moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Granatniki to priorytet

Polska armia ma nowoczesną broń przeciwpancerną. Produkowane na izraelskiej licencji przez rodzime Mesko pociski Spike to konstrukcja, która powinna poradzić sobie właściwie ze wszystkimi współczesnymi czołgami. Jednak pociski te są bardzo drogie. Cena jednej rakiety to około 100 tys. dolarów. Ogranicza to w znacznym stopniu nie tylko szkolenie żołnierzy, lecz również sposób użycia pocisków na polu walki. Operator raczej nie użyje ich do zniszczenia wrogiego bojowego wozu piechoty, a już na pewno nie ciężarówki czy samochodu opancerzonego. A czasem to lepszy pomysł na powstrzymanie wroga niż bezpośrednia walka z czołgami. Szczególnie dla żołnierzy obrony terytorialnej to doskonały sposób na sparaliżowanie poczynań wojsk wroga. Problem w tym, że nasza armia nie bardzo ma czym wykonywać tego typu zadania, gdyż wyrzutnie RPG-7 powoli muszą być wycofywane ze służby ze względu na ich stan techniczny. Właśnie dlatego kupno nowych granatników, nie tylko przeciwpancernych i jednorazowych, lecz także wielofunkcyjnych i wielorazowych, to sprawa więcej niż priorytetowa.

Za kilka dni, dokładnie 21 lutego, minie 12 lat od dnia, kiedy polski żołnierz po raz pierwszy użył – oczywiście w ramach szkolenia poligonowego – przeciwpancernego pocisku kierowanego Spike. Podczas „premierowego” strzelania st. sierż. Mariusz Arnista stanął na wysokości zadania. Wystrzelona przez niego rakieta bezbłędnie trafiła (uderzając z góry) w wieżę oddalonego o około kilometr czołgu T-72M i wypaliła w niej imponującą dziurę. To co stało się wówczas w kabinie, dobrze odwzorowały dwa manekiny odgrywające rolę załogi pojazdu. Temperatura była tak wysoka, że uległy one w znacznym stopniu stopieniu. Łatwo sobie wyobrazić, co stałoby się z człowiekiem.

Przez 12 lat służby Spików w naszej armii nie tylko uruchomiono ich licencyjną produkcję w rodzimym Mesko, lecz również znacząco je udoskonalono, eliminując m.in. smużenie, które występowało w warunkach dużej wilgotności powietrza, a także poprawiono celność przez rozwiązanie problemów komunikacyjnych na linii wyrzutnia (operator) – pocisk. Niestety, nie zmieniło się jedno. Bardzo wysoki koszt rakiety. To nadal około 100 tys. dolarów za pocisk.

Ktoś powie, że 100 tys. za zniszczenie wartego dziesiątki milionów czołgu to i tak świetny interes. Zgadzam się. Jednak wysoki koszt bojowej rakiety oznacza, że żołnierze nie strzelają z nich tak często, jak powinni, aby opanować potrzebne umiejętności. Pewnie, są trenażery i symulatory. Ale one nigdy, nawet gdy są z najwyższej półki, nie oddadzą w stu procentach tego, co czuje żołnierz, gdy używa prawdziwej broni. Inną konsekwencją wysokiej ceny pocisku Spike jest jego ograniczone użycie na polu walki.

Z dużym prawdopodobieństwem możemy przyjąć, że operator pocisku nie użyje go do zniszczenia wrogiego BWP, a już na pewno nie ciężarówki czy wozu opancerzonego, bo koszt kontra efekt. Do tego typu działań żołnierze dysponują inną bronią – jednorazowymi lub wielorazowymi granatnikami ręcznymi. Problem tkwi w tym, że nasza armia nie tylko wycofała jednorazowe wyrzutnie RPG-76 Komar, lecz w najbliższym czasie będzie musiała wycofać ze służby również wielorazowe wyrzutnie RPG-7.

Co to oznacza? Ano to, że wkrótce nie tylko jednostki operacyjne zostaną z drogimi Spike’ami, lecz także, co gorsza, praktycznie bez broni przeciwpancernej zostaną tworzone właśnie jednostki obrony terytorialnej. Jasne, do nich również trafią pociski Spike, ale czy żołnierze WOT będą mieli wystarczająco dużo dni szkoleniowych, aby zdobyć uprawnienia do ich użycia? Raczej nie. Dla nich idealną bronią były, są i będą właśnie przeciwpancerne granatniki. Broń prosta w obsłudze i szkoleniu, i na tyle tania, że można uzbroić w nią tysiące żołnierzy WOT, tak by przeciwnik miał świadomość, że zza każdego rogu, z każdego okna może się w każdej chwili odezwać świst rakiety. Śmiercionośnej nie dla czołgu, lecz dla pojazdu dowódcy, ciężarówki z amunicją czy wozu łączności.

Dlatego uważam, że jak najszybsze wyposażenie naszej armii w nowe typy granatników jedno- i wielorazowego użytku powinno być priorytetem zakupów na ten rok. A ponieważ ciekawych propozycji na rynku jest kilka, jestem głęboko przekonany, że powinniśmy się zdecydować tylko na takie, których produkcja zostanie uruchomiona w Polsce.

Krzysztof Wilewski , publicysta portalu polska-zbrojna.pl

dodaj komentarz

komentarze

~Scooby
1487262780
Wyślijcie z 10 000 sztuk Komarów na Ukrainę. Niech sprawdzą przydatność. Mnie się on podoba. Do zadań na ciężarówki to raczej mini spike a do close -rozwałki to Matador czy jak go tam zwał RGW -90..
96-69-5D-19

Trwa odbiór pierwszego Gulfstreama
Rozpoznać cel – polscy piloci na misji w Kuwejcie
Polska zbrojeniówka walczy o ukraiński rynek
Polskie drony na eksport
Czy żołnierze pokonają Gortata?
Nowy samolot dla VIP-ów
Bronić i wspierać
Jastrzębie na posterunku
Medal Florence Nightingale dla polskiej pielęgniarki
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Hiszpański desant
„Noble Jump '17” – test mobilności szpicy NATO
Bliskowschodni taniec Trumpa
Kawaleria świętuje
„Baltops ’17” – nie tylko na wodzie
Akrobacje lotnicze nad Krakowem
Polscy politycy po szczycie NATO: uzyskaliśmy to, co chcieliśmy
Przetarg czy z wolnej ręki? Posłowie dyskutowali o samolotach dla VIP
Grupa Wyszehradzka – wspólnota zagrożeń i celów
Saperzy dla IPN
Polki wojskowymi mistrzyniami świata!
Piłkarze walczyli o medale
Arktyczny marsz Rosji
„Różaniec” w rozsypce
Powstanie iwienieckie
Żołnierze walczą o medale w walce w bliskim kontakcie
W Senacie dyskutowano o wojskach obrony terytorialnej
Marynarka świętuje i zaprasza na pokłady okrętów
MON chce zmienić kluczowe dla wojska ustawy
Muzeum Gryf. Czołgi zamiast dywizjonu rakiet
Podchorążowie pod flagą NATO
Skok dla Antosi
Będą podwyżki dla pracowników wojska
Żołnierze walczyli na Turnieju im. Feliksa Stamma
Polska kluczowym krajem wschodniej flanki NATO
Szwajcarski noblista z wykładem na WAT
Drugie miejsce „Machałka” w Diamentowej Lidze
MON dobrze zrealizowało budżet
Comarch na targach Pro Defense
Czarnogóra już w NATO
„Baltops 2017”: sojuszniczy desant w Ustce
Odnaleziono grób ostatniego żołnierza wyklętego?
Krystyna Skarbek, czyli polski Bond
Ćwiczenia CWIX 2017 – silni jednością
Metoda na samobójcę
Płk Ignacy Matuszewski – bohater, o którym trzeba pamiętać
„Dragon” jakiego jeszcze nie było
Kwiatek dla weterana
Śmigłowcowy przetarg pod lupą CBA
Sztandar i patron dla LITPOLUKRBRIG
Nóż w wojsku, czyli 1001 sposobów wykorzystania narzędzia
Wyrok dopiero w lipcu
Order Virtuti Militari ma już 225 lat
Afganistan – kolejna zmiana rozpoczęła dyżur
Dowództwo Generalne świętuje
Szefowie sztabów V4 debatują w Krakowie
Szkolenia i kursy dla terytorialsów
Państwa Grupy Wyszehradzkiej chcą bliższej współpracy
„Pierścień ’17” w Orzyszu
Cedynia, czyli wielka zagadka
Kawaleria wywalczyła awans do klasy okręgowej

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO