Nie tylko katiusza

Jedną z nowych broni, które pojawiły się na polach bitew II wojny światowej, była artyleria rakietowa.

Pierwsze przymiarki do stworzenia artylerii rakietowej w armiach europejskich podejmowano już w XIX wieku, ale dopiero podczas II wojny światowej zaczęto masowo wykorzystywać jej różne systemy. Najbardziej zaawansowane prace nad tą bronią prowadzono w okresie międzywojennym w hitlerowskich Niemczech i Związku Sowieckim, i to Sowieci pierwszy raz użyli jej na polu bitwy. Część publikacji podaje, że było to 7 lipca 1941 roku pod Orszą na Białorusi, według innych – tydzień później, w rejonie miejscowości Rudnia, 70 km na północny zachód od Smoleńska, na początku dwumiesięcznych walk o to strategiczne miasto. Panuje natomiast zgodność, że w obu wypadkach wykorzystano eksperymentalną baterię siedmiu wyrzutni BM-13-16.

Moździerz gwardyjski

W Związku Sowieckim tajne prace nad stworzeniem naziemnej artylerii rakietowej, wykorzystującej pociski RS-132 opracowane dla lotnictwa, rozpoczęły się na długo przed wybuchem wojny z Niemcami. Dowództwo Armii Czerwonej zleciło je Instytutowi Naukowo-Badawczemu Napędu Odrzutowego w czerwcu 1938 roku. Ostatecznie powstała mobilna wyrzutnia BM-13-16 z 16 szynami startowymi dla pocisków M-13 kalibru 132 mm ważących po 42 kg. Jako pierwsze platformy dla wyrzutni wykorzystano ciężarówki ZiS-5, ZiS-5W i ZiS-6. Później do ich przenoszenia dostosowano również ciągniki artyleryjskie STZ-5, ciężkie czołgi KW-1 oraz różne ciężarówki dostarczane jako pomoc wojskowa ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Rosjanie nieformalnie nazywali wyrzutnię artylerii rakietowej „katiuszą”. Oficjalnie określano je jako „moździerze gwardyjskie”.

W chwili niemieckiego ataku na Związek Sowiecki było wyprodukowanych 40 wyrzutni. Projekt ten był tak tajny, że w początkowej fazie wojny sowiecka artyleria rakietowa pozostawała pod pełną kontrolą wojsk NKWD. Bateria złożona z czterech wyrzutni mogła wystrzelić w czasie do 10 s 4,35 t materiałów wybuchowych, które spadały na obszar 10 ha. Zasięg pocisku M-13 wynosił, zależnie od wersji, od 5500 do 9500 m. Katiusze nie były bronią celną, ale wywoływały ogromny efekt psychologiczny w oddziałach wroga. Ich pierwsze użycie całkowicie zaskoczyło niemieckich wojskowych, którzy nie zdawali sobie sprawy z istnienia potężnej broni. Lawina ognia, która spadła na żołnierzy Wehrmachtu, wzbudziła wśród nich panikę. Niemcy wycofali się w popłochu. Ze względu na charakterystyczny dźwięk wystrzeliwanych pocisków nazwali katiusze „Stalinorgel”, czyli „organy Stalina”.

Sowieccy konstruktorzy ciągle udoskonalali broń rakietową. W sierpniu 1941 roku został zaaprobowany pocisk rakietowy M-8 kalibru 82 mm. Jego mniejsza masa pozwoliła zwiększyć liczbę szyn startowych w wyrzutniach. BM-8 na platformie ciężarówki miała ich 36, a na podwoziach lekkich czołgów T-40 i T-60 po 24. Zasięg, zależnie od wersji pocisku, wynosił 5000–5500 m.

8 sierpnia 1941 roku Józef Stalin rozkazał sformować osiem pułków moździerzy gwardyjskich, z których każdy miał trzy dywizjony po trzy baterie, czyli 36 wyrzutni BM-8 lub BM-13. Jednocześnie, przed końcem 1941 roku, stworzono samodzielne dywizjony. Liczba wyrzutni katiusz przekroczyła w tym czasie 550.

W 1942 roku opracowano w Związku Sowieckim nowy pocisk M-31 kalibru 300 mm o masie około 92 kg i zasięgu 4000 m. Początkowo wystrzeliwano je ze statycznych wyrzutni ramowych stawianych na ziemi, zawierających cztery, a później osiem pocisków. Ciężkie wyrzutnie rakietowe organizowano w brygady i dywizje. Od 1944 roku była produkowana mobilna wyrzutnia BM-31 na ciężarówce, z 12 pociskami. Wyrzutnie były też montowane na jednostkach pływających oraz na platformach kolejowych. W końcu wojny Armia Czerwona miała już ekwiwalent 518 baterii artylerii rakietowej i około 6700 różnych wyrzutni.

Krowy i szafy

W latach trzydziestych XX wieku prace nad artylerią rakietową podjęto w Trzeciej Rzeszy. Niemcy, podobnie jak Sowieci, starali się ukryć prawdę o tworzonej broni, nadając jej nazwę „Nebelwerfer”, czyli „miotacz mgieł”. Miała ona sugerować, że jest to urządzenie do zadymiania dla jednostek chemicznych. Pierwsze ich konstrukcje były moździerzami. Wyrzutnią rakietową był natomiast 15-cm Nebelwerfer 41, opracowany w latach 1937–1939, który miał sześć wyrzutni rurowych z pociskami kalibru 150 mm. Te zaś znajdowały się na łożu z trzema rozstawianymi podporami i demontowanymi kołami. Pociski wystrzeliwano za pomocą zapalarki elektrycznej. Ich zasięg wynosił 1900–2200 m. W wypadku prochu bezdymnego zwiększał się do 6900 m. Broń trafiła do jednostek Wehrmachtu po upadku Francji w czerwcu 1940 roku. Do końca wojny powstało 6000 wyrzutni 15-cm Nebelwerfer 41.

W 1940 roku w Niemczech opracowano ciężką wyrzutnię rakietową Schweres Wurfgerät 40 dla pocisków kalibru 280 i 320 mm, która była drewnianą ramą ustawianą na ziemi. Same pociski odpalano bezpośrednio z drewnianych skrzyń, w których je dostarczano. Wyrzutnie te montowano też na różnych pojazdach. W 1941 roku powstała mobilna wyrzutnia 28/32-cm Nebelwerfer 41 z sześcioma pociskami, holowana przez ciągnik. Wyprodukowano jej 345 egzemplarzy. Mankamentem był mały zasięg pocisków, do 2200 m.

Znacznie lepszy parametr miała pięcioprowadnicowa wyrzutnia 21-cm Nebelwerfer 42, zamontowana na tym samym łożu co 15-cm Nebelwerfer 41. Wystrzeliwane z niej pociski o masie 112,6 kg mogły razić cele odległe o 7850 m. Prawdopodobnie powstało co najmniej 1487 wyrzutni tej wersji.

Inną konstrukcją z tej rodziny był 30-cm Nebelwerfer 42, który wprowadzono do użycia w 1943 roku. Sześcioprowadnicowa wyrzutnia wystrzeliwała pociski 127-kilogramowe. Jej donośność wynosiła 4550 m, czyli była dwa razy większa niż wyrzutni 28/32-cm Nebelwerfer 41. Wyprodukowano przynajmniej 700 egzemplarzy 30-cm Nebelwerfer 42.

Kolejną niemiecką konstrukcją była rurowa, dziesięcioprowadnicowa wyrzutnia 15-cm Panzerwerfer 42, którą instalowano na pojeździe półgąsienicowym Opel Maultier. Jej donośność wynosiła 7850 m. Niemcy użyli swej artylerii rakietowej podczas powstania warszawskiego w 1944 roku. Polacy nadali nebelwerferom własne przydomki, jak „szafa” i „krowa”. Podobnie jak w wypadku „organów Stalina”, nazewnictwo miało związek z charakterystycznym dźwiękiem startujących pocisków.

Rakietowe desantowce

Własne konstrukcje artylerii rakietowej stworzyli alianci zachodni, którzy zaczęli prace nad taką bronią znacznie później niż Niemcy czy Sowieci. Jedną z nich była amerykańska wyrzutnia T34 Calliope, którą montowano nad wieżą średniego czołgu M4 Sherman. Składała się z 60 rur i wystrzeliwała rakiety M8 kalibru 114 mm. Opracowano też wersję T34E1 z 64 rurami oraz T34E2 z 60 rakietami kalibru 183 mm. Calliope były używane w niewielkiej ilości w latach 1944–1945.

Zestaw Mattress był z kolei dziełem brytyjsko-kanadyjskim. Konstruktorzy zastosowali w nim pociski rakietowe, które składały się z silnika rakietowego, przejętego od lotniczej rakiety RP-3, o średnicy 76 mm, i z głowicy bojowej, o średnicy 127 mm, z pocisku artylerii okrętowej. Ich donośność wynosiła około 7300 m. Holowana wyrzutnia mogła mieć 16 lub 30 pocisków. Szybkostrzelność wynosiła cztery pociski na sekundę.

Znacznie bardziej imponująca była wersja Sea Mattress. Otóż alianci zamontowali wyrzutnie z setkami pocisków rakietowych na przerobionych barkach desantowych – Landing Craft Tank (Rocket). Na pokładzie mogło ich być od 972 do1044 (1066) sztuk gotowych do użycia, a wraz ze zmagazynowanymi aż 5000. LCT(R) prowadziły ostrzały plaż, odpalając elektrycznie salwy po 39–42 rakiety uzbrojone w głowice odłamkowe, zapalające i dymne, zanim wylądowały na nich siły desantu. Wyjątek stanowiło 36 rakiet przygotowanych do odpalenia w 12 salwach po trzy. Donośność rakiet zapalających przekraczała 3500 m.

Pierwszy raz sześć LCT(R) należących do Royal Navy użyto w trakcie lądowania aliantów na Sycylii w lipcu 1943 roku. W styczniu 1944 roku cztery barki z rakietami wspierały desant pod Anzio. W US Navy 15 grudnia 1943 roku została utworzona specjalna grupa wsparcia. Przydzielono jej wówczas 14 barek LCT(R) przekazanych przez Brytyjczyków. 36 amerykańskich i brytyjskich LCT(R) uzbrojonych w rakiety użyto podczas lądowania w Normandii 6 czerwca 1944 roku. Kilka tygodni później 19 z tych jednostek wysłano na Morze Śródziemne, gdzie w sierpniu 1944 roku wspierały lądowanie wojsk alianckich na południu Francji. W końcowej fazie wojny na Pacyfiku, w trakcie walk o Okinawę, US Navy używała z kolei 12 uzbrojonych w wyrzutnie rakiet jednostek Landing Ship Medium (Rocket) – LSM(R)-188. Osiem z nich miało 75 wyrzutni Mk36 z czterema pociskami i 30 Mk30 z sześcioma. Na pokładach czterech było natomiast po 85 automatycznych wyrzutni M51. Wcześniej Amerykanie zamontowali wyrzutnie rakiet na barkach desantowych piechoty. Jednostki te nosiły oznaczenie Landing Craft Infantry (Rocket) i pierwszy raz użyto ich w końcu 1943 roku podczas walk o wyspę Nowa Brytania. Jednostka mogła wystrzelić 504 rakiety.

Tadeusz Wróbel





Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO