moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Ratownik dla „Orki”

Budowa nowoczesnego okrętu ratowniczego będzie miała niebagatelne znaczenie w kontekście programu „Orka”. Jeśli zakładamy, że trzon naszych sił uderzeniowych na morzu mają stanowić okręty podwodne, najpierw należy zadbać o bezpieczeństwo ich załóg.

Przenieśmy się na moment w przyszłość. O jakieś kilka, no dobrze – dziesięć lat. Na Bałtyku (odpukać) dochodzi do awarii okrętu podwodnego. Na miejsce zostaje wysłany ORP „Ratownik” – jeden z najnowszych okrętów polskiej marynarki wojennej. Dzięki nowoczesnemu systemowi pozycjonowania, załoga ustawia go dokładnie nad spoczywającą na dnie jednostką, a potem utrzymuje pozycję przez kilkadziesiąt minut, godzinę, dwie, trzy – ile będzie trzeba. Nurkowie wchodzą do dzwonu. Opuszczany jest on nie z burty, lecz przez otwór w dnie okrętu. Zjeżdża więc wprost na znajdujący się pod nim kadłub okrętu podwodnego. Ratownicy będą go mieli na wyciągnięcie ręki, a pod wodą to sprawa kluczowa. Czas przebywania na głębokości kilkudziesięciu metrów liczy się przecież w minutach. Ale i z tym jest lepiej niż kiedykolwiek. Bo ORP „Ratownik” dysponuje sprzętem do nurkowania saturowanego. A to oznacza, że nurkowie będą mogli przebywać pod wodą dłużej i częściej. Co więcej, ORP „Ratownik” ma lądowisko dla śmigłowca. Został też przystosowany do przenoszenia mobilnych systemów przeznaczonych do ratowania okrętów podwodnych. Takich jak choćby natowski NSRS, którego zasadniczą część stanowi pojazd na kilkanaście osób. Może się on podłączyć do włazu spoczywającej na dnie jednostki i przetransportować na powierzchnię marynarzy z jej załogi.

Na razie nowy okręt ratowniczy istnieje tylko na papierze. Pod koniec grudnia resort obrony podpisał z konsorcjum polskich firm umowę na budowę pierwszej tego typu jednostki. Wiadomo, że ma powstać do 2022 roku, kosztować 750 milionów złotych oraz że MON zastrzegło sobie możliwość zamówienia kolejnej. Już teraz jednak śmiało można stwierdzić, że pod względem możliwości i rozwiązań technicznych zdystansuje obecnie użytkowane okręty ratownicze o lata świetlne. Teraz Polska ma cztery tego typu jednostki. Obydwa okręty typu projektu 570 – ORP „Piast” i ORP „Lech” liczą sobie ponad 40 lat. W dodatku pierwszy z nich od dłuższego czasu stoi w stoczni. Dwa małe kutry ratownicze – ORP „Zbyszko” i ORP „Maćko”, choć w ostatnim czasie zmodernizowane i doposażone, nie są w stanie przejąć wszystkich zadań większych jednostek. Choćby kluczowego: niesienia pomocy okrętom podwodnym.

Podpisanie kontraktu na budowę „Ratownika” wpisuje się w pewną filozofię modernizacji polskich sił morskich. Marynarze z „Lecha” czy „Piasta” o swoich okrętach często mówią: „woły robocze”. Bo to właśnie jednostki tego typu najczęściej zaprzęgane są do codziennej, żmudnej pracy. Zabezpieczają strzelania, wyławiają ćwiczebne torpedy, biorą udział w szkoleniu nurków, stają się platformą do różnego rodzaju podwodnych prac, choćby badania wraków, które zalegają na morskim dnie. Mogą też gasić pożary, ściągać z mielizny oraz holować uszkodzone jednostki. Kilka miesięcy temu resort obrony zamówił inne „woły” – sześć holowników. W tę definicję na siłę można wpisać nawet niszczyciele min typu Kormoran, bo przecież tego rodzaju jednostki wykonują między innymi zadania na rzecz dużych okrętów bojowych. Owszem, można powiedzieć, że najpierw zamawiamy te jednostki, które są najtańsze i najłatwiejsze do zbudowania. Ale można też spojrzeć na tę sprawę inaczej: zaczynamy od odnowienia absolutnych fundamentów. Jeden z dowódców użył trafnego porównania: „aby bolid F1 w ogóle mógł wyjechać na tor, najpierw trzeba skompletować zespół mechaników”.

REKLAMA

Budowa „Ratownika” będzie miała kluczowe znaczenie w kontekście programu „Orka”. Jeśli zakładamy, że trzon naszych sił uderzeniowych mają stanowić okręty podwodne, to warto zadbać o to, by ich załogi były odpowiednio zabezpieczone. Nawet mimo to, że w polskiej flocie podwodnej do tej pory nie doszło do wypadku, który wymagałby szeroko zakrojonej akcji ratowniczej.

Łukasz Zalesiński , dziennikarz polski-zbrojnej.pl

dodaj komentarz

komentarze


Ministrowie obrony w Brukseli
Kwalifikacja do WOT
Spadochronowe szlify zwiadowców
Przyszłość lotnictwa
Ustawa degradacyjna przyjęta przez rząd
Żonkile dla bohaterów getta
Polacy na straży pokoju na Półwyspie Koreańskim
Metalowy samolocik
Hiszpanie modernizują armię
Myśliwce F-16 dla Chorwacji
Walki żołnierzy na gali Armia Fight Night
Nowe drony dla specjalsów
Trzecia zmiana gotowa do misji w Rumunii
Drugi dzień obrad NATO w Brukseli
Bliski Wschód – definicja chaosu
Raport z płonącego getta
Beryle dla Nigerii
Zbrojeniowe inwestycje świętokrzyskiej politechniki
WAT Rekrut pomoże przyszłym studentom
Prezydent podpisał ustawę budżetową na 2018 rok
Mój ojciec widział katyńskie doły śmierci
Posłowie debatowali o modernizacji
Trzy medale biatlonistek na mistrzostwach świata
Argentyńska zagadka
Co z kierowcami pojazdów uprzywilejowanych?
Na jakich zasadach powrót do armii?
„Sophia” z polskim akcentem
16–30 kwietnia 1918 – poszukiwania polskiego króla
Atak z wody i spod wody
Czarna Dywizja mistrzem wojska w futsalu
Trzy miesiące w lodach Antarktydy
Poligonowe ćwiczenia strzelców wyborowych
Raki w fazie testów
Antoni Macierewicz w Kanadzie o rosyjskiej agresji
Będzie więcej dróg o znaczeniu obronnym
Afgańska misja z nowymi siłami
Szer. Karolina Pilarska mistrzynią Polski w maratonie
Milionowe oszczędności dla wojska
Sportowcy z WAT wygrali VII Puchar Rektorów
Kompania manewrowa gotowa do misji
Minister obrony na spotkaniu w Rumunii
Bryza już lata nad Morzem Śródziemnym
75 lat temu wybuchło powstanie w warszawskim getcie
Multimedialne ławki upamiętnią 100-lecie niepodległości
Rosomaki dla Bułgarii?
W Lublinie o patronie LITPOLUKRBRIG
Na pomoc żydowskiemu Westerplatte
Amerykańskie inwestycje w obronność krajów bałtyckich
Zmiana dowodzenia w Batalionowej Grupie Bojowej
Dziesiąte święto stołecznego garnizonu
Francja inwestuje w obronność
Polacy szkolą irackich żołnierzy
Polacy pod fryzyjską flagą
„Legia Akademicka” – czas na praktykę
Szczęśliwa siódemka

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO