulinów i sąsiednie miejscowości są otoczone ciasnym pierścieniem żołnierzy. Ruszyła obława – opowiada Stanisława Maciak, mieszkanka Paulinowa i sekretarz Towarzystwa Miłośników Ziemi Sterdyńskiej. W operacji wzięły udział dwa tysiące żołnierzy i policjantów. Wśród nich był sam Ernst Gramss, prominentny działacz NSDAP, starosta z pobliskiego Sokołowa, po wojnie uznany za zbrodniarza. Niemcy chcieli wyłapać ukrywających się po lasach Żydów, zaś przy okazji, a może przede wszystkim – przykładnie ukarać Polaków, którzy im pomagali.

Przed wojną Żydzi stanowili dwie trzecie mieszkańców Sterdyni. – Prowadzili oni większość sklepów i zakładów usługowych. Miejscowi Polacy dobrze się z nimi znali. Również ci z Paulinowa – wyjaśnia Stanisława Maciak. Kiedy przyszli Niemcy, ludność żydowska została zamknięta w getcie. Trafiło tam około tysiąca osób. We wrześniu 1942 roku rozpoczęła się jego likwidacja. Ponad 350 Żydów zginęło od razu, kilkuset zostało wywiezionych do obozu zagłady w Treblince, wielu zdołało jednak uciec. Ukrywali się w okolicznych lasach. Wkrótce część z nich pojawiła się w Paulinowie. Mieszkańcy postanowili im pomóc. Dawali chleb, pozwalali nocować w zabudowaniach miejscowego folwarku.

REKLAMA

Pewnego dnia wśród uciekinierów z getta pojawił się nieznajomy. Tłumaczył, że jest francuskim Żydem, który uciekł z transportu do Treblinki. Wkrótce zaczął przychodzić do Paulinowa w towarzystwie ukrywającego się Szymela Roskielenke, brata fryzjera ze Sterdyni. Mieszkańcy traktowali go z dystansem. Jak się okazało, słusznie. – Kiedy rozpoczęła się pacyfikacja, ten człowiek był widziany wśród niemieckich żołnierzy. Chodził z nimi od domu do domu i wskazywał rodziny, które pomagały Żydom. A Niemcy tych ludzi zabijali – opowiada Stanisława Maciak. W ten sposób zginęli między innymi folwarczny stróż Franciszek Kierylak oraz małżeństwo Ewa i Józef Kotowscy wraz z synem Stanisławem. Feralnego dnia Niemcy rozstrzelali 11 Polaków. Zginął też fryzjer Szlojme Roskielenke i dwaj sowieccy żołnierze, którzy uciekli z niewoli. Co się stało z innymi Żydami? – Tego nie wiemy. Najpewniej jednak zginęli zanim obława dotarła do wsi – przekonuje Stanisława Maciak.

– W przypadku Paulinowa Niemcy sięgnęli po klasyczną metodę stosowaną przez służby specjalne. Takich prowokatorów, w zależności od potrzeb byli w stanie wynaleźć zarówno wśród ludności polskiej, ukraińskiej, jak i żydowskiej. Rasowe uprzedzenia nie miały tu większego znaczenia. Do współpracy często zmuszali szantażem i przemocą – podkreśla dr hab. Grzegorz Berendt, wicedyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. – Wystarczy wspomnieć historie Żydów z Polesia schwytanych po aryjskiej stronie. W jednym ze znanych mi przypadków w ręce Niemców wpadła dwójka uciekinierów. Pierwszy został na miejscu zastrzelony, drugi, który to widział, dostał wybór: albo spotka go podobny los, albo zdecyduje się na współpracę. Innym razem, przesłuchanie zbiegów z getta, Niemcy rozpoczęli od wsadzenia im nóg w ognisko – dodaje. Jak było w przypadku prowokatora z Paulinowa? Można domniemywać, że podobnie, choć jak przyznaje Berendt, do dziś nie znamy ani personaliów tego człowieka, ani też jego wcześniejszych i późniejszych losów. – Niemcy potrzebowali żydowskich prowokatorów w gettach, by inwigilować działającą tam konspirację, ale też poza nimi, by wyłapywać zbiegów i karać osoby, które zdecydowały się im pomóc. Kara, jak w przypadku Paulinowa, musiała być spektakularna, ponieważ miała służyć jako przykład odstraszający – tłumaczy historyk.

W okupowanej Polsce za pomoc ukrywającym się Żydom groziła kara śmierci. Mówiło o tym Trzecie rozporządzenie o ograniczeniu pobytu w Generalnym Gubernatorstwie. Jesienią 1941 roku podpisał je Hans Frank, sprawujący najwyższą władzę w GG. Sprawy Polaków, którzy dopuścili się tego typu „przestępstw” rozpatrywać miały sądy specjalne. Od czasu do czasu Niemcy rezygnowali jednak z tej procedury, organizując pacyfikacje, takie jak w Paulinowie. Za pomoc Żydom na polskich terenach włączonych do Komisariatu Rzeszy Wschód i Komisariatu Rzeszy Ukraina (powstały po agresji Niemiec na ZSRR) karano bez powoływania się na jakiekolwiek przepisy (tu ich nie wydano). Z drugiej strony, Niemcy starali się zachęcić do wydawania uciekinierów z gett poprzez system gratyfikacji – zarówno pieniężnych, jak i materialnych.

Mimo to, znaczna część Polaków zdecydowała się Żydom pomagać. Wielu spotkały za to represje. – Nie podejmuję się określić, ilu ich było, bo to wymaga dokładnych badań. Tym trudniejszych, że często brakuje dokumentów potwierdzających takie wydarzenia, a historycy zdani są na ustne relacje – przyznaje dr hab. Berendt. W „Rejestrze faktów represji na obywatelach polskich za pomoc ludności żydowskiej w okresie II wojny światowej”, który w 2014 roku IPN wydał wspólnie z Instytutem Studiów Strategicznych (Grzegorz Berendt był jednym z redaktorów tej publikacji), figurują nazwiska 508 osób. – Ale jest to lista otwarta. W tym roku ukaże się kolejna edycja raportu, zawierająca następne nazwiska i historie – zapowiada Berendt. – Co ciekawe, natrafiliśmy na dokumenty świadczące o tym, że Hansowi Frankowi zdarzało się łagodzić wyroki sądów za pomoc Żydom. Kary śmierci zmieniane były na kilka lat obozu. Decyzje te pochodzą jednak z 1944 roku. Wówczas getta były już polikwidowane, zaś liczba ukrywających się uciekinierów znacznie spadła. Jak dotąd nie spotkałem się z podobnymi dokumentami za 1942, czy 1943 rok – dodaje. Oczywiście, jak zastrzega historyk, i w 1944 roku pomoc ludności żydowskiej często kończyła się egzekucjami. Przykład: rodzina Ulmów. – Niesienie pomocy Żydom było na ziemiach polskich szalenie ryzykowne przez całą wojnę – podsumowuje historyk.

Kilkanaście lat temu w Paulinowie staraniem Towarzystwa Miłośników Ziemi Sterdyńskiej stanęła kapliczka, upamiętniająca zamordowanych mieszkańców. – Ludzie zapalają tam znicze, składają kwiaty. Pamięć trwa – podsumowuje Stanisława Maciak. 

Podczas pisania artykułu korzystałem z fragmentów prac Wacława Piekarskiego, Obwód Armii Krajowej Sokołów Podlaski, „Sęp”, „Proso”, (Warszawa 2012) oraz Joanny Kierylak, 12 Sprawiedliwych z Paulinowa, która znajduje się w zasobach Muzeum Walk i Męczeństwa w Treblince;

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: wikiwand.com

dodaj komentarz

komentarze


Polskie F-16 w ćwiczeniach „Ramstein Alloy 20”
 
Online z mistrzami sportu
Orzeczenia lekarskie żołnierzy będą ważne dłużej
Przysięga podkarpackich terytorialsów
F-16 kończą misję w Estonii
Kawalerowie Orderu Krzyża Wojskowego, wystąp!
Pięcioro laureatów sportowego plebiscytu „Polski Zbrojnej”
Wojsko przeciw wirusowi
Prezydent Andrzej Duda w Białym Domu
Z misji żołnierze wrócili z koronawirusem
Informacja Prasowa
Rosyjskie zagrożenie w kosmosie
Nowa strategia z podpisem prezydenta
Weterani w pasiece
„Karakal ’20”: wyzwanie w Nowej Dębie
Laserowa artyleria US Army
Terytorialsi nie stracą dodatku
Kajmany na gąsienicach
Wojskowi chemicy na „Defenderze”
Miesiąc izolacji żołnierzy „Irini”
16 sekund Liberatora
Powstaną kolejne strzelnice
Kawalerzyści na Jeziorze Solińskim
Zbiegowie z innego świata
Ofensywa Tuchaczewskiego
Groty z granatnikiem
Prezydent Duda jedzie do USA
Polskie porty bardziej otwarte
Szef MON w Żelaznej Dywizji
Na misjach święta inne niż zwykle
Amerykanie zredukują swój kontyngent w Niemczech
Amerykanie odmładzają F-16
Żołnierze w sztafecie pomocy
Wyzwania polskiej prezydencji
Współzawodnictwo rozwija
„Wojownik Niezłomny” wśród terytorialsów
Testament Polski Walczącej
„Defender” – pracowity poligon saperów
Poćwicz z mistrzami sportu wojskowego!
Most do współpracy
Pełne wynagrodzenie za kwarantannę
MON dofinansuje mural o Bitwie Warszawskiej
Na WAT o cyberbezpieczeństwie
Wzmacnianie sojuszu polsko-amerykańskiego
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na misjach
Poćwicz online z siedmioma sportsmenkami
Ogromne zainteresowanie Soną
Zostań w domu i czytaj „Polskę Zbrojną”
Komitet Wojskowy NATO o pandemii
10 mln zł na zapomogi dla żołnierzy
Byli specjalsi mogą wracać do służby
Monte Cassino. Aby dobrze wyryć w pamięci
Generał „Grot” – pierwszy dowódca AK
Diagilewo – ostatnia bitwa AK
Z menażką na wakacje
Prezydent z wizytą w Drawsku
Fordy, a nie Nissany
Baretki Orderu Krzyża Wojskowego
Kraby w Bolesławcu

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO