Prestiżowe akademie

Z prof. Wojciechem Fałkowskim o planowanych zmianach w wyższym szkolnictwie wojskowym rozmawiają Anna Dąbrowska i Paulina Glińska.

 

Zapowiedziano, że pięć uczelni wojskowych stanie się szkołami prestiżowymi i elitarnymi. Co to oznacza dla Akademii Sztuki Wojennej, która ma powstać w miejsce Akademii Obrony Narodowej?

Naszą intencją jest utrzymanie i rozwój uczelni z Rembertowa, podnoszenie jej poziomu dydaktycznego i naukowego. Reforma AON-u była konieczna z kilku powodów. Przede wszystkim, uczelnia w stopniu jeszcze większym niż dotychczas musi być dopasowana do potrzeb wojska, kadry dowódczej, wyższych oficerów. Profil działalności Akademii powinien uwzględniać nową sytuację geopolityczną i współczesne wyzwania w dziedzinie obronności, odpowiadać bieżącym i perspektywicznym potrzebom sił zbrojnych. Nastąpiła wyraźna zmiana w prowadzeniu wojen, pojawiły się ich nowe typy i uczelnia musi to brać pod uwagę. Ponadto dziś Akademia, choć jest uczelnią wojskową, praktycznie wojskowych nie kształci. Obecnie są tam jedynie żołnierze kursanci. Na studiach pierwszego stopnia kwalifikacje zdobywa natomiast ponad 7 tys. słuchaczy cywilnych, nie ma ani jednego wojskowego.

 

Na czym, oprócz nadania nowej nazwy, będą polegały zmiany?

Przekształcimy struktury uczelni, zmiany obejmą też kadrę wykładowczą. Ponadto od nowego roku akademickiego będą funkcjonowały trzy, a nie jak dotąd dwa wydziały. Do bezpieczeństwa narodowego i zarządzania dojdzie dowodzenie, które będzie wydziałem stricte wojskowym. Dostosujemy też kształcenie do oczekiwań współczesnej armii. Oferta dydaktyczna i naukowo-badawcza będzie związana z bezpieczeństwem i obronnością państwa. Teraz na uczelni trwają prace nad przygotowaniem potrzebnych kierunków i programów. Akademia Sztuki Wojennej będzie też przede wszystkim kształcić i szkolić żołnierzy.

 

A co z cywilnymi studentami, którzy obecnie uczą się w AON-ie?

Wszyscy będą mogli skończyć studia. Nikogo nie chcemy wyrzucać czy przenosić. Nie zamierzamy zresztą całkowicie rezygnować ze studentów cywilnych, bo są oni na uczelni wojskowej potrzebni. Wprowadzają inne spojrzenie, inny styl bycia, konkurencyjność. Takich słuchaczy będziemy kształcić przede wszystkim w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego i obronności państwa, w szczególności na potrzeby administracji i samorządu. Na pewno jednak chcemy ograniczyć ich liczbę, tak by proporcja studentów cywilnych i wojskowych była dostosowana do potrzeb sił zbrojnych. Docelowo liczba cywilów będzie stopniowo zmniejszana na rzecz wojskowych. Oni zostaną, ale być może na innych warunkach. Chodzi o to, że skoro już decydują się na uczelnię wojskową, to powinni być w jakiejś formie poddani rygorowi wojskowemu, np. przejść odpowiednie przeszkolenie. Ale to jeszcze rzecz do dyskusji.

 

Jakie formy kształcenia będzie oferować Akademia Sztuki Wojennej?

Będziemy dokształcać kadrę oficerską wszystkich rodzajów sił zbrojnych na studiach podyplomowych, kursach kwalifikacyjnych i doskonalących. Planujemy też wprowadzić pięcioletnie studia dla podchorążych. Na pewno nie staną się oni grupą dominującą, bo ASW ma być przede wszystkim uczelnią dającą solidną wiedzę oficerom już ukształtowanym i stanowić ich zaplecze intelektualne. Będą oni kończyć tu kursy doskonalące, studia doktoranckie. Co istotne, chcemy przywrócić tytuł oficera dyplomowanego. Będzie się to wiązało z dwuletnim kursem, którego ukończenie będzie wymogiem przy awansie na najwyższe stopnie oficerskie, od majora wzwyż.

 

A co z funkcjonującymi dziś kursami na wyższe stopnie oficerskie?

Zostaną utrzymane i razem ze studiami podyplomowymi będą się wpisywać w obligatoryjną formę dokształcania oficerów, w ścieżkę ich rozwoju. Chcę też podkreślić, że te wszystkie zmiany będą wprowadzane płynnie, aby zostały zachowane uprawnienia akademickie uczelni, związane np. z nadawaniem stopni naukowych czy prowadzeniem poszczególnych kierunków studiów.

 

Jedną z nowości ma być powołanie w ASW ośrodka analitycznego na potrzeby armii.

Szkoła wyższa, niezależnie od profilu, nie może dobrze funkcjonować bez pracy naukowej. Proces dydaktyczny musi iść w parze z badaniami. Dlatego tak zależy nam na tym, aby taki ośrodek w ASW powstał. Jego zadaniem będzie prowadzenie badań i analiz na temat sytuacji geopolitycznej oraz militarnej w kraju i na świecie. Chcemy, aby pracował na użytek całej armii, we współpracy z innymi ośrodkami analitycznymi w kraju.

 

Czy resort chce też w inny sposób podnosić jakość badań naukowych na uczelniach?

Tak, przygotowujemy dwa programy, które mają otworzyć wojskowe uczelnie i instytuty badawcze na zewnętrzne środowiska naukowe oraz podnieść ich prestiż. Projekt „Katedra ad hoc” przewiduje zapraszanie na krótkie pobyty wybitnych zagranicznych naukowców. W ramach doraźnie tworzonych katedr prowadziliby oni w roku akademickim cykl od czterech do sześciu zajęć – wykładów, seminariów i laboratoriów, składających się w jedną całość. Program miałby potrwać pięć lat. Projekt „Kościuszko” ma z kolei służyć zachęceniu do powrotu z emigracji polskich naukowców specjalizujących się w naukach ścisłych i politechnicznych. Dając pieniądze na prowadzenie badań, chcemy zachęcić ich do tworzenia zespołów badawczych na uczelniach wojskowych, w instytutach i szpitalach klinicznych podległych MON-owi. Resort chce przez trzy lata finansować ich programy badawcze. Spodziewamy się jednak, że naukowcy pozostaną w kraju na dłużej, zdobywając środki m.in. z grantów Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Planujemy, że na początek ściągniemy do dziesięciu osób w ramach programu „Kościuszko” i uruchomimy około pięciu katedr ad hoc.

 

Kto będzie decydował o projektach badawczych i tematyce zajęć katedr ad hoc?

Propozycje będą zgłaszać wojskowe uczelnie i instytuty pod kątem swoich potrzeb. Chcemy, aby wpisywały się one w „Priorytetowe kierunki badań naukowych w resorcie obrony narodowej w latach 2013–2022”. Konkursy na oba projekty zostaną ogłoszone przed wakacjami, a zgłoszenia na nie mają wpłynąć do jesieni. Do końca roku grupa niezależnych recenzentów wybierze laureatów obu konkursu.

 

Kiedy te programy ruszą?

Liczymy, że pierwsze wykłady rozpoczną się pod koniec tego roku, programy badawcze ruszyłyby natomiast na jesieni 2017 roku. Koszty obu programów pokryje resort obrony. Planowany budżet na projekt katedr to około 2 mln zł rocznie, wydatki na program „Kościuszko” oszacowano na 10 mln zł rocznie.

 

Mówiliśmy o Akademii Sztuki Wojennej. Czy, według Pana, pozostałe uczelnie też czekają zmiany?

Owszem, ale o ile Akademia ma mieć całkowicie nową strukturę, o tyle zmiany, które chcemy przeprowadzać na innych uczelniach, będą ewolucyjne, wybiórcze i wdrażane stopniowo. Mają dotyczyć organizacji, kadry oraz programów nauczania.

 

Te ostatnie wymagają zmian?

Na pewno nie drastycznych. Chcemy w większym stopniu niż do tej pory kształtować postawy patriotyczne i morale podchorążych. Dlatego od października do wszystkich szkół oficerskich i dla wszystkich roczników słuchaczy wprowadzamy przedmiot historia Polski, który będzie się kończył egzaminem. Podstawa programowa, z naciskiem na XIX i XX wiek, jest właśnie opracowywana. To będzie w sumie 60 godzin zajęć. W przyszłości historia będzie obowiązkowym przedmiotem na pierwszym lub drugim roku studiów.

 

W jakim kierunku pójdą zmiany we wrocławskiej „kuźni generałów”?

Chcemy, aby stała się ona Akademią Wojsk Lądowych. W tym celu musimy wprowadzić tam zmiany programowe i dostosować nauczanie do potrzeb wojska. Jedną z nowości będzie rozpoczynające się od października sześciomiesięczne studium oficerskie dla podoficerów przygotowujących się do służby w tworzonych brygadach obrony terytorialnej. Chcemy też, aby główną ścieżką naboru oficerów były studia pięcioletnie, a studium oficerskie stanowiło tylko ich uzupełnienie, gdy armia poszukuje żołnierzy o szczególnych specjalnościach, np. prawników. Studium będzie też przeznaczone dla podoficerów, którzy będą chcieli zostać oficerami. Kształcenie na uczelni musi być ponadto nauką rzemiosła wojskowego na najwyższym poziomie. Żołnierze, oficerowie, którzy ją kończą, muszą umieć obsługiwać sprzęt, znać procedury i regulaminy. Chcemy także, by ta placówka otworzyła się na kontakty ze światem, na współpracę z prestiżowymi uczelniami zagranicznymi kształcącymi oficerów w państwach sojuszniczych. Podobne zmiany planujemy w Dęblinie, gdzie chcemy powołać Akademię Sił Powietrznych.

 

Czy takie otwarcie się na świat nie ma miejsca już dziś? Uczelnie współpracują ze swoimi odpowiednikami za granicą, podchorążowie wyjeżdżają w ramach wymiany studentów…

Zawsze może być jeszcze lepiej. Na pewno wszystkiemu dokładnie się przyjrzymy, ale zapewniam, że poprzeczka będzie ustawiona bardzo wysoko. Jeśli warunki, o których wspomniałem, zostaną spełnione, to ścieżka do zmiany nazwy i utworzenia Akademii Wojsk Lądowych, a potem Akademii Sił Powietrznych będzie otwarta.

 

MON stawia na rozwój szkolnictwa, czy zamierza w związku z tym reaktywować Wojskową Akademię Medyczną?

Likwidacja tej uczelni nie była dobrym posunięciem. Widać to zwłaszcza dziś, gdy brakuje lekarzy wojskowych. Rzecz się jednak stała i nie będziemy w tej kwestii nic zmieniać. Nie byłoby to zresztą takie proste. Cykl kształcenia lekarzy trwa od ośmiu do dziesięciu lat i tego procesu nie da się przyspieszyć. Nadal więc będziemy bazować na absolwentach Wydziału Wojskowo-Lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Chcemy go jednak wzmocnić, przyjmując więcej słuchaczy. Niestety, na efekty będziemy musieli poczekać kilka lat.

 

A co z Wojskową Akademią Techniczną, która na tle szkół oficerskich jest uczelnią dość specyficzną?

Do przemyślenia pozostaje, jaki profil nadać WAT-owi. Nie powinna to być wojskowa politechnika. WAT działa przecież w stolicy, gdzie znajduje się znakomita Politechnika Warszawska. W całym kraju jest wiele szkół technicznych na bardzo wysokim poziomie. Konkurencja jest spora, więc uczelnia na warszawskim Bemowie powinna przede wszystkim rozwijać i wzmacniać te kierunki, które są na bardzo dobrym poziomie, a jednocześnie rozważyć eliminowanie tych dublujących się ze szkołami cywilnymi. Na razie analizujemy, jakich dziedzin mogłyby dotyczyć te zmiany. WAT jest bardzo dobrą uczelnią. Jeśli ma się rozwijać, musi stale podnosić swój poziom naukowy i równać do najlepszych technicznych uczelni w kraju i na świecie Tu też koniecznie powinna zostać zwiększona liczba podchorążych.

 

Czy jest planowane zwiększenie limitów przyjęć dla słuchaczy w mundurach?

Owszem. W tym roku na studia mają zostać przyjęte 534 osoby. To tylko o 12 więcej niż w roku ubiegłym. Limit chcemy zwiększyć o 200 osób jeszcze w tym roku, a w kolejnym nawet o 250. To jednak tylko plan, bo problemem są kwestie formalnoprawne, związane z podziałem środków z budżetu państwa. Na ten rok nie zaplanowano pieniędzy na tak duże limity przyjęć. Szukamy rozwiązań, przesunięć w budżecie, ale nie do końca wiemy, czy się to uda. Jeśli nie, to limity zostaną zwiększone dopiero w kolejnym roku.

 

Dla kandydatów do służby to dobra informacja. Od lat uczelnie są oblegane przez tysiące kandydatów zainteresowanych studiami mundurowymi.

Liczba chętnych na studia wojskowe jest imponująca. Myślę, że najwyższy czas to wykorzystać. Ale warto podkreślić, że choć miejsc faktycznie może być więcej, to nie znaczy, że będzie łatwiej dostać się na studia. Potrzebujemy w wojsku osób inteligentnych, sprawnych fizycznie, ukształtowanych i zaangażowanych patriotycznie. To nasz model idealnego kandydata. W przyszłości studenci mają być świetnymi dowódcami, specjalistami, bardzo dobrze funkcjonującymi w warunkach dyscypliny, rygoru, którym nieobca jest świadomość patriotyczna oraz znajomość tradycji i oręża polskiego.

 

Prof. Wojciech Fałkowski – podsekretarz stanu w MON-ie, jest odpowiedzialny m.in. za wojskowe szkolnictwo wyższe. Z wykształcenia jest historykiem, specjalizującym się w okresie średniowiecza. Od 1993 do 2001 roku piastował funkcję sekretarza generalnego Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Był też członkiem Rady Naukowej międzynarodowego programu UNESCO „Pamięć świata”.

Anna Dąbrowska, Paulina Glińska

autor zdjęć: Jarosław Wiśniewski





Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO