Legia na straży

 

Nie chcą być komandosami, lecz pospolitym ruszeniem, które w razie potrzeby wesprze armię regularną.

Biegają po okolicznych lasach, strzelają z plastikowego karabinu, tarzają się w bagnach, śpią w krzakach. Odtwarzają działania dywersyjne i ćwiczą przygotowywania do wojny partyzanckiej. Takie zajęcia wymagają wyobraźni, bo żaden z nich tak naprawdę nie wie, jak wygląda wojna. Widzieli ją na filmach i w grach komputerowych. Wśród członków Stowarzyszenia na rzecz Obrony Terytorialnej Legia Nadnarwiańska, organizacji proobronnej, jakich wiele powstało w ostatnich latach na terenie całego kraju, są dyrektorzy, właściciele firm, a także ich pracownicy.

Ukraińska inspiracja

Jednym z inicjatorów powołania Legii Nadnarwiańskiej był Grzegorz Makowiecki, na co dzień zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Ostrołęce. Na pytanie, co go do tego skłoniło, odpowiada: „Dał mi do myślenia konflikt na Ukrainie” i dodaje: „Mamy w Ostrołęce Ochotniczą Straż Pożarną, posterunek policji, ale nie było dotychczas zorganizowanej grupy obywatelskiej, która mogłaby wspólnie działać”. Znalazło się kilkudziesięciu mężczyzn i kilka kobiet, którzy myśleli podobnie i w grudniu 2015 roku sąd zarejestrował Legię Nadnarwiańską. „Motorem naszego działania jest miłość do małej ojczyzny i chęć jej bronienia”, podsumowuje Grzegorz Makowiecki.

Legia nie ma sformalizowanej struktury, a jej członkowie (wielu odbyło służbę w armii) nie posługują się stopniami wojskowymi. Jest dwóch dowódców: Robert Szatanek odpowiada za pion szkolenia, a Adam Kiziewicz jest dowódcą polowym.

„Zaczęliśmy się spotykać, ale niewiele wiedzieliśmy o szkoleniu, szliśmy do lasu i ćwiczyliśmy – co kto zapamiętał z wojska”, tak Adam Kiziewicz wspomina początki Legii. Każdy kupił mundur polowy w kamuflażu multicam i repliki broni ASG: AK-47 lub AK-74. Adam Kiziewicz podkreśla, że chociaż strzelają plastikowymi kulami, broń traktują poważnie i przestrzegają wszelkich zasad bezpieczeństwa: trzeba przeładować, przestrzelić, sprawdzić magazynek. Jednym z jego zadań jest przeprowadzenie musztry. Jako były żołnierz dobrze wie, że uczy ona karności, wyrabia dyscyplinę i zgrywa drużynę.

Robert Szatanek na co dzień prowadzi firmę ślusarką, a w weekendy szkoli kolegów z Legii. Sam zdobywał wojskowe szlify na szkoleniach organizowanych w Warszawie przez stowarzyszenie Fideles et Instructi Armis (FIA), czyli Wierni w Gotowości pod Bronią. Teraz przekazuje zdobytą wiedzę innym. „Jedno z naszych ostatnich szkoleń dotyczyło walki w terenie zubranizowanym. Przez kilka godzin ćwiczyliśmy czarną taktykę, poruszanie się po ulicy, w szyku patrolowym”, opowiada.

W Legii jest kilku instruktorów, którzy spotykają się dwa razy w miesiącu, omawiają zagadnienia z poprzedniego szkolenia oraz planują tematykę kolejnych ćwiczeń. Są też instruktorzy wspomagający, którzy brali udział w zagranicznych operacjach wojskowych, m.in. na Bałkanach, a teraz pomagają w ćwiczeniach, wspierają i motywują do działania.

„Opiekujemy się także grobami żołnierzy wyklętych, bierzemy udział w uroczystościach patriotycznych i spotkaniach z młodzieżą. Współpracujemy również z powstającym w Ostrołęce Muzeum Żołnierzy Wyklętych [więcej o muzeum w artykule „Spełniona prośba”, „Polska Zbrojna” 4/2016], na terenie którego czasem organizujemy szkolenia”, mówi Krzysztof Dobkowski z Legii Nadnarwiańskiej. Członkowie organizacji zwracają uwagę na przychylność miejscowych władz, szczególnie prezydenta Ostrołęki Janusza Kotowskiego. Krzysztof Dobkowski opowiada także o umowie dotyczącej współpracy. Legia podpisze ją w najbliższym czasie z komendantem tutejszej wojskowej komendy uzupełnień ppłk. Krzysztofem Gemzą, który także wspiera działania Stowarzyszenia.

To dzięki lokalnej współpracy władze miasta w porozumieniu ze Stowarzyszeniem na rzecz Obrony Terytorialnej Legia Nadnarwiańska po raz kolejny zorganizowały cykl spotkań weteranów misji zagranicznych z mieszkańcami regionu (więcej o spotkaniu w artykule „Prosta prawda”, „Polska Zbrojna” 4/2016). Do Ostrołęki ściągnęli także wystawę fotograficzną poświęconą weteranom „Szacunek i wsparcie”. Motorem tych inicjatyw był Adam Kiziewicz, który żartuje, że największy życiowy błąd popełnił w 1989 roku, gdy odszedł z wojska.

Wizyta weteranów w Ostrołęce była także okazją do dyskusji na temat obronności i tworzenia wśród lokalnej społeczności struktur obrony terytorialnej. Członkowie Legii Nadnarwiańskiej chcieli wiedzieć, co weterani myślą o ich zaangażowaniu w sprawy obronności. Usłyszeli, że ich działalność jest potrzebna i pożyteczna dla kraju, bo regularna armia w razie potrzeby może wykorzystać dobrze wyszkolonych członków organizacji proobronnych.

Szkoleniowe weekendy

Członkowie Legii Nadnarwiańskiej weekendy spędzają na ćwiczeniach, które sami organizują. Biorą także udział w szkoleniach przygotowanych przez Biuro ds. Proobronnych MON. Niedawno w Centrum Szkolenia Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim wraz z członkami innych organizacji proobronnych, związków strzeleckich oraz uczniów klas mundurowych poznawali zasady korzystania z broni strzeleckiej oraz techniki posługiwania się nią. Uczyli się także taktyki i sposobów interwencji, m.in. jak używać kajdanek czy kierować ruchem drogowym. Mieli także możliwość korzystania ze specjalistycznego sprzętu żandarmerii. „Takie ćwiczenia jak w Mińsku pozwalają nam podnosić nasze umiejętności”, podkreśla Krzysztof Dobkowski. Jak opowiada, większość członków tej organizacji odbyła w przeszłości zasadniczą służbę wojskową, ale niektórzy nie mieli kontaktu z armią. „Nie chcemy być komandosami, ale pospolitym ruszeniem, które w razie potrzeby wesprze armię regularną. Możemy także być pomocni przy usuwaniu skutków klęsk żywiołowych”, twierdzi Adam Kiziewicz.

Wsparcie dla obrony terytorialnej

Członkowie Legii Nadnarwiańskiej mają nadzieję, że w Ostrołęce powstaną terenowe struktury obrony terytorialnej. Miejsce dla batalionu OT Adam Kiziewicz widziałby w budynkach starej komendy policji lub w dawnym szpitalu. Kilka tygodni temu Ostrołękę odwiedził ppłk Krzysztof Gaj ze Sztabu Generalnego WP i wraz z ppłk. Krzysztofem Gemzą, szefem WKU, przyglądali się ćwiczeniom Legii. „Chyba byli pod wrażeniem”, mówią jej członkowie.

Adam Makowiecki przewiduje, że gdy powstaną struktury obrony terytorialnej, zapewne zgłosi się do nich część członków Legii Nadnarwiańskiej. „Pozostaniemy stowarzyszeniem wspierającym obronę terytorialną”, zapowiada. Sam ma 50 lat, więc nie wybiera się do OT, ale chce nadal działać w Legii. „Chcemy stworzyć straż obywatelską, w razie potrzeby wspierać policję i straż pożarną”, deklaruje. „Na wypadek wojny możemy zabezpieczyć miasto logistycznie, a gdy dostaniemy karabiny – nawet bojowo”, dodaje Adam Kiziewicz.

Małgorzata Schwarzgruber

autor zdjęć: Małgorzata Schwarzgruber





Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO