moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Raki potrafią mocno szczypać

Dzięki moździerzom Rak będziemy mogli nadążyć za pododdziałami zmotoryzowanymi bez względu na ukształtowanie terenu i udzielać im skutecznego wsparcia ogniowego, w momencie kiedy będzie potrzebne – mówi kpt. Michał Iwaszkiewicz, dowódca pierwszej w Wojsku Polskim kompanii wsparcia wyposażonej w to nowoczesne uzbrojenie.

Kilka tygodni temu Pańska kompania została uzbrojona w moździerze Rak. Jak duża to zmiana w porównaniu do dotychczas wykorzystywanego uzbrojenia?

Kpt. Michał Iwaszkiewicz: Piechota zmotoryzowana na Rosomakach potrafi poruszać się bardzo szybko i działać niezwykle dynamicznie. Ciężarówki Star 266 ciągnące za sobą moździerze nie zawsze za nią nadążały, szczególnie w ciężkim terenie. Zachowanie ciągłości wsparcia ogniowego było trudne, zwłaszcza gdy zachodziła konieczność częstej zmiany rejonów stanowisk ogniowych. Poza tym, żołnierzy w KTO chroni pancerz. My za osłonę mieliśmy jedynie plandekę samochodu. Zimą pod pancerzem zmotoryzowani mają ogrzewanie, my kostnieliśmy na mrozie... Teraz mamy takie same warunki. Zwiększyła się nasza mobilność, a zarazem znacznie skrócił się czas osiągnięcia gotowości do otwarcia ognia, poprawiła się także jego celność.

REKLAMA

Dowodzi Pan obecnie najlepiej uzbrojoną kompanią wsparcia w Wojsku Polskim. Oprócz moździerzy 98 mm otrzymaliście 8 najnowocześniejszych Raków M120 na podwoziu Rosomaka i 4 nowe wozy dowodzenia.

To niewątpliwy zaszczyt wdrażać do służby najnowocześniejsze uzbrojenie zakupione przez armię. Oprócz satysfakcji wiąże się z tym jednak wiele obowiązków. Od wielu miesięcy ja i moi żołnierze jesteśmy właściwie ciągle poza domem. Najpierw uczestniczyliśmy w kursach organizowanych przez producenta, czyli Hutę Stalowa Wola. Później odbyliśmy strzelania eksperymentalne na poligonie w Nowej Dębie. Do tego trzeba dodać wyjazdy na różnego rodzaju pokazy i prezentacje. Nowym sprzętem wyjeżdżamy również na ośrodek szkolenia poligonowego wojsk lądowych do Wędrzyna, który znajduje się niedaleko miejsca stałej dyslokacji.

W czasie poznawania nowego sprzętu i pierwszych strzelań nikt nie zwolnił nas jednak z doskonalenia umiejętności posługiwania się uzbrojeniem, które od dawna mamy na wyposażeniu. Pracujemy więc jakby na dwóch etatach. Na przykład w listopadzie, podczas najważniejszego dla nas w tym roku ćwiczenia „Borsuk '17” kompania wsparcia oceniana będzie za prowadzenie działań taktycznych oraz wykonywanie zadań ogniowych z użyciem moździerzy 98 mm. I nie ma żadnej taryfy ulgowej. Nasz ogień musi być celny. W ramach ćwiczenia „Borsuk” zaplanowano również eksperyment związany z użyciem kompanijnego modułu ogniowego. Odstawimy wówczas „rydwany” M-98 i przesiądziemy się do Raków, żeby wykonać trening kierowania ogniem ze strzelaniem amunicją bojową.

Na wędrzyńskim poligonie rozpoczęliście już szkolenie taktyczne na nowym sprzęcie.

Owszem, rozpoczęliśmy szkolenie, ale na razie nie według programu szkolenia czy norm, bo takich jeszcze nie ma. Zakończyły się testy zdawczo-odbiorcze sprzętu, a teraz prowadzimy zajęcia w ramach badań eksploatacyjno-wojskowych. Na poligonie przebywają z nami oficerowie z Centrum Doktryn i Szkolenia Sił Zbrojnych oraz Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. W czasie kiedy uczymy się wykorzystywać potencjał bojowy nowego sprzętu, weryfikowane są założenia teoretyczne i sprawdzane są jego praktyczne możliwości na polu walki. Na podstawie tego, co robimy, obserwacji i rozmów z obsługami moździerzy i artyleryjskich wozów dowodzenia powstanie poradnik dla pododdziałów wyposażanych w ten typ uzbrojenia.

Kiedy będą opracowane normy szkoleniowe?

Z tego co wiem od członków komisji nastąpi to w drugim kwartale przyszłego roku, po zakończeniu badań eksploatacyjno-wojskowych nowego modułu ogniowego. Póki co Raki są u nas sprzętem ponadetatowym. Dopiero w przyszłym roku powstanie dla naszej kompanii nowy etat i jej docelowa struktura. Do każdego z dwóch plutonów ogniowych moździerzy dodany zostanie jeden działon. Będzie więc ich osiem w kompanii, a nie sześć jak dotąd. Powstanie też pluton dowodzenia z sekcjami wysuniętych obserwatorów i zabezpieczeniem logistycznym. W sumie będziemy mieli sprzęt na osiemnastu Rosomakach. Gdy to wszystko nastąpi, przekażemy moździerze 98 mm, a naszym zasadniczym uzbrojeniem staną się moździerze samobieżne Rak.

A co z plutonem przeciwpancernym?

W nowej strukturze kompanii pluton przeciwpancerny nie zmieni się. Dalej będzie miał na wyposażeniu cztery Rosomaki przystosowane do przewożenia wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike.

Wróćmy jednak do norm szkoleniowych...

W związku z tym, że jako pierwsi zaczęliśmy używać nowych moździerzy, normy czasowe zostaną określone na podstawie naszych umiejętności i doświadczeń. Oczywiście zatwierdzenie uzyskiwanych czasów poprzedzone zostanie wszelkimi niezbędnymi testami i próbami po zakończeniu przez nas odpowiedniego cyklu szkolenia. Prawdopodobnie będzie to połowa przyszłego roku. Jednak już dzisiaj mogę zapewnić, że dołożymy wszelkich starań, aby były to normy odpowiednio wyśrubowane.

To tak na złość kolejnym użytkownikom Raków z innych jednostek?

Chodzi nam przede wszystkim o to, by Raki były w rękach dobrze wyszkolonych żołnierzy, a wsparcie, którego mają udzielać na polu walki było jak najbardziej efektywne. Ważne jest także bezpieczeństwo w boju. Jeżeli obsługa Raka po oddaniu salwy będzie zdolna opuścić swoje stanowisko i odjechać na odpowiednią odległość w czasie poniżej 2 minut, przeżyje. Jeżeli nie, natychmiast spadną na ich wóz pociski przeciwnika.
Koledzy z innych brygad, którzy otrzymają niedługo to uzbrojenie, muszą mieć świadomość, że czekają ich olbrzymie zmiany w funkcjonowaniu w strukturach batalionu. Muszą się do tego mentalnie przygotować, nauczyć się wykorzystywać do maksimum potencjał taktyczny i ogniowy w środowisku walki, jakie da im nowe wyposażenie. Mogą to zagwarantować tylko wyśrubowane normy i ambitne programy szkolenia.

Pamiętając, że jest to dopiero etap wdrażania nowego sprzętu, gdyby jutro doszło do konfliktu zbrojnego, z którymi moździerzami wyjechałby Pan do walki?

Bez wątpienia wolałbym w boju używać Raków, mimo że mamy je od niedawna. Ze względu na ich znakomitą mobilność, co daje możliwość zapewnienia ciągłego wsparcia pododdziałom zmotoryzowanym. Wybrałbym Raki także dlatego, że mają znacznie większą siłę ognia i są znacznie celniejsze od moździerzy 98 mm. Pancerz Raków zapewnia dobrą ochronę żołnierzom obsługi. Jest jeszcze bardzo wiele innych powodów, chociażby nowoczesne systemy kierowania ogniem, które skracają znacznie czas naszej reakcji w boju i zwiększają precyzję ognia. Mówiąc wprost, Raki na polu walki potrafią bardzo mocno uszczypnąć przeciwnika.

Zapisze się Pan w historii armii jako pierwszy dowódca, który otrzymał na wyposażenie najnowocześniejsze moździerze...

Jestem dumny z tego, że dowódca 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej właśnie mi powierzył nowy sprzęt. Cieszy mnie także, że przełożeni uznali mnie za osobę kompetentną. Mam olbrzymią satysfakcję, gdy rozmawiam z oficerami armii sojuszniczych i słyszę, że żadna armia w Europie nie posiada jeszcze uzbrojenia tej klasy. Pełni dumy z posiadania tak dobrego sprzętu są także moi żołnierze. Po brygadzie krąży nawet żart, że jedynym żołnierzem, który cieszy się z tego, że ma Raka, jest żołnierz kompanii wsparcia.

Kpt. Michał Iwaszkiewicz, jako absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, po przeszkoleniu wojskowym w CSŁiI w Zegrzu w 2008 roku rozpoczął służbę wojskową jako podchorąży Studium Oficerskiego w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Po promocji na pierwszy stopień oficerski objął stanowisko dowódcy plutonu przeciwpancernego w 17 Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej. Od kwietnia do października 2011 roku był doradcą wojskowym w składzie Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Po powrocie z misji szkolił się w składzie batalionu manewrowego Weimarskiej Grupy Bojowej Unii Europejskiej. W 2012 roku został wyznaczony na stanowisko zastępcy dowódcy kompanii wsparcia w 17 WBZ, a od 11 kwietnia 2016 roku został jej dowódcą. 30 czerwca 2017 roku jako dowódca kompanii oficjalnie przyjął na wyposażenie pododdziału 8 pierwszych w armii moździerzy M120K Rak.

Rozmawiał Bogusław Politowski

autor zdjęć: Bogusław Politowski

dodaj komentarz

komentarze

~ja
1510580160
"Ciężarówki Star 266 ciągnące za sobą moździerze nie zawsze za nią nadążały, szczególnie w ciężkim terenie." Teraz wypadałoby te ciągnione moździerze zamontować na pojazdach typu ŻUBR i podobnych, by je można wykorzystywać przez WOT. W takiej konfiguracji byłyby też skutecznym sprzętem z możliwością szybkiej ewakuacji po wystrzeleniu pocisków, by uniknąć ognia "odwetowego"
E0-56-AA-B7

Opłatek u kombatantów
Głosujcie na sportowców w mundurach!
Centrum w zawieszeniu
Klątwa czarnego złota
Żołnierze najlepsi w sportach walki
Ocalejemy tylko razem
„Projekt Wojownik”: przystanek Kraków
W Sejmie o formowaniu nowej dywizji
Przetrwać na wrogim terenie
Ważka. Drugie podejście
Rosjanie zaatakowali ukraińskie okręty wojenne
Cel – bezpieczna Europa
Pamiętajmy o grobach bohaterów Niepodległej
„Remontowcy” wrócili do szczecińskiej dywizji
Droga do WOT-u przez Internet
Pancerniacy na symulowanym polu walki
Centrum Szkolenia WOT stawia na mobilność
Vis 100 nowy pistolet dla żołnierzy
Powstańcy warszawscy dostali ponad 290 tys. kartek z życzeniami
Polska Casa nad Irakiem
Jakie zmiany w kształceniu podoficerów?
Polsko-niemieckie strzelanie w Jägerbrück
Pływacy z 12 Dywizji Zmechanizowanej na medal
Świąteczna paczka dla powstańca
Peowiacy. Pretorianie Piłsudskiego
Nowe Bieliki dla polskich pilotów
Wojna zaczyna się w czwartek
Nothing Can Stop Our Tanks
Stępka pod „Albatrosa”
Kawalerzyści na górskich trasach
Bojowe wyzwania dla lotników
Zmiany w ustawie o weteranach
War Starts on Thursday
WOT szuka zaginionego
Lekkie moździerze dla wojska
Europejski Fundusz Obronny, czyli pieniądze (nie) do wzięcia?
Testament geopolityczny prezydenta
Więcej pieniędzy dla żołnierzy
Judocy z 16 Dywizji zdobyli Puchar Wojska Polskiego
Betar, Hagana i Irgun w polskiej szkole
Zmiany w powołaniach do służby wojskowej
Tułacza droga Franciszka Ślusarza
Wyślij paczkę do PKW
Okręty NATO w polskich portach
W Brukseli o bezpieczeństwie
Srebro Moniki Hojnisz w Pucharze Świata
Rząd za kluczowymi zmianami
Ekspresowa przeprawa przez Wisłę
Curse of the Black Gold
Wyjątkowy Vis
Playing the World
Polska zaangażuje się w misję ONZ w Libanie
Wynagrodzenia podchorążych po nowemu
Our efforts passed muster
Projekt Afgan w Zabrzu
Not Without My Sister

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO