moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Nurkowie zeszli pod lód

Muszą zejść pod wodę, odnaleźć spoczywającą na dnie atrapę niewybuchu, po czym wydobyć ją na powierzchnię. Sprawę komplikuje jednak gruba warstwa lodu i śnieg, który na niej zalega. Tak właśnie na jeziorze Czos w Mrągowie ćwiczą nurkowie marynarki wojennej.

– Na jeziorze Czos ćwiczą zarówno nurkowie minerzy z 12 i 13 Dywizjonu Trałowców, jak i specjaliści od inżynierii z 8 i 43 Batalionu Saperów. Łącznie to blisko 60 osób. Do tego dochodzą jeszcze mundurowi, którzy zabezpieczają szkolenie – informuje kmdr ppor. Jacek Kwiatkowski, rzecznik 8 Flotylli. Przez pierwsze dni marynarze doskonalili samo nurkowanie pod lodem. – To zajęcie, które wymaga dużej odporności psychicznej – przyznaje kmdr por. Mazur.

Zimą woda w jeziorze jest znacznie bardziej przejrzysta niż latem, ponieważ nie kwitną w niej glony. Widoczność w pobliżu dna dochodzi do pięciu, sześciu metrów. Jest jednak ciemno i by cokolwiek zobaczyć, nurek musi użyć latarki. Gdyby tego nie zrobił, byłby skazany na poruszanie się w kompletnych ciemnościach. – Jezioro zostało skute grubą warstwą lodu, którą w dodatku pokrywa śnieg. Światło dociera pod powierzchnię właściwie tylko tam, gdzie znajdują się wykonane przez nas przeręble – tłumaczy kmdr por. Lucjan Mazur, szef inżynierii morskiej w świnoujskiej 8 Flotylli Obrony Wybrzeża. Od przeszło tygodnia dowodzi on zgrupowaniem nurków, którzy zjechali do Wojskowego Ośrodka Szkoleniowo-Kondycyjnego w Mrągowie. Organizatorem szkolenia jest Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Nurkowie schodzą pod wodę parami. Każdy z nich ubezpieczany jest przez siedzącego na lodzie sygnalistę, z którym łączy go linka. Pociągając za nią w określony sposób, nurek informuje o swojej sytuacji. Linka pomaga mu też znaleźć powrotną drogę do przerębla. Na powierzchni przez cały czas w pogotowiu czeka też trzeci nurek. W razie potrzeby może pospieszyć kolegom na pomoc. – Podczas zejścia pod lód, sprzęt jest dublowany – tłumaczy kmdr por. Mazur. – Każdy nurek na przykład zabiera ze sobą dwie latarki. Ma również specjalną śrubę, którą może wkręcić w lód, a na jej kołowrotek nawinąć dodatkową linkę. To na wypadek, gdyby coś złego stało się z linką sygnałową – dodaje. Podczas zgrupowania nurkowie schodzili na głębokość 12 metrów, od stanowiska sygnalisty zaś mogli oddalić się o 40 metrów.

Po rozruchu pod lodem przyszedł czas na konkretne zadania. – Polegają one na poszukiwaniu, identyfikacji i wydobywaniu na powierzchnię przedmiotów imitujących miny oraz niewybuchy – tłumaczy kmdr por. Mazur. Atrapy są pozostawiane pod wodą przez dowódców poszczególnych grup. Swoim podwładnym podają oni obszary do przeszukania. – Mimo że na jeziorze nie możemy prowadzić ćwiczeń z prawdziwymi ładunkami, to i tak nurkowie przechodzą cenny i pożyteczny trening – uważa dowódca zgrupowania i dodaje, że w ten sposób przygotowują się do realnych zadań. – Nasi nurkowie działają nie tylko na otwartym morzu. Często wykonują zadania w portach, prowadzą inspekcje podwodnych części okrętowych kadłubów, naprawiają podwodną infrastrukturę. Zdarza się też, że minerzy usuwają niewybuchy z jezior czy rzek, a przecież te akweny zimą zamarzają – wyjaśnia kmdr por. Mazur.

Tak było chociażby w lutym 2014 roku, kiedy to na Odrze w Głogowie odkryta została 250-kilogramowa bomba z II wojny światowej. – Nurkowie minerzy ze Świnoujścia pojechali tam, podnieśli pocisk z dna, musieli też wyrąbać przejście w lodzie, by przeholować pocisk na brzeg – wspomina kmdr por. Mazur. Na lądzie bomba została przekazana saperom, którzy z kolei przewieźli ją na poligon i zdetonowali. Operacja była niezwykle niebezpieczna i skomplikowana. Wymagała współpracy nie tylko z miejscowymi wojskami inżynierii, lecz także z władzami miasta, policją i strażą pożarną. Na kilka godzin trzeba też było ewakuować blisko tysiąc mieszkańców pobliskiego osiedla.

Świnoujscy marynarze nie ograniczają się w Mrągowie do treningów w nurkowaniu. – Ich zadanie wiąże się też ze zbudowaniem kondycji na kolejny rok służby – podkreśla ppłk Wojciech Choiński, komendant ośrodka. – U nas mają do dyspozycji basen oraz nowoczesną i doskonale wyposażoną halę sportową – dodaje. W ostatnim czasie na Mazurach gości już druga taka grupa. – Niedawno zgrupowanie zakończyli marynarze z Ośrodka Szkolenia Nurków i Płetwonurków Wojska Polskiego w Gdyni. Oni również nurkowali pod lodem – informuje ppłk Choiński. – Najczęściej jednak goszczą u nas żołnierze z załóg samolotów i śmigłowców. Muszą oni regularnie zaliczać szkolenia i egzaminy dopuszczające do lotów, dlatego takich turnusów mam kilkanaście w roku – dodaje. Mrągowska placówka organizuje też turnusy dla żołnierzy wracających z misji. – Weterani mogą tutaj odpocząć, skorzystać z rehabilitacji i pomocy psychologa – informuje ppłk Choiński.

Zgrupowanie nurków marynarki wojennej potrwa łącznie trzy tygodnie. Jego organizatorem jest Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: kmdr ppor. Jacek Kwiatkowski

dodaj komentarz

komentarze


Pięcioboistki wojskowe zmotywowane do pracy
Przełom w finansowaniu armii
Wirus wzmocni polskie wojska rozpoznania
Tomasz Szatkowski: Chcemy współpracy w przygotowywaniu reformy dowodzenia armią
Pożegnanie trzeciej zmiany PKW OIR w Kuwejcie
Święto Wojska Polskiego – relacja
Krab, Piorun i nie tylko, czyli armia bardziej nowoczesna
Konkurs literacki „Polski Zbrojnej”: „Upłaz”, skromny bohater
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Zmieszani z błotem
Sojusz pod presją
Wsparcie dla weteranów będzie większe
„Zapora” – bohater wyklęty i niezłomny
Konkurs literacki „Polski Zbrojnej”: Pana misja nie była daremna
Bitwa, która uratowała Europę
Dezinformacja – potężna broń w rękach Kremla
Awanse i odznaczenia na Święto Wojska Polskiego
Przedsiębiorcy na rzecz obronności
Trump przypomniał Polsce o jej znaczeniu w Europie
Zgrupowanie „Chojnice” pomaga nad Brdą
Polska zainteresowana kolejnymi Leopardami
Szczeciński finał The Tall Ships Races
Jak powstańcy zdobyli „Gęsiówkę”
Większe wsparcie MON dla poszkodowanych w nawałnicach
Kobiety na misjach obserwacyjnych
Borsuk po czesku
Żołnierze 6 Brygady Powietrznodesantowej na ćwiczeniach
Zadanie logistyków – zaopatrzyć kontyngent w Kuwejcie
Tabor dla wojska
Żołnierze NATO w Dolinie Rospudy
JWK – najlepsze miejsce dla podoficera
Islandzka mangusta
Zbierają doświadczenia w pustynnych warunkach
Muzeum w lubelskim zamku
Jakie są procedury wydawania koncesji na broń
Emigracyjna II Kadrówka
Sprzęt na potrzeby misji
Falaise i Studzianki – dwie pancerne bitwy Polaków
Wojsko ruszyło na pomoc poszkodowanym
Dwa medale triatlonistek
Rumunia kupuje Patrioty
Muzeum Bitwy Warszawskiej – jest wstępna koncepcja
USA zapewniają o wsparciu dla Europy Środkowo-Wschodniej
Brązowy medal szpadzistek
ORP „Czernicki” bliżej domu
MON chce zmienić kluczowe dla wojska ustawy
Sukces eksportowy Jakusza
Dwa medale spadochroniarzy w Pucharze Świata
Poczet żołnierzy AK
Na pomoc walczącej Warszawie
St. szer. Ewa Nelip wicemistrzynią świata
Czy w szkołach będzie wychowanie proobronne?
ORP „Czajka” pomoże Łotyszom
Zmechanizowani na „Brave Warrior”
Francusko-niemiecki myśliwiec 5. generacji

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO