moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Mój dziadek, ostatni z niezłomnych

Na pamiątkę zostało nam tylko kilka zdjęć i medalik, ale i tak jesteśmy szczęśliwi, bo wiemy, gdzie jest grób dziadka – mówi szer. Cezary Franczak, wnuk sierż. Józefa Franczaka „Lalka”, ostatniego żołnierza niepodległościowego podziemia. Przyznaje, że trafił do armii pod wpływem historii rodziny. – Może któraś jednostka wojskowa wybierze kiedyś dziadka na swojego patrona – mówi.

Kiedy po raz pierwszy usłyszał Pan o dziadku i jego historii?

Zawsze się w domu o nim mówiło, ale jako dziecko nie zwracałem na to większej uwagi. Moja babcia Danuta sporo o nim opowiadała, ale umarła zanim zacząłem poważniej interesować się historią rodziny. Wszystko zaczęło się zmieniać w 2006 roku, gdy miałem 17 lat. Zmieniliśmy wówczas nazwisko z „Mazur”, czyli nazwiska babci, na „Franczak”. Dziadkowie byli zaręczeni i po wojnie chcieli się pobrać, ale żaden z księży ze strachu przed represjami ze strony władz nie zgodził się udzielić im ślubu. Dopiero w 1992 roku sąd uznał mojego ojca za syna „Lalka”.

Pana ojciec poznał swojego tatę?

Tak, ale prawie go nie pamięta. Urodził się w 1958 roku i miał 5 lat, gdy dziadka zabił UB. Dziadek ukrywał się i kiedy chciał zobaczyć syna, umawiał się z babcią gdzieś na polu. Pewnego razu ojciec zauważył w stogu siana czyjeś ręce. To był dziadek. Z ukrycia obserwował syna. Babcia jednak dla bezpieczeństwa wmówiła mojemu tacie, że to wszystko mu się wydawało.

Są w rodzinie jakieś pamiątki po „Lalku”?

Bardzo mało. Mamy kilka zdjęć i medalik, dziadek zgubił go podczas powojennej tułaczki. Kobieta, u której się wówczas ukrywał, podarowała po latach medalik mojemu ojcu. Ale i tak mamy szczęście, bo wiemy gdzie jest grób dziadka. Pochowano go w anonimowej mogile na lubelskim cmentarzu. Po 20 latach rodzina dostała zgodę na przeniesienie ciała do rodzinnego grobowca w podlubelskich Piaskach.

Dwa lata temu odbył się pogrzeb…

Pochowane w latach 80. szczątki były pozbawione głowy. Instytut Pamięci Narodowej ustalił, że odcięta głowa miała posłużyć prokuraturze do zbadania, który z dentystów leczył ukrywającego się Franczaka. Potem czaszkę przekazano uczelni medycznej do celów naukowych. IPN odnalazł ją na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie i pochowaliśmy ją w grobie rodzinnym. Dzięki temu dziadek może wreszcie spoczywać w spokoju.

Czy Pana decyzja o wstąpieniu do wojska miała związek z historią dziadka?

Oczywiście. Opowieści o nim spowodowały, że już w liceum wiedziałem, że chcę być żołnierzem. Po maturze zacząłem zaoczne studia na kierunku zarządzanie i obsługa ruchu granicznego w Wyższej Szkole Stosunków Międzynarodowych i Komunikacji Społecznej w Chełmie. Jednocześnie rozpocząłem służbę zasadniczą w 3 Brygadzie Zmechanizowanej w Lublinie, a potem w rodzinnym Chełmie. Po zakończeniu służby chciałem zostać w wojsku, ale nie było wolnych etatów. Dopiero rok później dostałem się do Pułku Ochrony w Warszawie. Zresztą to właśnie będąc w wojsku zrozumiałem powojenny trud tułaczki dziadka.

W jaki sposób?

Podczas służby zasadniczej mieliśmy zajęcia taktyczne w lesie. Było zimno, mokro, wiał wiatr i po takim dniu czułem, że już nie daję rady. Wtedy myślałem o dziadku, jak jemu musiało być ciężko przez lata ukrywać się w lesie i to w dużo gorszych warunkach. Babcia opowiadała, że zawsze gdy psuła się pogoda zastanawiała się, gdzie jest dziadek, gdzie śpi i czy ma co jeść.

Józef Franczak był wówczas jedną z najbardziej poszukiwanych osób w PRL-u…

Podziwiam go, że przez 18 lat od zakończenia II wojny wymykał się zasadzkom i obławom. Podczas okupacji był żołnierzem Armii Krajowej. Po zajęciu Lubelszczyzny przez Sowietów w 1944 roku został wcielony do 2 Armii Wojska Polskiego. Widział, jak skazywano tam na śmierć żołnierzy AK i bał się podobnego losu, dlatego zdezerterował. Dołączył do oddziału Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. Gdy oddział został rozbity, przez lata sam się ukrywał, bo pozostali partyzanci zginęli albo zaprzestali walki. On nie ufał komunistom i podczas amnestii pozostał w konspiracji. Długo wierzył, że władza w Polsce się zmieni albo wybuchnie międzynarodowy konflikt, w wyniku którego nasz kraj będzie wolny. Potem chciał już wyjść z lasu i normalnie żyć, jednak bał się ujawnić. Jak opowiadała babcia obawiał się, że mógłby nie wytrzymać tortur i kogoś zdradzić. Dlatego pozostał w lesie. Mógł się ukrywać dzięki pomocy ponad dwustu rodzin, które użyczały mu schronienia.

W końcu jednak SB odnalazło jego kryjówkę i „Lalek” został śmiertelnie ranny podczas obławy 21 października 1963 roku.

Zdradził go stryjeczny brat babci, Stanisław Mazur. Przez wiele lat nie było wiadomo, że to on doniósł na milicję i mój tata wychowywał się z dziećmi tego pana. Dowiedzieliśmy się dopiero po 2000 roku, kiedy IPN ujawnił dokumenty dotyczące żołnierzy wyklętych. Wtedy już jednak nie utrzymywaliśmy z nim kontaktu i do dziś nie wiemy, dlaczego zgodził się na współpracę z władzami.

Zdarza się, że w wojsku pytają, czy jest Pan spokrewniony z ostatnim polskim partyzantem?

Teraz tak, ale jak zaczynałem służbę mało kto wiedział o żołnierzach wyklętych. W tamtych czasach różnie oceniano ich walkę. Teraz się to zmieniło, dużo się mówi, a pamięć o nich jest kultywowana. Cieszymy się z tego w rodzinie, bo wyklęci to ważna część historii naszego kraju. Warto o nich pamiętać, tym bardziej że władze komunistyczne latami ich oczerniały i nazywały bandytami skazując na zapomnienie. Dlatego mój tata bardzo chętnie jeździ na spotkania w szkołach i uroczystości, na których opowiada o żołnierzach niezłomnych. Szczególnie zależy mu, aby tę wiedzę przekazywać młodym ludziom. Cieszy nas też, że powstał film „Wyklęty”, w którym losy głównego bohatera są częściowo oparte na historii mojego dziadka. Ponadto w powstającym przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, 25 maja w rocznicę urodzin Józefa Franczaka, ma się odbyć duża uroczystość.

„Lalek” nie urodził się 17 marca?

Taką datę podaje większość źródeł historycznych. Jednak mój ojciec dotarł do aktu urodzenia dziadka i tam figuruje 25 maja 1918 roku. Nie wiemy, jak do powszechnej historii wkradł się ten błąd.

Dla Pana Józef Franczak był bohaterem?

Oczywiście. Jako ostatni partyzant podziemia niepodległościowego stał się legendą i symbolem wszystkich żołnierzy niezłomnych. Dziś młodzież widzi w nim wzór do naśladowania, może któraś z jednostek wojskowych wybierze go kiedyś na swojego patrona. Spełniłoby się nasze marzenie.

Szer. Cezary Franczak jest wartownikiem w Pułku Ochrony w Warszawie. Żołnierze tej jednostki ochraniają najważniejsze obiekty wojskowe w stolicy m.in. Ministerstwo Obrony Narodowej czy Sztab Generalny WP.

Rozmawiała Anna Dąbrowska

autor zdjęć: arch. prywatne

dodaj komentarz

komentarze


Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Pomnik gen. Rozwadowskiego stanie przed Sztabem Generalnym
Przyszłość polskich Czarnych Panter
Wyróżnienia za sportowe sukcesy
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Donald Trump: Jesteśmy bardzo blisko
Początek wielkiej historii
Polsko-szwajcarska współpraca obronna
Lotnicy NATO kontra drużyna Gortata
W Sejmie o wyższym szkolnictwie wojskowym
Kosmiczne bezpieczeństwo
Apache w polskich rękach
NATO i USA o Iranie
Rosomaki na lądzie i morzu
„Końca cywilizacji” w Iranie na razie nie będzie
Zabójczy team nad Anglią
Pierwsze loty
Jelcz coraz silniejszy
Adaptacja i realizm
Syndrom Karbali
Polska i Norwegia zacieśniają współpracę
Szkoła w mundurze
Terytorialsi zdobyli amerykańskie ostrogi
Wypadek w PKW UNIFIL
Fińska armia luzuje rygory
Zbrodnia i kłamstwo
Wojskowe roboty prosto z Polski
Krew, która łączy
Kolarskie gwiazdy na legendarnym okręcie
Debata o bezpieczeństwie
Absolwenci do wojska. Nabór trwa
Grzmoty zamiast Goździków
Zginęli, bo pełnili służbę dla Polski
Pasja i fart
Morska ścieżka kariery
Pytania o „chińczyki” w jednostkach
View from Outer Space
Psiakrew, harmata!
Śmiercionośna Jarzębina
Trening w tunelu aerodynamicznym
Głos żołnierzy ma znaczenie
Zbrodnia bez kary
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
F-16 na straży
Wzmocnienie polskiej tarczy powietrznej
Zanim pojadą na wojnę
Studia dla żandarmów
Morski lis na polowaniu
Widok z kosmosu
WAM wraca do Łodzi
Koniec niemieckiej misji powietrznego wsparcia
Pierwszy dom dla Husarzy gotowy
Pamięci ofiar zbrodni katyńskiej
W hołdzie ofiarom NKWD
Bliski Wschód: wojna bez wyjścia, stawka rośnie
Jubileuszowa i rekordowa Setka Komandosa
Marynarz w koreańskim tyglu
Nie udostępniamy nieba do ataków na Rosję
Our Only One
Marynarze po raz trzeci z rzędu najlepsi w wieloboju żołnierskim
Gen. broni Piotr Błazeusz na nowym stanowisku
Większe możliwości Nitro-Chemu
Architekci pola walki
Polski sukces w Duńskim Marszu
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO