Komandosi byli elitą

Do perfekcji opanowali grę zespołową. W chwili próby jednak każdy z tej „kompanii cieni” potrafił koncertowo odegrać swoją partię solo. To dlatego komandosi byli elitą.

Mieszkańcy włoskiego Pescopennataro, niepozornej miejscowości leżącej w dolinie rzeki Sangro, tej nocy nie zmrużyli oka. Z 21 na 22 grudnia 1943 roku, w nocnym wypadzie, 250 niemieckich strzelców alpejskich postanowiło zlikwidować stacjonujące tam dwa plutony polskich komandosów. Niemcy, pragnący przynieść nieprzyjacielowi śmierć z zaskoczenia, sami dostali się w krzyżowy ogień polskich peemów. To był pierwszy większy bój Polaków rzuconych niedawno na front włoski, ale zarazem ich pierwsze zwycięstwo i pierwszy krok na drodze wspaniałej legendy. Doświadczony, trzykrotnie silniejszy przeciwnik zapamiętał upokorzenie wskutek tej niespodziewanej klęski.

Jeśli spojrzeć na rozpisaną na wiele scen partyturę prowadzenia działań wojennych, widać, że przewaga operacyjna zależy m.in. od elementu zaskoczenia i wykorzystania unikatowych kompetencji wojska. Oddziały specjalne i spadochronowe jako pierwsza wprowadziła do gry w II wojnie światowej armia Hitlera. To właśnie akcje powietrznodesantowe Niemców już w 1940 roku, podczas ich operacji w Norwegii i Holandii sprawiły, że blitzkrieg mógł być w tamtej fazie wojny rzeczywiście błyskawiczny.

Niemieccy strzelcy spadochronowi, mający być uosobieniem teutońskich herosów wojny, mieli status „faworyty” Hitlera. Miłość była odwzajemniona, bo rzeczywiście walczyli zaciekle jako fanatyczni wyznawcy swego wodza. Sprzymierzeni musieli szybko znaleźć odpowiedź. Tego wymagał samonapędzający się, śmiertelny wir walki, który nie znosi ciszy i bezruchu. Ale siłą, która faktycznie tłoczy krew w żołnierskie serce, jest żądza odwetu. Z tej perspektywy specjalistyczne szkolenie przez Brytyjczyków polskich jednostek było przemyślanym wyborem. Zarówno 1 Samodzielna Kompania Commando, jak i 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa żyły nadzieją, że będą walczyć przede wszystkim w Polsce. Ich determinacja do ćwiczeń w ekstremalnych, ponadludzkich warunkach wynikała wprost z tej nadziei. Lodowate wody Morza Irlandzkiego miały być tylko preludium do desantu w fale Bałtyku, by wyjść na polski brzeg. Spadochroniarze i piloci ćwiczyli swe umiejętności w nocnych lotach, bo przecież niecierpliwie czekało niebo nad Polską. Bezrozumne skrwawienie polskich spadochroniarzy pod Arnhem położyło kres tym planom, które zresztą kwestionowało dowództwo aliantów.

Po morderczym szkoleniu w Szkocji i Walii polska jednostka komandosów pod dowództwem majora Władysława Smrokowskiego okrzepła w składzie stu wyborowych żołnierzy. Byli to ludzie o świetnej kondycji i wyjątkowych właściwościach psychofizycznych.

REKLAMA

Anna Putkiewicz, redaktor naczelny kwartalnika „Polska Zbrojna. Historia”





Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO