moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

Zwycięstwo Polaków na Monte Cassino

73 lata temu oddziały 2 Korpusu Polskiego pod wodzą gen. Władysława Andersa zdobyły ufortyfikowany klasztor na Monte Cassino. Po czterech miesiącach bezskutecznych prób pokonania niemieckiego oporu alianci zaczęli nazywać Monte Cassino wzgórzem nie do zdobycia. Udało się je opanować dopiero Polakom, po ciężkich, kilkudniowych walkach, zakończonych 18 maja.


Opr. Wojskowy Instytut Wydawniczy, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, muzyka: „Czerwone maki na Monte Cassino” sł. Feliks Konarski („Ref-Ren”), muz. Alfred Schὔtz. Śpiewa Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego.

Było po 9 rano 18 maja 1944 roku, gdy 14-osobowy patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich dowodzony przez ppor. Kazimierza Gurbiela piął się po zboczach wzgórza ku ruinom opactwa Benedyktynów na Monte Cassino. Wcześniej na ruinach klasztoru pojawiła się biała flaga i zadaniem oddziału było potwierdzenie niemieckiej kapitulacji. – Musieli pokonać zasieki z drutu kolczastego i pole minowe, posuwając się w górę po otwartym terenie – mówi Cezary Jankowski, sekretarz Koła Żołnierzy 12 Pułku Ułanów Podolskich, powołując się na monografię pułku napisaną przez jego oficerów. Kiedy oddział dotarł pod zniszczone mury opactwa, okazało się, że nieprzyjaciel faktycznie opuścił klasztor, zostało tam tylko kilkunastu rannych Niemców.

Ułański proporczyk

Niedługo potem do klasztoru wbiegł ułan Józef Bruliński z zaimprowizowanym proporczykiem 12 Pułku. Uszył go rankiem plut. Jan Donocik, w cywilu mistrz krawiecki z Przemyśla. Na górny, czerwony płat wziął fragment flagi Czerwonego Krzyża, na dolny – niebieską chustę, którą dostał od narzeczonej. Biały wąski pasek z kolei, biegnący przez środek proporczyka, zrobił z fragmentu bandaża. – Bruliński wgramolił się na sam szczyt klasztornych gruzów i zatknął tam proporczyk na kawałku gałęzi znalezionej gdzieś po drodze – opisywał po wojnie ppor. Gurbiel.

Proporczyk 12 Pułku Ułanów Podolskich, zatknięty 18 maja 1944 r. na zgliszczach klasztoru Monte Cassino przez patrol ppor. Kazimierza Gurbiela, obecnie znajdujący się w zbiorach Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Władysława Sikorskiego w Londynie. Fot. M. Paluch.

Wywieszenie proporczyka wzbudziło wielki entuzjazm, szczególnie w pułku. – Było widomym znakiem, że 2 Korpus Polski wykonał postawione mu przez dowódcę zadanie, a dzięki temu stał się symbolem zwycięstwa Polaków nad Niemcami – czytamy w monografii.

Wkrótce na Monte Cassino załopotała polska flaga, a w południe pod ruinami plut. Emil Czech z 3 Dywizji Strzelców Karpackich odegrał hejnał mariacki, ogłaszając zwycięstwo polskich żołnierzy.

Wzgórze nie do zdobycia

Tak zakończyła się jedna z najcięższych, największych i najkrwawszych batalii frontu zachodniego II wojny światowej. Walki o masyw Monte Cassino – kluczowy element niemieckiej pozycji obronnej tzw. linii Gustawa – toczyły się od początku 1944 roku. Silnie ufortyfikowany pas umocnień przebiegał w najwęższym miejscu półwyspu. Górujący nad nim klasztor Benedyktynów był kluczowym punktem oporu. – Zapewniał kontrolę nad jedyną wówczas drogą do Rzymu i blokował nacierające z południa wojska alianckie – mówi dr Waldemar Wilczewski, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku. Fortyfikacje, w tym wykute w skałach bunkry, obsadziła elitarna niemiecka 1 Dywizja Spadochronowa, wzmocniona dwoma batalionami górskimi. Niemiecka linia obrony była tak skuteczna, że wojska aliantów przez cztery miesiące bezskutecznie walczyły o wzgórze. Oddziały m.in. amerykańskie, angielskie, hinduskie i nowozelandzkie, które brały udział w atakach, straciły w sumie 54 tys. żołnierzy.


W marcu 1944 roku alianci szykowali kolejne, czwarte natarcie. Gen. Oliver Leese, dowódca brytyjskiej 8 Armii, zadanie zdobycia wzgórza i klasztoru zaproponował 2 Korpusowi Polskiemu, dowodzonemu przez gen. Władysława Andersa. Sformowany w ZSRR w większości z zesłańców i więźniów łagrów korpus liczyły 47 tys. żołnierzy. W grudniu 1943 roku przez Bliski Wschód trafił na front włoski i znalazł się w składzie brytyjskiej 8 Armii. Generał podjął wyzwanie, mimo że Monte Cassino uchodziło za twierdzę nie do zdobycia. – Anders wiedział, jak trudne jest to zadanie, ale uznał, że jeśli uda się zdobyć wzgórze, będzie to ważny symbol polskiego czynu zbrojnego na Zachodzie – mówi historyk z IPN.

Sam gen. Andres we wspomnieniach zapisał: „Wykonanie tego zadania ze względu na rozgłos, jaki Monte Cassino zyskało wówczas w świecie, mogło mieć duże znaczenie dla sprawy polskiej. Byłoby najlepszą odpowiedzią na propagandę sowiecką, która twierdziła, że Polacy nie chcą się bić z Niemcami”.

Walka pod ostrzałem

Atak rozpoczął się 11 maja o godzinie 23 od silnego ostrzału artyleryjskiego niemieckich pozycji. Potem ruszyło natarcie. – Zadanie, które nam przypadło, rozsławi na cały świat imię żołnierza polskiego. Niech lew mieszka w Waszym sercu – przemówił generał do swoich żołnierzy w przeddzień szturmu.

Polakom z początku udało się opanować niektóre pozycje, ale walka pod niemieckim ostrzałem, na otwartym i zaminowanym terenie, przyniosła duże straty. Po całodniowych starciach nasi żołnierze zostali zmuszeni do odwrotu. – Choć nie udało się zdobyć klasztoru, pierwszy atak umożliwił rozpoznanie wrogich pozycji – tłumaczy dr Wilczewski. Ponadto dzięki zaangażowaniu Niemców w walki z polskimi oddziałami, Brytyjczykom nacierającym doliną rzeki Liri u stóp masywu udało się przełamać tamtejszą linię obrony.


Kolejne uderzenie ruszyło rankiem 17 maja. 2 Korpus nacierał na najtrudniejszym odcinku – od północy na grzbiet górski łączący pozycje niemieckie z klasztorem. – Atakowaliśmy na niemal nieosłoniętym terenie, pod niemieckim ostrzałem, a górski rejon był naszpikowany minami i zamaskowanymi stanowiskami ogniowymi – opowiadał kilka lat temu na spotkaniu z dziennikarzami kpr. Józef Małecki, jeden z uczestników bitwy.

Żołnierze Andersa po ciężkich walkach opanowali kluczowe dla obrony góry klasztornej wzgórza 593 i 569, zdobyli też m.in. grzbiet zwany „Widmo”. Jednocześnie na niemieckie tyły wszedł Francuski Korpus Ekspedycyjny.

– Wykrwawieni i okrążani Niemcy uznali, że dalszy opór jest bezcelowy i w nocy z 17 na 18 maja opuścili opactwo – mówi historyk. Zostali tylko ranni, którzy wczesnym rankiem 18 maja wywiesili na ruinach białą flagę. Droga na Rzym była otwarta, alianci zdobyli miasto dwa tygodnie później.

Włoski cmentarz

Polacy sukces pod Monte Cassino okupili jednak dużymi stratami. W majowym natarciu poległo 923 żołnierzy, blisko 3 tys. zostało rannych. Pochowano ich na powstałym u stóp wzgórza cmentarzu. Spoczywa tam, pośród swoich żołnierzy, także gen. Anders, zmarły w Londynie w 1970 roku.


– Bitwa pod Monte Cassino przeszła do historii jako jedna z naszych ważniejszych potyczek militarnych – podkreślał 14 maja podczas święta jednostki gen. dyw. Cezary Podlasiński, dowódca Centrum Operacji Lądowych – Dowództwa Komponentu Lądowego, noszącego imię gen. Andersa.

Po bitwie Polacy ruszyli w pościg za Niemcami wzdłuż wybrzeża Morza Adriatyckiego. Wyzwolili Ankonę, przełamali linię Gotów, czyli system umocnień niemieckich osłaniający dolinę Padu, i walczyli w bitwie o Bolonię. W walkach brał udział 12 Pułk Ułanów, który swój szlak bojowy zakończył w miejscowości Brisighella pod Bolonią. 6 maja 1947 roku pułk został rozwiązany. Dziś jego tradycje kontynuuje 12 Batalion Dowodzenia Ułanów Podolskich z 12 Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej.

O walczących o klasztorne wzgórze w maju 1944 roku przypominają rocznicowe uroczystości na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino. W tym roku we mszy i apelu pamięci 18 maja weźmie udział prezydent Andrzej Duda. Dzień wcześniej hołd żołnierzom złożył Antoni Macierewicz, minister obrony narodowej.

***

Polacy co roku czczą pamięć bohaterów spod Monte Cassino. Trzy lata temu we Włoszech zorganizowano specjalny bieg. Siedmiu komandosów z Lublińca oraz Naval – były żołnierz GROM-u i wojskowi sportowcy znaleźli się w grupie 1052 Polaków, którzy w koszulkach z nazwiskami poległych pod Monte Cassino, wzięli udział w biegu na szczyt. Wcześniej, pięć lat temu, szczyt Monte Cairo zdobyli członkowie Grupy Rekonstrukcji Historycznej 1SK Commando. – Mieliśmy na sobie mundury i wyposażenie, przedzieraliśmy się przez zarośla, a temperatura była bardzo wysoka  – wspomina Przemysław Kapturski, rekonstruktor z GRH 1 SK Commando. – Dotarliśmy na szczyt dopiero po siedmiu godzinach. Byliśmy naprawdę wykończeni, a przecież nikt do nas nie strzelał, przed nikim się nie ukrywaliśmy. Mieliśmy nieporównywalnie łatwiej niż jak żołnierze w czasie II wojny światowej  – dodaje.




Anna Dąbrowska , ek

autor zdjęć: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Ludmiła Pilecka / Wikimedia, arch. Przemysława Kapturskiego

dodaj komentarz

komentarze

~rambo
1495269960
Gen Anders był obowiązany zgodnie z hierarchią słuchać gen Sosnkowskiego jednak wolał zakozaczyć krwią swoich ludzi.Wystarczyło tak jak mówił gen. Sosnkowski uderzyć z lewego skrzydła a co zrobił potem gen Juine i Francuzi mają z czego się cieszyć. CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!!!
8F-D5-2F-9E

W weekend – NATO Days w Polsce
Łączymy siły
Wojskowe uczelnie nie powinny żebrać
Amerykańscy żołnierze uczą się polskiej historii
Miliard więcej na modernizację
„Proobronni 2017” w Lublińcu
Generał Kościuszko – przyjaciel wolności
Modernizacja Bergepanzerów 2
Minister Macierewicz z wizytą w Waszyngtonie
Sześć medali zapaśników na wojskowych mistrzostwach świata
„Kormoran” przebadany
Czy w szkołach będzie wychowanie proobronne?
Najsilniejsi w służbach mundurowych
Islamski feniks
Legioniści w boju
Biegacze walczyli o Nóż Komandosa
Wsparcie dla weteranów będzie większe
Specjalsi z Gruzji wykonali zadanie
Polacy jadą na misję szkoleniową do Iraku
Nowy sprzęt do obsługi samolotów
Minister obrony o szkoleniu wojskowym studentów
Polsko-gruziński test specjalsów
Polski podchorąży na West Point
Przetarg na wroga
Takiej wieży nie ma nikt
Narażali życie, by ratować innych
Czternastka polata dłużej
Pustelnik, czyli nowe rakiety dla polskiej armii
Zwycięstwo pięcioboistów z Czarnej Dywizji
Jastrzębie wracają z Litwy do domu
Amerykańskie Herculesy wylądowały w Powidzu
Polowa akademia „Combat Alert”
Weryfikacja Czesława Juźwika to nie zadanie MON
„Wieniec” na drodze niemieckiego transportu
Bohaterowie z lilijkami
Techniki wspinaczkowe w walce, czyli „górale” atakują
Kobiety na misjach obserwacyjnych
Jak most Syreny
Polska w grze o amerykańską brygadę
Konflikt bratanków
Eksportowy sukces Nitro-Chemu
Gala MMA w Siedlcach
Fort zagłady
Centrum Kontrwywiadu NATO działa w Krakowie
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Generał „Tysiąc” świętowałby dziś 110 urodziny
Posłowie rozmawiali o sytuacji materialnej wojskowych
Rosja i deja vu
Wsparcie dla misji Air Policing
Przedsiębiorcy na rzecz obronności
Posłowie o wspólnej polityce obronnej Unii Europejskiej
Nowa instrukcja lotów HEAD do końca roku
W co gra Kim?
Zbierają doświadczenia w pustynnych warunkach
Drugie życie Challengerów

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO