Krajobraz miasta niepokoju

Do prawdziwego zwycięstwa z tzw. Państwem Islamskim potrzeba znacznie więcej niż tylko przejęcia kontroli nad zajmowanym przez nie terytorium.

Premier Iraku Hajdar al-Abadi, ogłaszając 26 czerwca całkowite wyzwolenie Al-Falludży spod władzy Państwa Islamskiego, wyznaczył kolejny cel – odbicie Mosulu. Gdyby udało się to osiągnąć, w istocie mógłby nastąpić kres panowania tej organizacji w północno-zachodniej części Iraku. Stopniowe przejmowanie kontroli na terenach uprzednio zajętych przez dżihadystów oznacza jednak konieczność intensyfikacji działań na rzecz stabilizacji państwa i tworzenia wspólnej tożsamości mieszkańców Iraku. Okazywana przez tamtejszy rząd radość niewiele bowiem znaczy dla tysięcy mieszkańców miasta zmuszonych do ucieczki. Podobnie jak dla ponad 3 mln Irakijczyków, którzy po 2003 roku stali się uchodźcami we własnym kraju. Konsekwencją strat terytorialnych Państwa Islamskiego jest nasilenie ataków w Bagdadzie, a przy tym wzrost poczucia zagrożenia ludności cywilnej i spadek zaufania do irackich polityków. Wyparcie islamistów z Al-Falludży rozpoczyna zatem prawdziwą walkę, którą musi stoczyć iracki rząd, by odbudować zaufanie wśród obywateli i poczucie wspólnoty narodowej. W praktyce może się to okazać niezwykle trudne, zwłaszcza gdy w Al-Falludży powiewają irackie flagi.

Nowe cele

Przejęcie kontroli nad miastem, które od stycznia 2014 roku znajdowało się w rękach islamistów, oznacza dla irackiego rządu konieczność formułowania długofalowych planów politycznych, w których nowe cele polityki demograficznej powinny zająć miejsce nadrzędne. Dotyczy to oczywiście problemu przymusowych migracji, powodowanych działaniami wojennymi, w prowincji Al-Anbar, w szczególności zaś w Al-Falludży. Należy jednak pamiętać, że to właśnie mieszkańcy tego miasta protestowali przeciwko szyickiemu rządowi, na którego czele stał do 2014 roku Nuri al-Maliki, oskarżając go o marginalizację sunnitów. Spójna polityka społeczna i demograficzna oraz większe zaangażowanie sunnitów to konieczność. Faktycznie bowiem wcześniejsze sukcesy w walce z Państwem Islamskim, odbicie Tikritu oraz Ar-Ramadi, obnażyły nie tylko brak dalekosiężnej strategii w walce z terrorystami, lecz także bardzo silne animozje szyicko-sunnickie. W Tikricie przerodziły się w chęć dokonania przez szyickie bojówki odwetu na mieszkańcach miasta za masakrę przedstawicieli tego odłamu islamu, do której doszło w 2014 roku.

Al-Falludża, przeciwieństwo Tikritu, to miasto zdominowane przez arabskie klany, z religijnym społeczeństwem, jednorodnym w swojej niechęci względem Amerykanów i sprzeciwie wobec rządu w Bagdadzie. Zdaniem analityków, znaczna część mieszkańców z obojętnością przyjęła, przynajmniej na początku, wkroczenie do miasta bojowników Państwa Islamskiego w 2014 roku. Nieufność ludności to bodaj najmniejszy problem, przed jakim staje rząd iracki. Znacznie ważniejsze wydają się konsekwencje traumy wywołanej tak długim panowaniem islamistów.

Odkryta tuż po wyzwoleniu miasta „fabryka” broni w jednej ze szkół każe uwzględnić propagandowy, ideologiczny i indoktrynacyjny charakter działań terrorystów. Mogą one wywoływać wiele problemów społecznych. Noman Benotman i Nikita Malik w opublikowanym niedawno raporcie zatytułowanym „The Children of Islamic State” dowodzą, że działania Państwa Islamskiego na obszarach przez nie kontrolowanych zmierzają w pierwszej kolejności do indoktrynacji dzieci, oswojenia ich z przemocą poprzez przymuszanie do uczestnictwa w egzekucjach czy oglądania nagrań ukazujących ich przebieg. Jeśli zatem chodzi o wyzwolenie Al-Falludży, to konieczny jest przekaz alternatywny, w którym przemoc nie będzie wartością. Jest to niezwykle trudne, zważywszy na działania terrorystów, zmierzające do konfliktowania społeczności. Nie sposób pominąć tu antyszyickiej propagandy, która wpływa na postrzeganie rządu, irackich wojsk, a w konsekwencji również szyickich sąsiadów. 

Odmienne interesy

Specyfika miasta wpływa na odmienne oceny jego przyszłości. Dla Amerykanów to raczej Mosul – a nie Al-Falludża – znajdował się na liście działań priorytetowych. Jednak z punktu widzenia irackiego rządu niewielka odległość miasta od Bagdadu, zapewniająca dogodne miejsce do planowania akcji w stolicy, kazała uznać je za priorytet w kontekście bezpieczeństwa wewnętrznego.

Al-Falludża obnaża krzyżujące się, a nierzadko wykluczające, interesy podmiotów zaangażowanych w politykę wewnętrzną Iraku. Chodzi tu zwłaszcza o USA oraz Iran. To właśnie Iran był zainteresowany, zdaniem Amerykanów, przyznaniem większego znaczenia temu miastu. Obecność Ghasema Solejmaniego, irańskiego generała, który miał konsultować z Irakijczykami strategię ataku na islamistów, wskazuje bezpośrednio na zaangażowanie Iranu. Ogromną rolę w wyzwoleniu miasta odegrały szyickie jednostki Al-Haszd al-Szaabi, podlegające irackiemu premierowi. Ich udział w walkach krytykowali Amerykanie, powołując się na rozmowy i ustalenia po zajęciu Tikritu w 2015 roku – zgodnie z nimi bojówki szyickie, a dodatkowo proirańskie, miały nie uczestniczyć w wyzwalaniu miast sunnickich.

To, co się stało w Al-Falludży, dowiodło jednak, że Irańczycy mają ogromne wpływy w Iraku i pełne zwycięstwo bez ich udziału może nie być możliwe. Są zainteresowani poprawą bezpieczeństwa u swojego zachodniego sąsiada oraz skuteczną walką z Państwem Islamskim, którego działania postrzegają jako zagrożenie (irańska Press TV informowała o planowanych zamachach w Teheranie). Wydaje się zatem, że to zwycięstwo wzmacnia pozycję Iranu, pogłębiając jeszcze współpracę tego kraju z rządem Abadiego. Świadczą o tym wymowne słowa Alego Laridżaniego, przewodniczącego irańskiego parlamentu, który w końcowej fazie walk o Al-Falludżę gratulował Irakijczykom zwycięstwa.

Konsekwencje zagrożenia

Utrata przez Państwo Islamskie kontroli nad kolejnym miastem w Iraku wzmaga częstotliwość ataków dokonywanych w stolicy kraju, Bagdadzie. Zamach, do którego doszło 3 lipca, kilka dni przed końcem ramadanu, w centrum handlowym. W dzielnicy szyickiej, stanowiącym miejsce spotkań po zakończeniu dnia postu, pochłonął ponad 250 ofiar. Ukazuje on brutalność i skuteczność akcji prowadzonych przez islamistów.

Atak, najkrwawszy tego typu od 2003 roku, był obliczony na wywołanie stanu zagrożenia, a tym samym kompromitację rządu, zwłaszcza zaś prowadzonej przez niego polityki w dziedzinie bezpieczeństwa. W konsekwencji Mohammed Salem al-Ghabban, minister spraw wewnętrznych Iraku, podał się do dymisji. Wcześniej jednak – w czasie gdy toczyły się w Al-Falludży walki – był zmuszony niejednokrotnie odpowiadać na zarzuty dotyczące dokonywanych przez szyickie jednostki zbrojne aktów przemocy wobec sunnitów. Odnosi się to jednak do szerszego problemu – braku zaufania do rządu.

Wzrost niezadowolenia ludności cywilnej jest konsekwencją permanentnego stanu zagrożenia. Wszystko to powoduje, że świętowanie zwycięstw w Iraku jest niezwykle krótkie. Zaid al-Ali, prawnik, autor książki „The Struggle for Iraq’s Future”, dowodził, że korupcja, niekompetencja rządu, animozje religijne oraz konflikty klanowe niwelują możliwość osiągnięcia narodowego konsensusu, osłabiając skuteczność Irakijczyków w walce z dżihadystami. Al-Ali przekonuje, że dla prawdziwego zwycięstwa z Państwem Islamskim potrzeba znacznie więcej niż tylko przejęcia kontroli nad terytorium. Niezbędny jest skuteczny plan budowania irackiej kultury prawa oraz zaufania.

Al-Falludża jest częścią irackiej układanki politycznej, targanej przeciwstawnymi siłami, rozdartej między lokalnością a ponadlokalną wizją państwa, która wydaje się wciąż niejasna. Faleh al-Issawi, reprezentujący władze lokalne w prowincji Al-Anbar, wskazuje na konflikt wśród przywódców. Lojalność jest dzielona między zwaśnione klany, a poszczególne partie szukają możliwości udziału w umowach w sprawie odbudowy. Prowincja od trzech lat bowiem nie otrzymuje z Bagdadu środków na ten cel. Można oczekiwać, że wyzwolenie Al-Falludży zaogni lokalne konflikty, a tym samym wpłynie również na postawę rządu, który, rozwiązując zarzewie lokalnych sporów, zmonopolizuje również politykę lokalną.

Renad Mansour, pracujący dla Carnegie Middle East Center, nazwał niedawno Al-Falludżę „mikrokosmosem kryzysu reprezentacji”, który panuje w Iraku, dowodząc, że pozbawieni reprezentacji politycznej sunnici się radykalizują. Prawdziwe zwycięstwo w tym mieście będzie polegać na umiejętności włączenia ich do programu budowania przyszłości kraju. Czy jest to możliwe? Michael Knights z Washington Institute for Near East Policy dowodzi, na podstawie obserwacji i przeprowadzonych w ostatnich miesiącach rozmów, że przywódcy szyiccy oraz sunniccy w Iraku są gotowi do podjęcia wspólnych wysiłków na rzecz przełamania niechęci i pełnego pojednania. Zauważa jednak, że to, co jest możliwe na poziomie lokalnym, trudno osiągnąć w skali całego państwa. Podziały wewnętrzne w Iraku działają na korzyść Państwa Islamskiego. Jedyną zatem skuteczną bronią okazuje się budowanie wspólnej irackiej tożsamości, co oczywiście w praktyce może być bardzo trudne.

Al-Falludża i Co dalej?

Dane publikowane przez różne agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych wskazują, że miasto w trakcie działań wojennych praktycznie się wyludniło. W skali całego kraju już ponad 3 mln obywateli musiało opuścić miejsca zamieszkania, z tego 40% to mieszkańcy prowincji Al-Anbar. Odbudowa i umożliwienie powrotu uchodźcom to oczywiście priorytety i działania na najbliższe tygodnie. W dłuższej jednak perspektywie konieczne będzie sformowanie przez iracki rząd nowego programu politycznego i niwelowanie potencjalnych kryzysów. W wywiadzie dla arabskiej sekcji BBC były premier Nuri al-Maliki krytykował obecny rząd za brak skuteczności i wyraził gotowość powrotu na urząd premiera, jeśli oczywiście taką wolę wyrażą koalicjanci, stanowiący większość w irackim parlamencie. Jeśli jednak do tego dojdzie, to będzie można się obawiać powrotu do marginalizacji sunnitów i wzrostu animozji społecznych. A to zdecydowanie niekorzystnie wpłynęłoby na nowy front walki z Państwem Islamskim i o Mosul. Jest bardzo prawdopodobne, że na początku muzułmańskiego nowego roku – w październiku – siły irackie i koalicjanci przystąpią do ofensywy. Zwycięstwo w Al-Falludży daje nadzieję i jak każde zwycięstwo stanowi wyzwanie w kontekście przyszłości.       

 

Marcin Rzepka

autor zdjęć: JOEL A. CHAVERRI, USMC





Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO