moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Pozytywny bilans ćwiczeń „Maple Detachment”

Szkolenie z Kanadyjczykami to dla nas niezwykle ważne doświadczenie. Ćwiczyliśmy taktykę wojsk aeromobilnych, żołnierze przeszli też intensywny trening ogniowy – mówi ppłk Krzysztof Sarnowski, dowódca 1 Batalionu Kawalerii Powietrznej. Szturmani tej jednostki od 2015 roku szkolili się z wojskowymi z Kanady.

Kilka dni temu z Polski wyjechali żołnierze armii kanadyjskiej. Wojskowi spod znaku klonowego liścia w naszym kraju szkolili się od trzech lat. Przeważnie były to ćwiczenia u boku kawalerzystów, którymi Pan dowodzi.

Ppłk Krzysztof Sarnowski: Kanadyjczycy od listopada 2014 roku szkolili się u boku żołnierzy 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Dowódca 25 Brygady do szkolenia z kanadyjskimi jednostkami wydzielał wszystkie pododdziały naszej formacji, ale rzeczywiście żołnierze 1 Batalionu Kawalerii Powietrznej tego rodzaju polsko-kanadyjskie treningi prowadzili najczęściej.

Żołnierze jakich specjalności i z jakich formacji przyjeżdżali do Polski?

Kanadyjczycy przysyłali do Polski kontyngenty na pół roku. Za każdym razem byli to żołnierze z innych jednostek. Między innymi ze składu Królewskiego 22 Pułku Piechoty, zwanego The Van Doos. Byli to także żołnierze z Quebecu z 1 Batalionu Lekkiego Pułku Księżniczki Patrycji oraz narodowych sił rezerwowych. Szkoliliśmy się z kanadyjskimi strzelcami wyborowymi, spadochroniarzami i piechurami, którzy czasami nie mieli żadnego doświadczenia w taktyce wojsk aeromobilnych. Przekrój formacji był spory, więc tym cenniejsze są umiejętności zdobyte podczas wspólnego szkolenia.
Jako ciekawostkę mogę podać, że na początku naszej współpracy szkoliliśmy się z żołnierzami z kanadyjskiego Quebecu. Wszyscy byliśmy bardzo zaskoczeni, że tylko jeden z nich znał język angielski. Pozostali posługiwali się francuskim. No, ale i z tym sobie poradziliśmy. Kanadyjczycy mieli w swoim pododdziale tłumacza i przy jego pomocy prowadziliśmy kilkutygodniowe szkolenie. Taka sytuacja już się później nie powtórzyła, bo pozostałe pododdziały, które do nas przyjeżdżały, używały już języka angielskiego.

Szkoliliście się głównie w Drawsku Pomorskim, ale były też zgrupowania w Wędrzynie, Nowej Dębie, Trzciańcu. Jakie zadania wykonywali żołnierze podczas szkoleń poligonowych?

Jednym z najbardziej wartościowych treningów był ten, który moi podwładni przeszli w 2015 roku. Wówczas do Polski przyjechał kilkudziesięcioosobowy pododdział z 3 Batalionu 22 Królewskiego Pułku z Quebecu. W składzie komponentu kanadyjskiego byli strzelcy wyborowi, którzy wspólnie z moimi żołnierzami szkolili się w precyzyjnym strzelaniu na dalekie odległości. Żołnierze ćwiczyli zakładanie posterunków obserwacyjnych, trenowali maskowanie i mierzyli do celów oddalonych o kilkaset metrów. Dla moich podwładnych to była bardzo cenna lekcja. Rok później para strzelców wyborowych z 1 Batalionu wygrała zawody snajperskie organizowane przez Dowództwo Generalne RSZ. Nie wiem, czy byłoby to możliwe bez wsparcia szkoleniowego żołnierzy kanadyjskich. Mieli oni bowiem doświadczenie nie tylko szkoleniowe, lecz także bojowe, wyniesione choćby z misji w Afganistanie.

Czego poza precyzyjnym strzelaniem uczyli się żołnierze?

Doskonaliliśmy przede wszystkim umiejętności ogniowe. Żołnierze wymienili doświadczenia z posługiwania się uzbrojeniem i sprzętem. Trenowaliśmy rzut granatem bojowym, mieliśmy ćwiczenia przygotowawcze do strzelań w dzień i w nocy, prowadziliśmy kierowanie ogniem. Oczywiście to nie wszystko. Moi żołnierze szkolili się z Kanadyjczykami średnio pięć, sześć razy w roku po kilka tygodni. Tak więc czasu na wspólny trening było sporo. Z jednym z pododdziałów ćwiczyliśmy np. w Ośrodku Szkolenia Aeromobilno-Spadochronowego, gdzie żołnierze przygotowywali się do wykonywania skoków spadochronowych. Poza tym na poligonie w Drawsku skupialiśmy się na współdziałaniu komponentu lądowego z komponentem lotniczym. Żołnierze naprowadzali śmigłowce, ćwiczyli procedury MEDEVAC i desantowali się z wykorzystaniem technik linowych ze śmigłowców Mi-8 oraz Mi-17 z 1 Dywizjonu Lotniczego.

Organizacja zajęć zapewne nie była łatwa. Czy było warto?

Zdecydowanie tak! Mam nadzieję, że w przyszłości wrócimy do wspólnych treningów, bo efekty ćwiczeń poligonowych zaprocentują. Tego typu szkolenia podnoszą poziom interoperacyjności i budują wzajemne zaufanie. Moi żołnierze zyskali pewność siebie w działaniu w środowisku międzynarodowym. Potrafią organizować zajęcia taktyczne w dzień i w nocy, lepiej mówią po angielsku. Ale tego typu doświadczenie to zysk nie tylko dla szturmanów. To także nowe umiejętności dla dowódców i instruktorów, gdyż podciągnęliśmy się w metodyce. No i wreszcie to ogromny zysk dla logistyków, którzy zabezpieczali nasze treningi. Współpracowaliśmy z Kanadyjczykami na każdym poziomie: od dostarczania amunicji, przez przygotowywanie posiłków na poligonach, do prowadzenia szturmu z wykorzystaniem śmigłowców.

Czy podczas szkolenia poligonowego żołnierze byli łączeni w polsko-kanadyjskie plutony?

Za każdym razem mieszaliśmy pododdziały i instruktorów. Powierzaliśmy dowodzenie raz Polakom, raz Kanadyjczykom. Muszę przyznać, że Kanadyjczycy zawsze stawali na wysokości zadania. I nawet gdy mierzyli się z zupełnie sobie nieznaną dziedziną – czyli desantowaniem ze śmigłowców – bardzo szybko się uczyli i byli chętni do współpracy.

A gdyby teraz przyszło wam walczyć ramię w ramię...

W ciemno możemy w to wchodzić i tworzyć moduł bojowy. Jestem pewny chęci i umiejętności żołnierzy obu stron.

Ppłk Krzysztof Sarnowski (ur. 1973 r.) po ukończeniu Wyższej Szkoły Oficerskiej we Wrocławiu rozpoczął służbę w 1 Pułku Szwoleżerów w Leźnicy Wielkiej, gdzie był zastępcą dowódcy szwadronu, a później jego dowódcą. Służył także w Dowództwie 25 Brygady Kawalerii Powietrznej oraz na różnych stanowiskach w 1 Batalionie Kawalerii Powietrznej. Tą ostatnią jednostką dowodzi od 2015 roku. Dwukrotnie służył w Iraku i raz w Afganistanie. Brał udział w wielu międzynarodowych ćwiczeniach (np. „Rapid Trident”, „Kozacki step”). Jest też absolwentem kursów krajowych i zagranicznych (m.in. w USA oraz Czechach).

Rozmawiała Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: arch. 1 Batalionu Kawalerii Powietrznej, st. chor. sztab. Adam Roik, st. chor. sztab. mar. Arkadiusz Dwulatek/CC DORSZ

dodaj komentarz

komentarze


Skromny początek wielkiej wojny
Bez karnej rundy, ale tuż za czołową dziesiątką
Wojsko zyska na inwestycjach w infrastrukturę w Małopolsce
Kmdr Stanisław Nahorski – bohater flotylli rzecznych i morskich
Rubio: należymy do siebie
Arktyczny „Szlachetny obrońca”
Minister obrony: wojsko może na nas liczyć
Wracają szkoły podchorążych rezerwy!
Kosiniak-Kamysz: SAFE to szansa dla Polski
Vespa, czyli jak wykorzystać drony na polu walki
Chwała bohaterom AK
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
W Sejmie o zmianach w ASzWoj-u
Polska poza konwencją ottawską
Oko na Bałtyk
PGZ szykuje Baobaba na eksport
Cyberbezpieczeństwo w roli głównej
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Engineer Kościuszko Saves America
ORP „Błyskawica” – ponad 2070 dni morskiego boju
Zielone światło dla konwoju
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
Wspólnie dla bezpiecznej Europy
W NATO o inwestycjach w obronność
SAFE – zasady wykorzystania unijnych środków
Finlandia dla Sojuszu
„wGotowości” idzie na rekord. Olbrzymie zainteresowanie
„Wicher” rośnie w oczach
Outside the Box
Partnerstwo dla artylerii
Arktyka pod lupą NATO
Rada Pokoju rozpoczęła działalność
W Karkonoszach szkolili się z technik górskich
Wojsko wraca do Ełku
„Chińczykiem” do jednostki nie wjedziesz
O krok bliżej do wdrożenia SAFE
Czarna Pantera i Twardy w Braniewie
Medycy z wojska i cywila budują Legion
Łyżwiarz żegna się z Forum di Milano
W biatlonie i łyżwiarstwie szybkim nie poszli w ślady Tomasiaka
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Torami po horyzont
Wojskowi nurkowie trenowali pod lodem
Polski Piorun trafi do Bundeswehry?
Szef SKW odpowiada na rosyjskie oskarżenia
Polskie wojsko stawia na polskie bezzałogowce
Gorąco wśród lodu
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Dolina Dronowa – polskie centrum technologii bezzałogowych
Modernizacja indywidualnego wyposażenia żołnierzy trwa
Czarne Pantery na śniegu
Polska sprzeda broń na kontynent afrykański
Kiedy marzenia stają się rzeczywistością
Sprintem do bobsleja
Arktyczne polowanie NATO
Fenomen podziemnej armii
W Pałacu o SAFE i… bezpieczeństwie
Medal był na wyciągnięcie łyżwy
Biegały i strzelały – walczyły do końca
Debiut skialpinizmu
Chciałem być na pierwszej linii
Multimedaliści górą
Kierunek Rumunia
Szansa dla systemu bezpieczeństwa
Przełom w sprawie Huty Pieniackiej
Together on the Front Line and Beyond
Tusk: Ukraina nie może pozostać sama

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO